X
 

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie». Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: «Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?» W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem».

    J 14, 21-26

Komentarz

Pierwsze zdanie dzisiejszego fragmentu słowa Bożego: „Kto zna przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje”. Nie na odwrót, zauważyliście? Nie: „Kto Mnie miłuje, ten będzie zachowywał przykazania”. Miłość do Jezusa wiąże się ściśle z zaufaniem i szacunkiem. Relacja z Jezusem to droga, a On wie, że podczas podróży mogą się dziać różne rzeczy. Dlatego trzymajmy się przykazań, na których w chwilach trudniejszych będziemy mogli się wesprzeć, by nabrać sił, aby znowu pewnie iść ku miłości. Każda małżeńska para z kilkuletnim stażem wie, że uczucie bez konkretnych zachowań, gestów, szacunku i zaufania blednie. Podobnie i tutaj – zachowujmy przykazania, aby budować z nich miejsce na prawdziwą miłość do Jezusa.

komentarz: Paweł Lis

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 



        Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Pomyślcie, drodzy bracia, cóż to za święto — przyjmować Boga w przybytku naszych serc! Jeżeli bogaty i potężny przyjaciel chciałby wejść do nas, to cały dom zostałby sprzątnięty, aby nic nie uraziło jego wzroku, kiedy by wchodził. Niech ten, który szykuje Bogu mieszkanie w swej duszy, wyczyści brudy złych uczynków. Zauważcie, co mówi Prawda: Przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Bo on może przejść przez serca niektórych, ale w nich nie przebywać. Kiedy mają oni wyrzuty sumienia, to widzą spojrzenie Boga; lecz kiedy nadchodzi pokusa, to szybko zapominają o przedmiocie ich poprzedniego żalu za grzechy i popełniają swoje grzechy, jakby nigdy nad nimi nie płakali. Przeciwnie, do serca tego, który prawdziwie kocha Boga i zachowuje Jego przykazania, przychodzi Pan i przebywa u niego, bo miłość Boża napełnia go tak bardzo, że on nie oddala się od niej w chwili pokusy. Ten zatem, którego dusza nie dopuszcza tryumfu złej przyjemności, jest prawdziwym miłośnikiem Boga... Stąd ten dodatek: Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. Badajcie siebie uważnie, umiłowani bracia, pytajcie się, czy prawdziwie kochacie Boga. Ale nie ufajcie odpowiedzi waszego serca, dopóty nie porównacie jej z waszymi dziełami.

Homilie do Ewangelii, nr 30
Św. Grzegorz Wielki (ok. 540-604)



Nikt z was nie pyta Mnie: Dokąd idziesz ?

    J 16, 5


         Dla niejednego takie pytanie rzeczywiście nie bardzo byłoby pożądane. Bo jego drogi są może wątpliwej natury. Nie są to szlaki prowadzące do zbawienia !

         Nie do zbawienia aż nazbyt często prowadzi droga na sale taneczne. Taniec sam w sobie i nie jest czymś złym. Lecz złą jest większość przyjemności tanecznych naszych czasów, o które rozbija się zdrowie ciała i duszy i które kopią grób dla niewinności. Rozrzutność, niewierność małżeńska, sromota i zbrodnicze zabijanie kiełkującego życia oto różnorodne występki, pieniące się na salach tanecznych. Dlatego św. Jan Chryzostom nazywa woskowane podłogi rafą, o które rozbijają się cnoty, Tertulian sale zabaw uważa za świątynie bogini rozpusty, św. Ambroży nazywa je grobem wstydliwości, św. Karol Boromeusz towarzystwem szatana. Łzy leją się potem najczęściej nadaremnie, bo - za późno...

         Droga do karczmy to także nie będzie droga do zbawienia. Św. Franciszek Salezy powiada: Trzeba od czasu do czasu tak ciału jak i duszy pozwolić na pewną przyjemność i dać mu chwilę wytchnienia. I raczej należałoby zganić, niż pochwalić takiego, kto by był tak surowy, iż odmawiałby sobie całkowicie rozrywki. Stan oberżysty jest także godny poszanowania i znajduje swoje uzasadnienie. Lecz ściągają na niego hańbę ci, co w karczmie szukają swej jedynej przyjemności, którzy do karczmy niosą gorzko zapracowany grosz, którzy w karczmie ustawicznie upijają się, którzy przez karczmę głodzą i gubią rodzinę. Nie bierz udziału w ucztach pijaków, albowiem ci, co się oddają pijaństwu i biesiadom, marnieją (Prz 23, 30).

         Nie dojdziesz do zbawienia z osobą płci innej pod rękę, co służy ci tylko do pieszczot i miłostek, a najczęściej kończy się grzechem. Św. Hieronim pisze: Grzeszna znajomość jest agonią konającej czystości, drzewem grzechu, ukąszeniem piekielnego węża. Lecz tu też zwykle nie chce się słuchać, ale za to trzeba potem tym boleśniej pokutować - i to z własnej winy !

         Nie do zbawienia prowadzi droga w gronie wątpliwej wartości kolegów i koleżanek. Oni to są grabarzami wiary, autorytetu, obyczajności, oni prowadzą do wszelkiego rodzaju grzechów. Kiedy cię, synu, wabią grzesznicy, nie waż się iść (Prz 1, 10). Kto chwyta za smołę, powala się !

         Teraz wiesz już, co jest twoim obowiązkiem względem siebie, względem twoich dzieci i poddanych. Miej się więc na baczności. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby (Mt 7, 13).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.