X
 

Faryzeusze przystąpili do Jezusa, chcąc Go wystawić na próbę, i zadali Mu pytanie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On odpowiedział: «Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem”. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela». Odparli Mu: «Czemu więc Mojżesz przykazał dać jej list rozwodowy i odprawić ją?» Odpowiedział im: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę – chyba że w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo». Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić». On zaś im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są także bezżenni, którzy ze względu na królestwo niebieskie sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!»

    Mt 19, 3-12


komentarz: Ks. Rafał Skitek

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem

         Stosunek Boga z Izraelem jest przedstawiony poprzez metafory narzeczeństwa i małżeństwa; konsekwentnie bałwochwalstwo jest cudzołóstwem i prostytucją. […] Ale eros Boga do człowieka jest zarazem – jak powiedzieliśmy – w pełni agape. Nie tylko dlatego, że zostaje dana zupełnie bezinteresownie, bez żadnej uprzedniej zasługi, ale także dlatego, że jest miłością przebaczającą. […] Aspekt filozoficzny i historyczno-religijny, który trzeba uwypuklić w tej biblijnej wizji, to fakt, że z jednej strony mamy do czynienia ze ściśle metafizycznym obrazem Boga: Bóg jest w sensie absolutnym pierwotnym źródłem wszelkiego istnienia; ale ta zasada stwórcza wszystkich rzeczy – Logos, pierwotna przyczyna – jest jednocześnie kimś, kto kocha z całą pasją właściwą prawdziwej miłości. W ten sposób eros zostaje w najwyższym stopniu uszlachetniony, a jednocześnie doznaje takiego oczyszczenia, że stapia się z agape. […] Pierwszą nowość wiary biblijnej stanowi, jak już widzieliśmy, obraz Boga; drugą, zasadniczo fundamentalnie z nią związaną, jest obraz człowieka. Biblijna opowieść o stworzeniu mówi o samotności pierwszego człowieka, Adama, któremu Bóg chce dać stosowną pomoc. […] Myśl, że człowiek jest w jakiś sposób niekompletny, że ze swej natury dąży do znalezienia w drugim dopełnienia swej całości; że tylko w zjednoczeniu mężczyzny i kobiety człowiek może stać się kompletny, ta idea jest bez wątpienia obecna. I tak przekaz biblijny zamyka się proroctwem dotyczącym Adama: Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem (Rdz 2, 24). Mamy tu do czynienia z dwoma ważnymi aspektami: eros jest niejako zakorzeniony w naturze człowieka; Adam poszukuje i opuszcza ojca swego i matkę swoją, by odnaleźć niewiastę; jedynie razem przedstawiają oni całokształt człowieczeństwa, stając się jednym ciałem. Nie mniej ważny jest drugi aspekt: ze względu na ukierunkowanie zawarte w akcie stwórczym, eros kieruje człowieka ku małżeństwu, związkowi charakteryzującemu się wyłącznością i definitywnością; tak i tylko tak urzeczywistnia się jego głębokie przeznaczenie. Obrazowi Boga monoteistycznego odpowiada małżeństwo monogamiczne. Małżeństwo oparte na miłości wyłącznej i definitywnej staje się obrazem relacji Boga z jego ludem, i odwrotnie: sposób, w jaki miłuje Bóg, staje się miarą ludzkiej miłości.

Encyklika Deus caritas est § 9-11 (© L'Osservatore Romano)
Benedykt XVI



Rekolekcje: O co chodzi ?


         Chodzi ostatecznie o twoją duszę - na wieki nieśmiertelną. A wieczność jest tak długa, straszliwie długa ! Dodawaj cyfry do cyfr, a nigdy do końca nie dojdziesz; ciągle rozpoczyna się ona na nowo. A ta wieczność duszy to rzeczywistość, choćby niewiadomo ilu twierdziło, że nie ma życia przyszłego, nie ma zmartwychwstania !

         Dusza jest nieśmiertelna. Wynika to z jej naturalnej, wrodzonej dążności do życia wiecznego. Przejawia się to w jej dążności do zupełnego szczęścia, którego jednak w tym życiu nigdzie nie można znaleźć. Przebija się to z poczucia bezwzględnej sprawiedliwości, która domaga się nagrody za dobre, a kary za złe czyny, czego znów ziemska sprawiedliwość nie może należycie wymierzyć. Dlatego już w Starym Testamencie zauważa mędrzec: Mylnie rozumując, mówili sobie - bezbożni - Urodziliśmy się niespodzianie i potem będziemy, jakby nas nigdy nie było. Tak pomyśleli - i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła (Mdr 2, 1.2.21). Szczyt starotestamentowej wiary w nieśmiertelność znajdziesz w następujących słowach: Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka. A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. (Mdr 2, 23; 3, 1).

         A jakże jasno wyraża się Jezus ! U św. Łukasza (12, 4) powiada on: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. U św. Mateusza (10, 28) jeszcze dobitniej mówi: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą !

         Tak więc artykuł wiary: Wierzę w żywot wieczny jest szaleństwem, urojeniem, ale tylko dla głupców i niedowiarków. Jest urojeniem, które nierzadko opuszcza ich u progu wieczności !

         Ty zaś nie zapominaj, że jest możliwa tylko dwojaka wieczność dla twojej duszy: wieczne niebo albo wieczne piekło. Trzeciego wyjścia nie ma dla ciebie ! A zatem ze względu na siebie samego nie chciej zabłysnąć tylko na polu kultury doczesności ! Nie chciej stawiać troski o duszę nieśmiertelną na ostatnim miejscu ! Także sport niech nie będzie na pierwszym planie ! Pewien dzielny młodzieniec pisał: Nie jestem wcale za dzisiejszym sportem z jego gonitwą za rekordami. Najpiękniejszym i najszlachetniejszym na zawsze pozostanie sportem urabianie własnego ja... Ten rozumiał czym jego nieśmiertelna dusza. Idź w jego ślady. Niech decydującą wytyczną życia twego będzie: Cóż mi to pomoże do wieczności ? A druga: Nie bierzcie wzoru z tego świata ! (Rz 12, 2).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.