X
 

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie». Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: «Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?» W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem».

    J 14, 21-26

Komentarz

W Kościele brakuje spójnego przekazu wiary. Potrzebujemy szczególnej odpowiedzialności za wypowiadane słowo. Najwyższy jej stopień powinien towarzyszyć głoszącym homilie i katechezy. Także w mediach społecznościowych nie może jej brakować. Nawet rodzice opowiadający dzieciom o sprawach Bożych winni starać się czynić to jak najrzetelniej. Jezus, Najwyższy Nauczyciel, miał przekonanie, że głosił nie własną naukę, ale przekazywał naukę Ojca: „Nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca”. Naukę tę przekazał uczniom, by głosili ją ludziom. Zapowiedział, że otrzymają wsparcie: „Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”. Wszystko po to, by zabezpieczyć naukę przed zafałszowaniem. W głoszeniu prawdy Bożej naśladujmy pokorę Jezusa, głoszącego naukę Ojca, i prośmy Ducha Świętego o pomoc. 


komentarz: ks. Antoni Bartoszek

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Duch Święty pouczy was o wszystkim

         Życie kontemplacyjne jest życiem nieba. Dzięki bowiem miłości zjednoczenia z Bogiem człowiek przekracza swój status stworzenia, aby odkryć i kosztować bogactwo i słodycz, jakimi jest sam Bóg, który je nieustannie wylewa w zakamarki ducha ludzkiego, tam, gdzie człowiek jest najbardziej podobny do godności Boga. Kiedy skupiony i kontemplatywny człowiek w taki właśnie sposób dołączył do swego odwiecznego obrazu i w tej przejrzystości, dzięki Synowi, znalazł swoje miejsce w łonie Ojca, zostaje oświecony boską prawdą. […] Ponieważ należy wiedzieć, że Ojciec niebieski, żywy bezmiar, zwraca się, w swoich dziełach, ze wszystkim, co w Nim żyje, w stronę swego Syna, jako swojej odwiecznej Mądrości (Pr 8,22nn); a ta sama Mądrość, ze wszystkim, co w Niej żyje, odzwierciedla się, w swoich dziełach, w Ojcu, to znaczy bezmiaru, z którego wyszła. Z tego spotkania wyłania się trzecia Osoba, która stoi między Ojcem a Synem – Duch Święty, ich wspólna miłość, która jest jedno z obydwoma w tej samej naturze. Ta miłość ogarnia i przenika radośnie Ojca, Syna i to, co w Nich żyje, i to z tak hojnie i z taką radością, że wszystkie stworzenia są zmuszone zamilknąć na zawsze. Ponieważ nieuchwytny cud, ukryty w tej miłości, przekroczy na zawsze zdolność pojmowania wszelkiego stworzenia. Jeśli uznajemy ten cud i kosztujemy go bez zdziwienia, to znaczy, że nasz umysł wznosi się na wyżyny i staje się jednym z Duchem Bożym, kosztując i spoglądając bez miary, jak Bóg, który kosztuje i spogląda na swoje własne bogactwo w jedności swej żywej głębi, wedle swojego przedwiecznego sposobu. To wyborne spotkanie, które następuje według zamysłu Boga, jest nieustannie odnawiane. Ponieważ podobnie jak Ojciec spogląda nieustannie na wszystkie rzeczy jako nowe przez pryzmat narodzin swego Syna, są one kochane na nowy sposób przez Ojca i Syna w obecności Ducha Świętego. Oto spotkanie Ojca i Syna, w którym jesteśmy miłośnie objęci, dzięki Duchowi Świętemu, w odwiecznej miłości.

Zaślubiny duchowe, III
Bł. Jan van Ruusbroec (1293–1381)



I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.

    J 19, 37


         Oto piąta tajemnica bolesnej cząstki Różańca św. Pan skrwawiony kona na krzyżu.

         Widzisz wszędzie krzyż, a jednak jakże mało zwracasz uwagi na pięć najświętszych Ran, które Mistrz - także dla ciebie - pozwolił sobie zadać. Przyjrzyj się im raz gruntowniej, gdyż one są środkiem zbawiennym przeciw grzechowi. Co czytamy u proroka ? On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy (Iz 53, 5). Tak więc woła do ciebie każda z Ran: Za twoje grzechy ! - Piotr, Longin, Dyzma, Apostołowie zostali uleczeni z ran duszy, gdy spojrzeli na rany Zbawiciela. Wiesz już teraz, co znaczą te słowa przy tajemnicach bolesnych: Któryś za nas... !

         Wspomnienie na Rany Jezusowe wleje ci nowe siły na chwile cierpień i utrapień. Bez cierpień nie możesz żyć na ziemi. Jest to przykre następstwo winy pierworodnej. Wielka udręka stała się udziałem każdego człowieka i ciężkie jarzmo [spoczęło] na synach Adama, od dnia wyjścia z łona matki, aż do dnia powrotu do matki wszystkich (Syr 40, 1). Jeżeli zachwiejesz się w cierpieniu, to patrz wtedy na Rany Jezusa. One ci powiedzą: Aż tyle cierpień chciał Pan podjąć ! Aż tyle chciał wycierpieć, chociaż był bez grzechu ! Aż tyle potrafił znieść bez słowa skargi ! - A ty mimo tak znikomych dolegliwości, mimo takich grzechów ? a jednak jesteś taki niecierpliwy ! Tak, słusznie woła św. Augustyn, co niech będzie radą dla ciebie: Nie znam skuteczniejszego środka na wszelkie przeciwności, ponad Rany Chrystusowe. Rozważaj często i z głębokim wczuciem się święte pięć Ran. Uważaj zaś pilnie, aby... wykonać według wzoru, jaki zobaczyłeś na górze (Wj 25, 40).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.