X
 

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu – z powodu radości, że się człowiek na świat narodził. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic nie będziecie Mnie pytać».

    J 16, 20-23a

Komentarz

Zapowiedź ponownego przyjścia Chrystusa nie jest katastroficzną wizją końca czasów. Jezus przyrównuje ten moment do sytuacji kobiety wydającej na świat nowe życie. Bóle porodowe i trud idą w niepamięć w chwili pojawienia się nowego życia. To bardzo mocny i przekonujący obraz. Każdy chrześcijanin, stąpający twardo po ziemi, wierny nauce Chrystusa doświadcza nieraz smutku i trudu. Droga wiary nie jest poszukiwaniem własnego dobrostanu, bogactwa i ziemskiej chwały. To raczej nieustanne zmaganie, konfrontacja i walka, zabieganie o wierność Jezusowi, a nie przypodobanie się panującym aktualnie modom. To codzienne szukanie woli Ojca w szybko zmieniającym się świecie. Nieraz sporo to kosztuje. Rodzi ból i smutek. Tym bardziej że zapatrzony w siebie świat nie liczy się specjalnie z Bogiem. Tymczasem Chrystus zapewnia nas, że gdy przyjdzie ponownie, rozraduje się serce nasze, a radości tej nikt nie zdoła nam odebrać.


komentarz: Ks. Rafał Skitek

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę..., a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać

         Staliście się naśladowcami boskiego Mistrza, mówi św. Paweł. Jak to? Przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego (1 Tes 1,6). To nie tylko w doświadczeniu, ale wśród doświadczeń, między niezliczonymi cierpieniami. Możecie to sprawdzić w Dziejach Apostolskich. Widać tam, w jaki sposób prześladowanie zostało skierowane w ich stronę, jak ich wrogowie wydawali ich sędziom i podburzali miasto. Doświadczali trudów, ale nie można powiedzieć, że pozostali wierni z cierpieniem i w jękach; o nie, trwali w wielkiej radości. Apostołowie dawali im przykład: A oni odchodzili… i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia [Jezusa] (Dz 5,41). Oto rzecz godna podziwu ! To już dużo – znosić cierpliwie cierpienie; ale radować się z niego, to wynieść się ponad naturę ludzką i posiadać, można by powiedzieć, niewzruszone ciało. Ale w jaki sposób byli oni naśladowcami Chrystusa? Biorąc przykład z Niego, który cierpiał bez skargi, z radością; bo z własnej woli znalazł się w podobnych nieszczęściach. To dla nas uniżył się, wychodząc naprzeciw plwocinom, upokorzeniom, samemu krzyżowi i tak się z tego radował, że nazywał to swoją chwałą: Ojcze, otocz Mnie chwałą (J 17,5).

Homilia 1 do Pierwszego Listu do Tesaloniczan
Św. Jan Chryzostom (ok. 345–407)



Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja.

    J 19, 26-27


         Zbawiciel spełnił już wszystko, co należało do jego posłannictwa i charakteru Odkupiciela. Pozostały teraz jeszcze do spełnienia synowskie obowiązki, a zarazem chciał jeszcze na krzyżu być Mistrzem dla swoich uczniów i świata.

         Ongiś powiedział: Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz (Mt 6, 8-9). Brakowało jeszcze matki, słodkiej, miłosiernej, troskliwej matki na niebiosach. I teraz obdarza nią przez Jana, przedstawiciela ludzkości, ciebie, mnie i wszystkich. Teraz jesteśmy jego braćmi i siostrami tak ze strony Ojca, jak i matki. O, po trzykroć błogosławiona adopcja ! Maryja, Matką naszą !

         Dzięki Ci, o dobry Mistrzu, za tę cenną spuściznę. Ona mówi mi o twojej niezmiernej miłości. Ona przekonuje mnie o wielkiej wartości mojej duszy, którą ty delikatnością swego Ojca i dobrotliwością swej Matki chciałeś zabezpieczyć od wszelkich ataków świata, ciała i piekła. Obym ja sam przejął się także tak głęboko niezwykłą wartością mej duszy !

         Wspomnij też na objawienie w raju. Wówczas przepowiedział Pan pod nieszczęsnym drzewem niewiastę, której potomek zetrze głowę węża. Dziś widzisz tę wybraną pod rodzącym łaski drzewem krzyża - Maryja, nowa Ewa ! Stąd to słowo - niewiasto. Jeżeli chcesz zwyciężyć szatana i jego zwolenników, to stój wiernie przy Błogosławionej Niewieście pod krzyżem i czyń, co Jan uczynił: I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19, 27).

         Być może, że i ty masz za co przepraszać swoją niebieską Matkę. Może nie zawsze miłowałeś i czciłeś ją, jak to się matce należy. Może nieraz zasępiłeś jej czoło swoim postępowaniem. W takim razie dziś jeszcze złóż pod krzyżem Jezusa w jej matczyne ręce uroczyste przyrzeczenie: Przysięgam, iż od dziś inaczej będzie ! Cały chcę być twój, o Maryjo, Matko moja ! Przeto broń mnie i strzeż jak swojej własności !


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.