X
 

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».

    Mt 21,28-32

Komentarz

1. Mamy to i owo do zrobienia. Praca i powołanie nie są karą za grzech. A jednak, przyznajmy to szczerze, czasem zwyczajnie nie chce się nam zaangażować. Dopada nas lenistwo, zniechęcenie lub zła rutyna. Bywamy przemęczeni, przestajemy widzieć sens naszej pracy, zapominamy o tych, dla których pracujemy. Widzimy tylko ciężar obowiązku, który wydaje się ponad siły. Mamy więc ochotę zawołać: „Nie chcę, mam dość”. Jak ów drugi syn z dzisiejszej przypowieści. Czasem jednak głośne wypowiedzenie sprzeciwu bywa uzdrawiające. Człowiek ma prawo mieć dość. I nie musi ukrywać przed Bogiem swoich trudności, przykrywając je zewnętrzną poprawnością. Trudności warto nazywać po imieniu. Lepsza jest dobra kłótnia niż ukrywanie napięć za maską udawanego posłuszeństwa. Pan Bóg chyba też woli, jak się z Nim szczerze spieramy, niż gdy mechanicznie powtarzamy religijne frazesy. No właśnie, ta przypowieść dotyka problemu szczerości. Pierwszy syn zawołał: „Idę, panie!”, a przecież nie poszedł. Dlaczego? Jezus robi tutaj aluzję do izraelskich elit, które nie poszły ani za wezwaniem św. Jana, ani za wezwaniem Chrystusa. Starsi ludu owszem, wypełniali prawo, ale zagubili jego ducha. Ich serca pozostały obojętne na Bożą nowość. Ich posłuszeństwo Bogu stało się rutyną bez ducha. Sprzeciw wobec prorockiego głosu św. Jana i świadectwa Jezusa był obroną ich „status quo”. Nie wolno nic zmieniać, bo to, co my robimy, jest dobre. Nas też dopada podobny sposób myślenia o Kościele i wierze. „Idę, panie!” – może tu oznaczać modlitwę, która staje się mechanicznym powtarzaniem formułki i niczym więcej. Może oznaczać setki obietnic złożonych Bogu, które pozostały bez pokrycia. Może oznaczać chodzenie do spowiedzi bez woli poprawy, a motywowane tylko pragnieniem uspokojenia sumienia. „Później jednak opamiętał się i poszedł”. Bywa, że bunt przeciwko Bogu trwa długo. Dobry łotr opamiętał się kilka minut przed śmiercią. Czasem ów bunt może dotyczyć jakiejś jednej dziedziny życia, jakiejś sprawy, zniewolenia, grzechu. Jezus prowokuje faryzeuszy słowami: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego”. Oczywiście ci celnicy i grzesznicy, którzy się opamiętali. Bo bywają tacy, którzy jak zły łotr do końca wołają: „Nie chcę” i nigdy się nie nawracają. To warto podkreślić. Dziś tak mocno akcentuje się prawdę o Bożym miłosierdziu, że dochodzi do pewnej przesady. Sięgającej tak daleko, że można odnieść wrażenie, iż grzech jest „najlepszą drogą” do Boga. Nie wolno popadać w taki absurd. Przypowieść Jezusa jest wezwaniem do opamiętania się, czyli do nawrócenia. Nie jest pochwałą nieposłuszeństwa, złodziejstwa czy cudzołóstwa.


komentarz: ks. Zbigniew Niemirski

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Zostawcie połów i wejdźcie do Królestwa Bożego

