X
 

Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których dokonało się najwięcej Jego cudów, że się nie nawróciły. «Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, przetrwałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie».

    Mt 11, 20-24

Komentarz

Ile jeszcze cudów, znaków, słów Ewangelii, wysłuchanych modlitw, pomyślnie rozwiązanych spraw? Ile momentów pocieszenia w cierpieniu, obecności bliskich i kochających osób, dobrych dni w pracy, na wakacjach, chwil pokoju i radości? Ilu jeszcze dowodów potrzebujemy, by przekonać się o obecnym w naszej codzienności, czuwającym i kochającym Bogu? Łatwiej skupiać się na tym, czego nam brakuje, jak gdyby błogosławieństwo codzienności było czymś, co nam się należy. Nie musimy już wtedy na nie zwracać uwagi i możemy wymagać coraz więcej i więcej. Bóg przychodzi do nas co dzień na nowo ze swoją wierną miłością. Nawrócić się to dać się przekonać i pociągnąć Jego miłości.


komentarz: Magdalena Jóźwik

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Chrystus wzywa nas do nawrócenia

        Chrystus, który sam w swoim życiu działał i nauczał, zanim podjął swe zadanie, spędził czterdzieści dni i czterdzieści nocy na poście i modlitwie, zaś apostolskie swe dzieło rozpoczął publicznie radosnym powiadomieniem: "Przybliżyło się Królestwo Boże", ale natychmiast dodał nakaz: "pokutujcie i wierzcie Ewangelii" (Mk 1,15). Słowa te są pełnią i streszczeniem całego życia chrześcijańskiego. Dlatego też do Królestwa Chrystusowego możemy przystąpić jedynie przez "metanoję" - to jest przez wewnętrzną zmianę całego człowieka, dzięki której zaczyna on właściwie myśleć, sądzić i układać swe życie... Wezwanie Syna Bożego, byśmy czynili pokutę - metanoja - przynagla nas tym bardziej, że nie tylko sam do niej zachęca, ale także daje nam prawdziwy przykład pokuty. Chrystus bowiem dał najwyższy przykład pokutującym dlatego, że chciał ponieść karę nie za swoje grzechy, ale za grzechy innych ludzi. Człowiek postawiony w obliczu Chrystusa zostaje oświecony nowym światłem, a to dlatego, że gdy poznaje świętość Boga, wtedy lepiej widzi zło grzechu; przez słowa bowiem Chrystusa zostało mu ogłoszone wezwanie, które zawiera zachętę powrotu do Boga, oraz zawiera zapewnienie odpuszczenia grzechów; dary te człowiek w pełni otrzymuje przez Chrzest św., który formuje go na podobieństwo Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa Pana, stąd też całe życie człowieka wyróżnia się jakby pieczęcią tej tajemnicy oznaczone. Wstępując w ślady Boskiego Nauczyciela, każdy szczycący się imieniem chrześcijanina, winien wyrzec się samego siebie, nieść swój krzyż, uczestniczyć w Jego cierpieniach, aby tak przemieniony na podobieństwo śmierci Chrystusa, mógł sobie zasłużyć na chwałę zmartwychwstania. Ponadto nie dla siebie, po rozważeniu tego, żyć winien, ale dla Boga, który go umiłował i za niego wydał samego siebie (Ga 2,20); żyć też winien dla braci, aby "dopełnić tego, czego nie dostaje cierpieniom Chrystusa w ciele swoim za ciało jego, którym jest Kościół" (Kol 1,24).

Konstytucja apotolska „Paenitemini” z 18/02/1966 (© Libreria Editrice Vaticana)
Św. Paweł VI



Rekolekcje: Środki przeciw grzechowi.


         By uniknąć grzechu, zastanów się raz jeszcze nad piekłem. Zbawiciel powiada: I pójdą ci - co będą po jego lewicy - na mękę wieczną (Mt 25, 46). Na mękę wieczną ? Tak jest, bo piekło trwa wiecznie. Straszna tajemnica, ale przez to nie mniej prawdziwa !

         O wiecznym piekle jasno mówi Chrystus, uczą Apostołowie, całe Pismo św. Już prorok Izajasz wie o robaku sumienia, który nie umiera i o ogniu, który nie gaśnie (Iz 66, 24). Potwierdza to Jezus u św. Marka (9, 43), a potem mówi dalej o ogniu, który się nie da ugasić (Mt 3, 12) lub o ogniu wiecznym (Mt 18, 8). Apostoł narodów wyraźnie naucza o karach wiecznych (2 Tes 1, 9). Lecz jakże to tak, za parę sekund czasu na ziemi cała wieczność kar w przyszłym życiu ? Przecież nie ma tu żadnej proporcji. Ale czy zbrodniarza za kilkusekundowy mord nie wsadzają na całe życie do więzienia ? Zresztą, nie łudź się. Czas nie potrzebuje w ogóle stanowić proporcji do wieczności. Z przypowieści ewangelicznych słyszysz przecie najdobitniej, że czas ten nie jest niczym więcej, jak czasem próby przed życiem wiecznym. Jeżeli przejdziesz próbę dobrze, to czeka cię za to wieczna nagroda w niebie, jeśli zaś nie, nie minie cię wieczna kara piekła. To powinno być dla ciebie normą w postępowaniu.

         Gdyby nie było wiecznego piekła, nie ostałby się porządek moralny na świecie. Człowiek stałby się zwierzęciem. Myślałby wtedy: Choćbym się nawet i dostał do piekła, to i cóż złego ? Przecież nie jest wieczne, to kiedyś wyjdę z niego. Lecz wrodzone przekonanie o wiecznym piekle powstrzymuje, choć wbrew woli, wielu od ostateczności.

         Musi być wieczne piekło. I jest wieczne piekło. Przemyśl gruntownie te grozą przejmujące pewniki. A ilekroć grzech pokaże swój przebrzydły łeb u płotu twej duszy, odpędź go precz z ich pomocą. Schyl czoło w pokorze przed karzącą sprawiedliwością Bożą, która ostatecznie jest tylko środkiem, by uszczęśliwić ludzi. Nie trać ani na moment z oczu obrazu grozy, który ci kreśli prorok z Patmos: Dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy (Ap 14, 11).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.