X
 

Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: «Cóż mamy czynić?» On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni». Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: «Nauczycielu, co mamy czynić?» On im powiedział: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono». Pytali go też i żołnierze: «a my co mamy czynić?» On im odpowiedział: «Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie». Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma on wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym». Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

    Łk 3, 10-18

Komentarz

1. Człowiek nosi w sobie pragnienie czynu. Chcemy robić coś sensownego, przyzwoitego, uczciwego. W pierwszej części swojego kazania prorok znad Jordanu daje słuchaczom proste wskazówki. Wzywa do sprawiedliwości, miłosierdzia, uczciwości. Każdy według swoich możliwości i powołania powinien robić to, co do niego należy. To podstawowa zasada: żyć sprawiedliwie, oddać każdemu to, co mu się należy, ćwiczyć się wytrwale w czynieniu dobra, które jest w zasięgu ręki. Jan Chrzciciel jest tu wierny etycznej tradycji Starego Testamentu, gdzie sprawiedliwość była synonimem świętości. To etyczne nauczanie nie różni się też zasadniczo od tego, do czego wzywali wielcy filozofowie. Człowiek (inaczej niż zwierzę) pyta o etykę, czyli o dobro i zło. Jan Chrzciciel zwraca uwagę na ten moralny fundament życia bazujący na ludzkiej naturze. Ale natura to nie wszystko. Jest jeszcze łaska. 2. I o niej jest mowa w drugiej części kazania nad Jordanem. Jan głosi, że idzie mocniejszy od niego. Prorok zapowiada nadejście nowego porządku, który przekracza naturalne możliwości człowieka. „On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem”. Zauważmy odwrócenie ról. To już nie my coś zrobimy, ale On zrobi coś dla nas. Aktywność jest po stronie „Mocniejszego”. My mamy zostać ochrzczeni, czyli dosłownie zanurzeni w Duchu Świętym. A kim jest Duch Święty? Jest miłością (więzią, komunią) między Ojcem i Synem. Jest ich wzajemnym darem. Chrzest jest zanurzeniem człowieka w Bożej miłości. Ta miłość jest ogniem, który oczyszcza, przemienia, uświęca, zbawia. 3. To zanurzenie w Duchu Świętym ma związek z sądem. Chrzciciel zapowiada oddzielenie plew od pszenicy. To oddzielenie dokona się dzięki sile „wiatru” Ducha Świętego. „Przyjdź, Światłości sumień” – modlimy się do Ducha Świętego. Sumienie człowieka musi być zasilane Bożą prawdą i miłością. Bazując tylko na własnych siłach, inteligencji, wiedzy lub doświadczeniu, możemy łatwo pomylić pszenicę z plewami. Diabeł lubi mieszać nam w sumieniach. A przychodzi zwykle w przebraniu wielkiego dobroczyńcy ludzkości. Potrafi tak dobrze parodiować Boga, że łatwo mylimy Boże natchnienie z pokusą. Plewa jest lekka, a ziarno ciężkie. To daje do myślenia. Dobro ma swój ciężar. Zło ma w sobie jakąś lekkość (łatwość, banalność), którą bywamy kuszeni. 4. Świętości nie da się zbudować, bazując na samej naturze. Konieczna jest łaska, czyli DAR z nieba. Potrzebujemy zanurzenia w miłości Boga. Potrzebujemy wstrząsu znieczulonego sumienia. Potrzebujemy ognia, który wypala grzech i budzi zapał. Dobra Nowina nie jest zestawem nowych przykazań, ale to łaska Boga, która przemienia kłamców w głosicieli prawdy, cudzołożników w ludzi czystych, złodziei w darczyńców, ateistów w kontemplatorów itd. Słowem – grzeszników w świętych. Dlatego Adwent to nie tylko nasza aktywność, ale nade wszystko czekanie. I wołanie: „Panie, przyjdź! Zrób to, czego ja sam nie potrafię!”. Tam, gdzie kończą się moje możliwości, tam zaczynają się Jego.


