X
 

Żydzi porwali za kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: «Ukazałem wam wiele dobrych czynów, które pochodzą od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie kamienować?» Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie kamienujemy Cię za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty, będąc człowiekiem, uważasz siebie za Boga». Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: „Ja rzekłem: Bogami jesteście?” Jeżeli Pismo nazwało bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – to czemu wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: „Bluźnisz”, dlatego że powiedziałem: „Jestem Synem Bożym”? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie! Jeżeli jednak dokonuję, to choć nie wierzylibyście Mi, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu». I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.

    J 10, 31-42

Komentarz

Czy Żydzi nie mieli racji, chcąc skazać Jezusa za bluźnierstwo? Przecież tak nakazało im postąpić starotestamentalne prawo. Ich rozumowanie było proste: uważa się za Boga, więc bluźni. Nad czym tu dywagować? A jednak odpowiedź Jezusa każe się zastanowić jeszcze raz. Bo sprawa nie jest tak prosta, jak uważają chcący skazać Jezusa na śmierć. My też czasem wydajemy sądy. Surowe sądy. Wszystko dla nas jasne: ma być tak a tak, więc wszystko, co zdaje się wykraczać poza te ramy, można uznać za godne potępienia. Cała sztuka w tym, by przed wydaniem „skazującego wyroku” zbadać problem dokładniej; dostrzec odmienne racje, zwrócić uwagę na niuanse. Osąd, który wydajemy, nie biorąc pod uwagę tego, co nie pasuje do z góry przyjętych przez nas założeń, zawsze będzie niesprawiedliwy.


komentarz: Andrzej Macura

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Uchwycić Chrystusa

        «Jeżeli Pismo nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże..., to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym?» Rzeczywiście, jeśli Bóg przemawiał do ludzi, aby byli nazwani bogami, to jakże Słowo Boże, Słowo, które jest w Bogu, nie byłoby Bogiem? Jeśli ludzie stali się uczestnikami boskiej natury i bogami, ponieważ Bóg do nich mówił, jakże to Słowo, przez które przychodzi ten dar, nie byłoby Bogiem?... Ty, który zbliżasz się do światła, otrzymujesz je i zaliczasz się do dzieci Bożych; jeżeli się od niego oddalasz, stajesz się mroczny i zaliczasz się do synów ciemności (por. 1Tes 5,5)... Wierzcie moim dziełom. Abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. Syn Boży nie mówi: Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu w takim sensie, jak mogliby powiedzieć ludzie. Jeśli bowiem nasze myśli są dobre, jesteśmy w Bogu; a jeśli nasze życie jest święte, Bóg jest w nas. Kiedy uczestniczymy w Jego łasce i jesteśmy oświeceni Jego światłem, jesteśmy w Nim, a On w nas. Ale... rozróżnij to, co jest właściwe Panu od tego, co jest darem, ofiarowanym słudze. Właściwe Panu jest równość z Ojcem; darem dla sługi jest uczestnictwo w Zbawicielu. I znowu starali się Go pojmać. Gdyby tylko Go pojmali - ale wiarą i rozumem, a nie po to, aby Go dręczyć i wydać na śmierć! W chwili, kiedy do was mówię..., wszyscy — wy i ja — pragniemy pojmać Chrystusa. Pojmać — co to znaczy? Pojmaliście, kiedy zrozumieliście. Ale wrogowie Chrystusa szukali czegoś innego. Pojmaliście aby posiąść, oni chcieli pojmać, aby się Go pozbyć. I skoro chcieli go tak pojmać, co robi Jezus? On uszedł z ich rąk. Nie mogli Go pojmać, ponieważ nie mieli rąk wiary... My prawdziwie pojmujemy Chrystusa, jeśli nasz umysł pojmuje Słowo.

Kazania do Ewangelii św. Jana, nr 48, 9-11
Św. Augustyn (354 - 430)



A pod krzyżem Jezusa stała Matka jego.

    J 19, 25


         Dziś obchodzimy pamiątkę siedmiu boleści Najświętszej Maryi Panny. Staraj się wczuć głęboko w cierpienia Matki najboleśniejszej pod krzyżem Jezusa.

         Najlepsza z matek utraciła najlepszego z synów ! Matka najmilsza straciła najukochańsze, jedyne Dziecię ! A przecież Maryja wiedziała, że dziecię to było wcieloną miłością i pięknością Boga. Słowami na krzyżu: Wykonało się ! przypieczętował Jezus cierpienie także swojej Matki w całej jego srogości.

         A wymiana ? Św. Bernard pisze: Wymiana ta zaprawdę mogła bólem rozsadzić serce, gdy zamiast Jezusa otrzymała Jana, zamiast Pana - sługę, zamiast Mistrza - ucznia, zamiast Syna Bożego - syna Zebedeusza, człowieka w miejsce Boga. Czy tylko tego człowieka ? W Janie otrzymała ona ludzi, nas po ziemsku i nisko myślących, nas ludzi obarczonych grzechami, nas niewdzięcznych ludzi ! Może mogła liczyć na naszą miłość. Ale my przecież szliśmy śladami katów Jezusa i na nowo Go ukrzyżowaliśmy. A z nim ją, Jego Matkę ! I jej ból obił się echem aż o strop nieba. Płacze, płacze wśród nocy, na policzkach jej łzy, a nikt jej nie pociesza spośród wszystkich przyjaciół; zdradzili ją wszyscy najbliżsi i stali się wrogami (Lm 1, 2).

         Czy i ty nie byłeś matczyną boleścią dla Najświętszej Maryi Panny ? Czy i ty nie stałeś się jej wrogiem ? Przeproś w takim razie. Pociesz najboleśniejszą z matek, rozważając ze współczuciem jej katusze, rozmyślając o jej sercu przeszytym siedmioma mieczami. Odmów chociaż raz koronkę o siedmiu boleściach: Któregoś ty po proroctwie Symeona z boleścią ze świątyni wynosiła. Z którym żeś z boleścią do Egiptu uchodziła. Któregoś ty z boleścią przez trzy dni szukała. Któregoś ty z boleścią podczas drogi krzyżowej spotkała. Któregoś ty z boleścią na krzyżu konającego oglądała. Któregoś z boleścią na łono swoje przyjęła. Któregoś z boleścią w grobie złożyła.

         Nie zostawiaj matki samej w cierpieniu ! Ona także ciebie nie opuści. Postąp tak jak uczeń umiłowany, o którym czytamy: I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19, 27).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.