X


Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”».

    Łk 17, 5-10

Komentarz

Ten charyzmat dotyczy nie tylko pasterzy, ale i rodziców, nauczycieli, dziennikarzy, każdego dojrzałego chrześcijanina. Nasz Pan mówił: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię” (Łk 12,49). Tymczasem przypominamy kopcący ogarek, wypaloną pochodnię. Nie dajemy światła ani ciepła ludziom. Staliśmy się letni, rozpuszczeni w mierności. Może i nie dopuszczamy się rażącego zła, ale i nie czynimy dobra, do którego zostaliśmy powołani. Ponoć kiedyś kret miał bystre i czujne oczy, jednak schował się do wnętrza ziemi i natura, jak konsekwentny sędzia, orzekła: „Odbierzcie mu ten talent”. Samson stracił całą moc, w jaką Bóg go wyposażył jako wybrańca, ponieważ udzielał ludziom mnóstwa odpowiedzi, ale żadnej prawdziwej. W końcu pozwolił sobie ściąć włosy, symbol intymnej więzi łączącej go z Bogiem. Zamierzał dalej działać i uchodzić za autorytet wśród ludzi, lecz nie zauważył, że Pan go opuścił. Tak się dzieje, gdy miłość do głoszenia i bronienia prawdy w nas umiera. Wielu katolickich liderów i pasterzy już od dawna przeszło spod sztandarów Chrystusa pod proporce tego świata, powtarzając ludziom frazesy miłe dla uszu opinii publicznej. Nie oparli się na skale, toteż popłynęli wraz z piaskiem.Często zdarza się ludziom przeinaczać znaczenie słów Ojca Świętego. Gdy papież Franciszek porównał Kościół do szpitala polowego, natychmiast znalazło się w nim wielu pseudodoktorów, którzy zamiast leczyć ludzi z prawdziwych dolegliwości, proponują im terapie przyjemne. Badają pacjenta i nie dostrzegają niczego, co zagraża jego zbawieniu. Zapomnieli, że grzech człowieka zabija, tylko łaska Chrystusa ratuje od śmierci. Biorą do ręki kartotekę osoby rozwiedzionej i żyjącej w nowym związku, zachwalając nie tylko pozostanie w nim, ale i przyjmowanie Komunii Świętej, bo przecież „Komunia nie jest nagrodą za dobre sprawowanie, ale pokarmem grzeszników”. Poddają duchowej tomografii czynnego homoseksualistę, zapewniając go, iż nie ma nic niemoralnego w tym, co robi. Zapominają, że pierwszą powinnością lekarza zatrudnionego w klinice Jezusa Chrystusa jest głoszenie ludziom przebaczenia grzechów, budzenia żalu za nie i stawianie przed koniecznością nawrócenia. Bo tylko w ten sposób można uprawiać najważniejszą dyscyplinę terapeutyczną świata, czyli prawdę w miłości. Chrystus umarł przecież za każdego grzesznika na krzyżu, by go pojednać z Bogiem i doprowadzić do życia wiecznego. Lecz co zrobić, gdy nikt już nie ma ochoty mówić o grzechu i nawróceniu, miłość Boża nie wstrząsa ludzkimi sumieniami ani nie budzi w duszach nadziei na niebo? Dzieje się tak, ponieważ złoża kerygmatu i łaski wygasają w zeświecczałym personelu szpitala polowego. .


komentarz: Ks. Tomasz Jaklewicz

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać

         Bądźmy wierni w drobnych rzeczach, albowiem w nich leży nasza siła. Dla Boga nic nie jest małe. On niczego nie umniejsza. Dla Niego wszystko jest nieskończone. Ćwicz wierność w najdrobniejszych rzeczach, nie dla ich własnej wartości, ale z ważniejszego względu, jakim jest wola Boża – to właśnie to, czego ja całkowicie przestrzegam. Nie szukaj wielkich czynów na pokaz. Musimy świadomie, w pełni zrezygnować z pragnień zbierania owoców naszej pracy, wypełnić wszystko, co możemy, najlepiej jak umiemy i pozostawić resztę w rękach Boga. Najważniejsze jest ofiarowanie samego siebie – to, ile miłości wkładasz w każdy swój czyn. Nie zrażaj się w obliczu niepowodzenia, jeśli tylko dałeś z siebie wszystko, co najlepsze. Nie przypisuj sobie też chwały, jeśli osiągniesz sukces. Oddaj wszystko Bogu z głęboką wdzięcznością. Jeśli czujesz się wyczerpany, to znaczy, że objawia się twoja duma, pokazuje, jak bardzo wierzysz w swoją własną siłę. Nie martw się też więcej tym, co myślą ludzie. Pozostań skromny i nic więcej nie będzie ci przeszkadzać. Pan postawił mnie w tym miejscu; to On mnie stąd wydostanie.

No Greater Love
Św. Matka Teresa z Kalkuty (1910-1997)



Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe ? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego.

    Mt 22, 36.37


         Czyżby potrzeba było tego przykazania ? Czy nie rozumie się samo przez się, iż trzeba stać przy tym i całą miłość skupić na tym, który jest samą dobrocią i miłością ? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg, powiada Chrystus Pan (Łk 18, 19). A co czyni ten dobry Bóg dla nas ludzi ?

         Bóg nas prowadzi. - Znasz już tę pełną miłości naukę o Boskiej Opatrzności, o której tak często mówi Pismo św. Jego przewidujące oko wszystko przenika. On nas będzie prowadził [na wieki wieków] (Ps 48, 15). Jednakowo o wszystkich się troszczy (Mdr 6, 8).

         Praktycznie wyraża się serdeczna troska Boga w tym, że postawił przy naszym boku Anioła Stróża, że daje nam Chleb pielgrzymów (Najśw. Sakrament), który nas w potrzebne siły wyposaża, że polecił nas swojej Matce. Jak dobry jest Bóg ! (Ps 73, 1).

         Oczywiście, to pełne miłości prowadzenie cię przez Boga jest w większej części zasłonięte przed twymi oczami. Twojej krótkowzroczności wydaje się nieraz działanie Boga jako chaotyczny bezład. Lecz przyjrzyj się jednak artystycznie utkanemu kobiercowi. Odwrotna jego strona wydaje ci się istną bezładną gmatwaniną. A jednak strona wierzchnia przedstawia wspaniały obraz, gdzie wszystko jest dokładnie obliczone i przecudnie uporządkowane. Tak i ty w większej części widzisz na ziemi tylko odwrotną stronę dywanu Bożej Opatrzności, dlatego też nie dostrzegasz planu, porządku i celu. Dopiero w wieczności będziesz bez przeszkód oglądał stronę prawą i z podziwem i miłością wyznasz: Dobrze uczynił wszystko (Mk 7, 37).

         Dopiero wtenczas łaskawe kierownictwo Boga stanie ci we właściwym naświetleniu jego miłości ku nam, gdy sobie wyraźnie postawisz to pytanie: Dlaczego Bóg tak bardzo nas umiłował ? Przecież niczego nie mógł się spodziewać ani od ciebie, ani ode mnie, ani też od nikogo innego. Zupełnie niczego !

         Przejmij się tym głęboko. To musi z nieprzepartą siłą rzucić cię w objęcia najlepszego Boga. To musi pobudzić cię do uwielbienia: Jeden tylko jest Dobry [Bóg] (Mt 19, 17).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.