komentarz: ks. Tomasz Jaklewicz

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 



        Głoszenie Jana nie dotyczyło tylko jego czasów. Zapowiadał faryzeuszom Zbawcę, mówiąc: "Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki" (Mt 3,3). Dzisiaj wykrzykuje także w nas i jego gromki głos wstrząsa pustynią naszych grzechów... Jego słowa rozbrzmiewają również dzisiaj: "Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki"... Każe nam przygotować drogę Pana, ale nie chodzi o fizyczną drogę, tylko o czystą wiarę. Pan nie potrzebuje ziemskich dróg, ale przenika tajemnice serca. Jeśli na tej drodze są jakieś chropowatości naszej moralności, twardość naszej gwałtowności czy nierówności naszego zachowania, powinniśmy ją wysprzątać, wyrównać i zniwelować. Tak by, w dniu Swego przyjścia, zamiast występów, o które można się potknąć, Pan odnalazł drogę naznaczoną czystością, równą od wiary i przyozdobioną naszymi jałmużnami. Takimi drogami zwykle chodzi Pan, tak jak mówi prorok: "Wyrównajcie drogę Temu, co cwałuje na obłokach!" (Ps 68,5)... Sam Jan doskonale wyznaczył i zadbał o swoją drogę na przyjście Chrystusa, gdyż zachował wstrzemięźliwość, skromność, ubóstwo i czystość. "Sam zaś Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny" (Mt 3,4). Cóż mogłoby być większą oznaką uniżenia, niż odrzucenie miękkich szat, by założyć szorstką sierść? Cóż większą oznaką wiary, niż bycie zawsze w gotowości, zawsze przepasane biodra, w każdej posłudze? Cóż bardziej wspaniałym znakiem wyrzeczenia, niż fakt, że żywił się szarańczą i miodem leśnym?

Kazanie 88, PL 57, 733-736
Św. Maksym z Turynu (? - ok. 420)



On wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem ? Czy jesteś Eliaszem ? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem ? Odparł: Nie !

    J 1, 20-21


         W owych czasach oczekiwanie Mesjasza było powszechne. Także Eliasz, według Pisma, ma powrócić. I Mojżesz mówi o wielkim proroku, którego Bóg wzbudzi swemu ludowi. Z pytań wyczuwa się naprężenie, jakie owładnęło ludem. Nadeszła właśnie pełnia czasów. Świat był gotowy na przyjęcie Odkupiciela. Mógł więc nadejść.

         Czy mógłbyś teraz ty także powiedzieć to o sobie w trzecim tygodniu adwentu, przy blaskach trzeciej świecy, zapalonej na wieńcu adwentowym ? W każdym razie chwyć się środków, jakie podaje ci Kościół św., by się należycie przysposobić na przyjście Chrystusa. Wyzyskaj ku temu celowi należycie suche dni !

         Do czego one dążą ?

         Pierwszym ich celem jest złożyć Bogu na początku każdej pory roku pierwociny wdzięczności. Dlatego już w Starym Zakonie czytamy: Dajcie z dóbr waszych daninę dla Pana. Każdy więc, którego skłoni do tego serce, winien złożyć jako daninę dla Pana dary wybrane (Wj 35, 5).

         Całkiem to słuszne i uzasadnione. Dlatego, że wszystko, czym jesteśmy, co posiadamy i co możemy, zdrowie, ciało i duszę, talenty i zdolności, pokarm i napój, nie zapominając o licznych łaskach duchowych, zawdzięczamy Bogu i Ojcu naszemu w niebiesiech. Wielki Apostoł woła z podziwem: Cóż masz, czego byś nie otrzymał ? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał ? (1 Kor 4, 7). Zastanów się także nad słowami św. Bernarda: Niewdzięczność jest jak wiatr gorący, który wysusza źródła dobroci bożej i rosę miłosierdzia i strumienie łaski.

         Zatem śmiało, w duchu wdzięcznej ofiarności odmów sobie w czasie nadchodzących suchych dni nieco z potraw, zwłaszcza mięsnych. A jeśli nie możesz zachować ścisłego postu, to odmów sobie przynajmniej jakąś drobnostkę. Ofiary niosą ze sobą zawsze dużo wewnętrznego wesela i zewnętrznych błogosławieństw Bożych ! Tak właśnie całkowicie, jak Kościół święty modli się przy ołtarzu w środę podczas suchych dni: Racz przyjąć, błagamy Cię, o Panie, nasz post, byśmy przez jego zadośćuczynienie stali się godni Twojej łaski i osiągnęli wieczne obietnice.


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.