X
 

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał jej tak wielkie miłosierdzie, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Ale matka jego odpowiedziała: «Nie, natomiast ma otrzymać imię Jan». Odrzekli jej: «Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię». Pytali więc na migi jego ojca, jak by chciał go nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: «Jan będzie mu na imię». I zdumieli się wszyscy. A natychmiast otworzyły się jego usta i rozwiązał się jego język, i mówił, błogosławiąc Boga. Wtedy strach padł na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: «Kimże będzie to dziecię?» Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś wzrastał i umacniał się na duchu, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

    Łk 1,57-66.80

Komentarz

 


komentarz: ks. Tomasz Koryciorz

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga

         Zachariasz milczy i traci możliwość mówienia aż do narodzin Jana, prekursora Pana, co przywraca mu mowę. Co oznacza milczenie Zachariasza, jeśli nie fakt, że proroctwo zniknęło, że przed zapowiadaniem Chrystusa ukryło się i zamknęło? Otwiera się na przyjście Pana, staje się jasne na przybycie Tego, o którym prorokowano. Słowo, które odzyskał Zachariasz po narodzinach Jana, odpowiada rozdartej zasłonie po śmierci Jezusa na krzyżu (Mt 27,51). Gdyby Jan sam się zapowiadał, usta Zachariasza pozostałyby zamknięte. Zwrócono mu mowę ze względu na narodziny tego, który jest głosem; ponieważ pytano się Jana, który już wtedy głosił Pana: Kim jesteś? A on odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni. Głos to Jan, podczas gdy Pan jest Słowem: Na początku było Słowo. Jan jest głosem na pewien czas; Chrystus jest Słowem od początku, to Słowo wieczne.

Kazanie 293, na narodzenie świętego Jana Chrzciciela
Św. Augustyn (354–430)



Rekolekcje: O co chodzi ?


         O coś niezwykłego, o nieoceniony klejnot twojej duszy. I o coś, czego niczym nie da się zastąpić !

         Masz tylko jedną jedyną duszę. Pan chce ci głęboko wyryć tę myśl na sercu następującymi słowami: Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić ? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę ? (Mk 8, 36). Zawładnij wszystkimi wspaniałościami, wszystkim złotem świata - na cóż ci się to przyda, gdyby przez to wszystko dusza twoja wpadła w szpony szatana ? Za wszystkie skarby świata nie potrafisz wykupić swej duszy potępionej na wieki. Znasz z czasów wojny słowo odszkodowanie. Na wszystkich możliwych polach była mowa o odszkodowaniu. Lecz jeśli chodzi o twoją duszę, nie ma i nie może być żadnego odszkodowania. Raz stracona, na wieki stracona ! Drugiej duszy nie masz już do dyspozycji, by szkodę naprawić.

         Nierozumni, co mówię, szaleni ci, co lekkomyślnie igrają z własną duszą. Gdy Anioł zaszedł drogę oślicy Balaama i nie pozwolił jej iść dalej, a prorok bił ją w gniewie, wtedy rzekło mu zwierzę; Cóż ci uczyniłam, żeś mnie zbił już trzy razy ? Czyż nie jestem twoją oślicą ? (Lb 22, 28.30), A tylu, tylu ludzi - ty także ? - chłoszcze bez miłosierdzia batem grzechu i namiętności własną duszę, tak jakby właściwie o nic nie chodziło. Ona zaś tak maltretowana woła do nich: Czyż nie jestem twoją duszą ? Dlaczego tak się ze mną obchodzisz ?

         Bardzo roztropnie i mądrze postąpisz, jeżeli wtedy, gdy nęci cię coś do złego, powiesz sobie: Mam tylko jedną jedyną duszę, a więc coś, czego niczym nie da się zastąpić. Mogę przecież po pierwszym grzechu paść martwy - a wtedy byłoby już po mojej jedynej duszy. Na zawsze, na wieki !

         Pielęgnuj troskliwie w sobie tę myśl ! Niech zawsze stoi ci przed oczyma znany wiersz: Patrz, jak sprawę tę traktujesz, patrz, jak też postępujesz, bo kto stoi upaść może !


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.