        Bracia, oto moment wyjścia, dla każdego we własnym zakresie, ze swoich grzesznych miejsc. Wychodzimy z naszego Babilonu, żeby spotkać Boga, naszego Pana, tak jak zapowiedział prorok: Przygotuj się, by stawić się przed Bogiem twym, Izraelu! (Am 4,12). Wychodzimy z otchłani naszego grzechu i zgadzamy się iść w stronę Pana, który przyjął ciało podobne do ciała grzesznego (Rz 8,3). Wychodzimy z pragnienia grzechu i chcemy pokutować. Tak odnajdujemy Chrystusa – on sam cierpiał za grzechy, których nie popełnił. Przez to ten, który ocalił skruszonych, daje nam zbawienie: Tym zaś, którzy się nawracają, daje drogę powrotu (Syr 17,24). Może powiecie: (...) Kto sam z siebie może wyjść z grzechu?. Tak, rzeczywiście największym grzechem jest umiłowanie grzechu i pragnienie go. Zatem porzućmy to pragnienie, (...) zacznijmy nienawidzić grzech i w ten sposób wyjdźmy z grzechów. Jeśli będziesz grzech nienawidził, spotkasz Chrystusa tam, bo On tam jest. Tym, którzy grzech nienawidzą, (...) Chrystus przebacza winy do czasu aż wykorzenią się nasze złe nawyki. Mówicie jednak, że to i tak dla was wiele i że bez Bożej łaski nie jest możliwe, by człowiek nienawidził grzechu i pragnął sprawiedliwości: Niech dzięki czynią Panu za Jego miłosierdzie, za Jego cuda dla synów ludzkich (Ps 107,8). (...) O, Panie o silnej ręce, Jezu wszechmogący, przyjdź i uwolnij mój umysł zniewolony duchem ignorancji i wyrwij moją niedomagającą wolę z zarazy pożądliwości. Uzdolnij mnie, abym mógł zdecydowanie reagować, jak tego pragnę z głębi serca.

Kazanie na Wielki Post; SC 207
Izaak ze Stella (? - ok. 1171)



Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe ? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego.

    Mt 22, 36.37


         Czyżby potrzeba było tego przykazania ? Czy nie rozumie się samo przez się, iż trzeba stać przy tym i całą miłość skupić na tym, który jest samą dobrocią i miłością ? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg, powiada Chrystus Pan (Łk 18, 19). A co czyni ten dobry Bóg dla nas ludzi ?

         Bóg nas prowadzi. - Znasz już tę pełną miłości naukę o Boskiej Opatrzności, o której tak często mówi Pismo św. Jego przewidujące oko wszystko przenika. On nas będzie prowadził [na wieki wieków] (Ps 48, 15). Jednakowo o wszystkich się troszczy (Mdr 6, 8).

         Praktycznie wyraża się serdeczna troska Boga w tym, że postawił przy naszym boku Anioła Stróża, że daje nam Chleb pielgrzymów (Najśw. Sakrament), który nas w potrzebne siły wyposaża, że polecił nas swojej Matce. Jak dobry jest Bóg ! (Ps 73, 1).

         Oczywiście, to pełne miłości prowadzenie cię przez Boga jest w większej części zasłonięte przed twymi oczami. Twojej krótkowzroczności wydaje się nieraz działanie Boga jako chaotyczny bezład. Lecz przyjrzyj się jednak artystycznie utkanemu kobiercowi. Odwrotna jego strona wydaje ci się istną bezładną gmatwaniną. A jednak strona wierzchnia przedstawia wspaniały obraz, gdzie wszystko jest dokładnie obliczone i przecudnie uporządkowane. Tak i ty w większej części widzisz na ziemi tylko odwrotną stronę dywanu Bożej Opatrzności, dlatego też nie dostrzegasz planu, porządku i celu. Dopiero w wieczności będziesz bez przeszkód oglądał stronę prawą i z podziwem i miłością wyznasz: Dobrze uczynił wszystko (Mk 7, 37).

         Dopiero wtenczas łaskawe kierownictwo Boga stanie ci we właściwym naświetleniu jego miłości ku nam, gdy sobie wyraźnie postawisz to pytanie: Dlaczego Bóg tak bardzo nas umiłował ? Przecież niczego nie mógł się spodziewać ani od ciebie, ani ode mnie, ani też od nikogo innego. Zupełnie niczego !

         Przejmij się tym głęboko. To musi z nieprzepartą siłą rzucić cię w objęcia najlepszego Boga. To musi pobudzić cię do uwielbienia: Jeden tylko jest Dobry [Bóg] (Mt 19, 17).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.