X
 

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę».

    Mk 7, 31-37

Komentarz

To słowa na temat Jezusa wypowiedziane przez ludzi z Dekapolu po uzdrowieniu głuchoniemego. Żeby też tak o mnie mogli myśleć i mówić Bóg oraz ludzie. Że wszystko czynię dobrze, czyli że nie ma w moich czynach zła. Że jestem jakimś odbiciem – choćby dalekim – mojego Pana. Że Go naprawdę – a nie na niby – naśladuję. Że daję moim bliźnim słuch i mowę, uczę ich słyszeć i mówić. Że swoim życiem przywracam komunikację między człowiekiem i Bogiem, między ludźmi. Tak żyć, dobrze wszystko czyniąc.

komentarz: ks. Jerzy Szymik

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić

        Pan napełnił mnie słowami prawdy abym mógł ją wyrazić. Jak bieg rzeki, prawda płynie z moich ust, moje wargi pokazują jej owoce. Pan obficie obdarzył mnie poznaniem. Ponieważ usta Pana wypowiadają prawdziwe Słowo; jest ono bramą Jego światła. Najwyższy posłał swoje Słowo na świat: które śpiewa Jego piękno, herolda Jego majestatu, posłańca Jego zamiarów, ewangelistę Jego myśli, apostoła Jego dzieł. Zręczności Słowa nie można wyrazić... Jego marsz nie ma końca: nigdy nie upada, lecz zawsze trzyma się prosto; nikt nie zna Jego zejścia ani drogi... Jest światłem i świtem myśli: w Nim świat zaczyna się wyrażać. W Nim ci, którzy byli najpierw niemi znaleźli Słowo, ponieważ od Niego pochodzi miłość i harmonia. Zainspirowany Słowem, każdy byt stworzony może powiedzieć, kim jest. Wszyscy poznali swego Stworzyciela i znaleźli w Nim swoją harmonię, Ponieważ usta Pana do nich przemówiły. Słowo przebywa w człowieku, a Jego prawdą jest miłość. Błogosławieni, którzy dzięki niemu przeniknęli każdą tajemnicę i poznali Pana w Jego prawdzie. Alleluja!

Nr 12
Ody Salomona (chrześcijański tekst po hebrajsku z początku 2 wieku)



Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych.

    Mt 20, 16


         Nierzadko pojmuje się te słowa w ten sposób, że wielu wprawdzie jest wezwanych do wiecznej szczęśliwości, ale mało ją osiągnie, gdyż większość pójdzie na potępienie. Słowa te jednak mają całkiem inny sens.

         Zastanów się najpierw przez moment nad samą przypowieścią. Bóg porównuje się z właścicielem winnicy, który szuka robotników do jej uprawy. Wychodzi więc na rynek, gdzie zwyczajem wschodnim stali robotnicy i czekali aż ich ktoś najmie. Wczesnym rankiem, czyli w początkach dziejów ludzkości, wychodzi Bóg na rynek świata, by znaleźć odpowiednie siły do winnicy prawdziwej wiary. Spomiędzy wielu ludów wybiera On malutki szczep żydowski i przeznacza do przyjęcia prawdziwej wiary w Boga, do przechowania jej wśród świata pogańskiego i do przekazywania potomnym. Później, o trzeciej, szóstej, dziewiątej i jedenastej godzinie, a więc w epoce po przyjściu Chrystusa Pana, będą powołane do tej wiary inne ludy ziemi. Naród żydowski jest więc tym wybranym, a inne ludy są wieloma wezwanymi. Chodzi tu jedynie o wiarę Boga prawdziwego, a nie o niebo i piekło ! I zawsze trzeba to mieć na oku, że ta i podobne przypowieści mają na myśli naród żydowski. Jezus chciał im w ten sposób wskazać, jak wielkiej dostąpili łaski, ale stali się jej niegodnymi. Miało to zwrócić im też uwagę na to, że ta wielka łaska będzie od nich odjęta i stanie się udziałem innych narodów. Albowiem tak kończy Jezus swoje napomnienie: Tak to ostatni - wezwani poganie - będą pierwszymi, a pierwsi - wybrany lud izraelski - ostatnimi. (Mt 20, 16).

         Dlatego zapamiętaj sobie dobrze: Bóg jest nieprzebrany w swoim miłosierdziu, lecz On nikogo nie zmusza. Bóg daje, ale człowiek musi współdziałać. Wiele łask - a ty także otrzymałeś ich niemało - wymaga też wielkiej współpracy ! Niech więc zawsze stoi ci przed oczyma Apostoł, napominający: Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości ! Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda (Ef 5, 8-9).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.