X
 

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».

    Mt 5, 38-48

Komentarz

W obronie Starego Testamentu Często treścią ataku jest Stary Testament, że tak bardzo nienowoczesny, nieludzki i przebrzmiały. Dziwi mnie to, bo przecież te święte księgi dzielimy z Żydami, wyznawcami judaizmu. Czyżby owi nowocześni „agresorzy” nie mieli świadomości, że atakując chrześcijan, mogą być podejrzani o antysemityzm?Wydaje się, że fragment Księgi Kapłańskiej z pierwszego czytania polemizuje z tym, który słyszymy w perykopie z Mateuszowej Ewangelii. Pan Jezus, nauczając o miłości nieprzyjaciół, totalnej ewangelicznej nowości, mówi: „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb”. A potem pada w Ewangelii Chrystusowe stwierdzenie: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził”.Warto przyjrzeć się tym tekstom nieco dokładniej. Pan Jezus jest bardzo precyzyjny. Rzeczywiście, starotestamentowa Księga Kapłańska ma taki zapis: „Ktokolwiek skaleczy bliźniego, będzie ukarany w taki sam sposób, w jaki zawinił. Złamanie za złamanie, oko za oko, ząb za ząb”. Pewien kłopot jest z drugim stwierdzeniem. Tam Pan Jezus mówi tylko: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego”. Druga część: „a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził” to już nie są jednak słowa Zbawiciela, to już komentarz ewangelisty. Takiej zasady nie ma bowiem w Starym Testamencie.I to w tym kontekście trzeba spojrzeć na czytany dziś fragment Księgi Kapłańskiej. Padają tam ważne słowa, które całkowicie harmonizują z nauczaniem Chrystusa: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata.. Będziesz miłował bliźniego jak siebie samego”.Zasadę „oko za oko” wprowadził Kodeks Hammurabiego, babilońskiego władcy z XVII w. przed Chr., i stamtąd przejął ją świat starożytnego Bliskiego Wschodu, a tutaj także świat biblijny. Dziś, z perspektywy współczesnych debat o prawach człowieka, często popełniamy błąd anachronizmu, czyli narzucania współczesnych ocen na kultury, które funkcjonowały w zupełnie innych uwarunkowaniach. Tam „oko za oko” nie było jedynie prawem prostej odpłaty, ale także powstrzymaniem niczym niekrępowanej zemsty, która nie miała barier. Mówiąc bardziej obrazowo: „oko za oko” miało oznaczać wtedy symetrię, a nie oko za oko, a do tego rękę, nogę, a nawet życie. A miara miłości „jak siebie samego” była ustanowieniem zupełnie nowego punktu odniesienia, gdzie brutalna zemsta nie miała żadnego znaczenia. Ta zasada stała się punktem wyjścia do zrozumienia czegoś, co i my dziś przyjmujemy z wielkim trudem: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”. .


komentarz: ks. Zbigniew Niemirski

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Sztuka miłowania na wzór Boga

        Błogosławiony człowiek, który potrafi wszystkich jednakowo kochać. Błogosławiony człowiek, który nie przywiązuje się do niczego, co przemija i ulega zepsuciu (…). Ten, kto miłuje Boga, miłuje też swoich bliźnich. Taki człowiek nie zatrzymuje tego, co posiada dla siebie, ale rozdaje tak jak Bóg, dając każdemu to, czego ten potrzebuje. Ten, kto daje jałmużnę tak, jakby dawał Bóg, nie widzi różnicy między złymi a dobrymi, między sprawiedliwymi a niesprawiedliwymi (por. Mt 5,54), jeśli tylko widzi ich cierpienie. Ale każdemu równo daje, w zależności od ich potrzeb, nawet jeśli wolałby w dobrej wierze bardziej tego cnotliwego człowieka niż tego zepsutego. Tak samo jak Bóg, który ze swojej natury jest dobry i niezmienny, kocha po równo wszystkich jako swoje dzieła, ale otacza chwałą człowieka cnotliwego, gdyż to on jednoczy się z Nim w poznaniu, a w swojej dobroci żałuje człowieka zepsutego i umożliwia mu powrót, pouczając go. Tak właśnie Ten, który jest dobry i niezmienny kocha wszystkich tak samo. Kocha człowieka cnotliwego ze względu na jego naturę i dobrą wolę. Ale i kocha człowieka zepsutego ze względu na jego naturę i współczucie, albowiem żałuje go tak, jak kogoś zagubionego w mrokach. A więc nie tylko dzielmy się tym, co nam ukazano w kwestii sztuki miłowania, ale tym bardziej przekazujmy to słowo i służmy innym w Jego ciele. (…) "A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują" (Mt 5,44).

I centuria o miłości, n° 17, 18, 23-26, 61
Św. Maksym Wyznawca (ok 580-662)



Przygotowanie do Mszy św.


         Rozważ raz jeszcze znaczenie szat świętych. Wiesz już, co oznacza humerał, alba, cingulum, manipularz. Doszliśmy w ten sposób do stuły.

         Kapłan wkładając stułę, tę szczególną oznakę swej godności i władzy, tak się modli: Odziej mnie, Panie, na nowo szatą nieśmiertelności, którą straciłem wskutek przeniewierstwa moich pierwszych rodziców i chociaż niegodnie przystępuję do piastowania twoich świętych tajemnic, pozwól mi jednak zasłużyć sobie na radość wieczną. - Kapłan, patrząc na tę oznakę swej godności, powinien przypomnieć sobie pierwszą, czyli najlepszą szatę, w którą został przyodziany syn marnotrawny po powrocie do domu Ojca. A więc szatę łaski uświęcającej. Albowiem każda godność staje się nieznośnym ciężarem, jeżeli nie jest czysty i wolny od grzechów ten, czyim jest ona udziałem. Lud zaś powinien widzieć w kapłanie namaszczonego pełnomocnika Pana, zwłaszcza, że Bóg otacza go swoją powagą. Czytamy przecież: Nie dotykajcie moich pomazańców (Ps 105, 15).

         Kiedy kapłan przywdziewa ornat, który przypomina Chrystusa dźwigającego krzyż, prosi: Panie, który powiedziałeś: Jarzmo moje jest słodkie, a brzemię moje lekkie: pozwól mi to odzienie tak nosić, bym zasłużył sobie na łaskę twoją. - Kto nie chce dźwigać krzyża za Chrystusem, nie jest godzien ofiarować bezkrwawej tajemnicy krzyżowej, ani w niej brać udziału. Jest to wiele mówiące napomnienie dla kapłana i ludzi ! Ale także dla ciebie. Widzisz raz jeszcze, jak głęboka myśl kryje się w tych prastarych zwyczajach; miej je więc w poszanowaniu. To, cośmy powiedzieli o szatach kapłańskich, mówi samo za siebie. Wskazuje to wszystko na wielkie boskie tajemnice, które się spełniają na ołtarzu. Przemyśl je głęboko i wyciągnij stąd wnioski praktyczne dla życia. Pamiętaj zawsze o słowach Pisma św.: Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe ? (Pwt 4, 8).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.