X
 

Kiedy Jezus umył uczniom nogi, powiedział im: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie. Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz trzeba, aby się wypełniło Pismo: „Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę”. Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście gdy się stanie, uwierzyli, że Ja jestem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał».

    J 13, 16-20

Komentarz

Kogo dziś Pan Jezus posyła jako swoich świadków, męczenników, wyznawców, ambasadorów? Ludzi ochrzczonych. Przyjąłem sakrament chrztu. Mam przeto pogłębiać swoją wiarę. Przyjąłem też sakrament bierzmowania. Mam więc obowiązek nie tylko wierzyć, ale i głosić, i być świadkiem Jezusa. W 2016 roku zabito 90 tys. chrześcijan, a 600 mln doświadczyło represji, tzn. ich adwersarze nie przyjęli posłańców Boga. W 2017 roku na Wielkanoc chrzest przyjęło 5 tys. dorosłych Francuzów, a w Korei Południowej ponad 100 tys. dorosłych. Ci z kolei przyjęli ambasadorów Jezusa, którzy głosili im Ewangelię. Wniosek jest prosty: z jednej strony będę posłańcem Jezusa, a z drugiej przyjmę tego, którego On mi pośle.


komentarz: ks. Stanisław Gańczorz

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 



             Kościół «wyruszający w drogę» stanowi wspólnotę misyjną uczniów, którzy podejmują inicjatywę, włączają się, towarzyszą, przynoszą owoc i świętują... Wspólnota ewangelizacyjna doświadcza, że to Pan podjął inicjatywę, że On sam nas umiłował (por. 1 J 4, 19) i dlatego wie, jak kroczyć naprzód i dotrzeć na rozstaje dróg, by zaprosić wykluczonych. Żyje niewyczerpalnym pragnieniem ofiarowania miłosierdzia, będącego owocem doświadczenia nieskończonego miłosierdzia Ojca i jego udzielającej się mocy. Odważmy się trochę bardziej podjąć inicjatywę!      W wyniku tego Kościół potrafi «włączyć się». Jezus umył nogi swoim uczniom. Pan angażuje siebie i angażuje swoich uczniów, klękając przed innymi, aby ich obmyć. Ale zaraz potem mówi uczniom: «będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie» (J 13, 17). Wspólnota ewangelizacyjna przez dzieła i gesty wkracza w codzienne życie innych, skraca dystans, jeśli to konieczne – uniża się aż do upokorzenia i bierze na siebie ludzkie życie, dotykając cierpiącego ciała Chrystusa w ludzie. W ten sposób ewangelizatorzy mają «zapach owiec», a one słuchają ich głosu (J 10,3).

Adhortacja apostolska Evangelii Gaudium § 24 (© copyright Libreria Editrice Vaticana)
Papież Franciszek



Także i wy teraz doznajecie smutku.

    J 16, 22


         W coraz to nowszych zwrotach jakby spoufala Zbawiciel uczniów swoich z cierpieniem. I ty słyszałeś już o nim niejedno. Staraj się zgłębić raz jeszcze drogi Boże. Są one przede wszystkim świadome celu.

         Cóż jest więc naszym celem na ziemi ? Słuchajmy co nam odpowie stary Tobiasz: Czekamy onego żywota, który Bóg da tym, którzy wiary swej nigdy nie odmienią od niego (daw. Tb 2, 18). Lecz bierz człowieka tak, jakim jest. Jakże mało myślą ludzie o życiu wiecznym !... Zanurzeni w doczesności, z lubością chcieliby tu pobudować sobie szałasy, by wiecznie na ziemi pozostawać. Zapominają całkowicie o słowach Apostoła: Nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść (Hbr 13, 14). A przecież Bóg, najlepszy Ojciec, chce by i oni dostali się do nieba. Nie pozostaje mu więc nic innego, jak zesłać na nich utrapienia i cierpienia. Te sprawiają, że brzydnie im ziemia i zaczynają tęsknić za prawdziwą ojczyzną, za niebem. Naprawdę celowe, choć może niejednokrotnie bolesne są drogi Najwyższego.

         O tak, Przedwieczny ma zawsze na oku rzeczy wieczne. Matka narzeka i opłakuje śmierć najmłodszego ulubieńca. Bóg zaś zabrał go do siebie, ponieważ przewidział, że później byłby zszedł na manowce i bezdroża. O jakże okazał się dobrotliwy ! Wojna zmiotła z tego świata niezliczoną ilość ledwie rozkwitających do życia młodzieńców. Nie musiało przecież tak być. Lecz w Bożych planach było to dobre. Albowiem iluż to poległych wojowników śpiewa dziś w niebie pieśń uwielbienia: Niepojęty Boże, jakże dobrotliwe twoje zamiary względem nas ! Dzięki Ci, żeś zesłał wojnę ! Ona dla tylu nas otwarła bramy niebios; ona doprowadziła nas do opamiętania się i zawrócenia z szerokiej drogi, a przyczyniła się do osiągnięcia wiecznego celu. Chwała Ci i dziękczynienie, o dobry Boże ! Idź do szpitali. Ilu niewierzących, zbłąkanych przychodzi tutaj dopiero do siebie, nawraca się, by w końcu dobrze umrzeć !

         Masz znowu namacalne dowody, że drogi Boże to nie nasze drogi, nie są wprawdzie według naszego ziemskiego sposobu myślenia - ale zawsze prowadzą do dobrego celu. Niedorzecznością więc jest robić z cierpienia zarzuty przeciw opatrznościowym rządom Boga nad światem. Zachowaj dlatego spokój i równowagę w cierpieniu i nie zapominaj, że: Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku (2 Kor 4, 17).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.