X
 

W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie». I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”».

    Łk 13, 1-9

Komentarz

Egipt jest symbolem ludzkiej niewoli i upodlenia. Izraelici nie odróżniali już swej lewej ręki od prawej (Jon 4,11). Byli tak sponiewierani i uciemiężeni, że stracili rozeznanie tego, co dobre, a co złe. Obowiązywały jedynie prawa przetrwania. Czy można upaść jeszcze niżej? Mojżesz uciekł z Egiptu: ten wspaniały wódz i książę z otoczenia faraona, człowiek wybitny i znaczący nagle znalazł się w opłakanym położeniu banity bez dowodu tożsamości. Synalek na utrzymaniu teścia, stróż cudzych posiadłości nie wie, kim jest i czego szuka. Czy można upaść jeszcze niżej? Historia Mojżesza pokazuje, że nie ma takiego dołu i takiego bagna, z którego nie mógłby wyciągnąć człowieka kochający Bóg. Pierwszą odsłoną tej historii jest fakt, iż Bóg nigdy nie pozostaje obojętny na los człowieka. Nie jest Mu wszystko jedno, czy stoimy, czy upadliśmy. Jak doszło do spotkania Mojżesza z Bogiem? Pewien midrasz podaje, że Mojżesz zapuścił się z owcami w głąb pustyni w poszukiwaniu jednej owieczki, która oddaliła się od stada. To ona pociągnęła go na peryferie życia. Gdy ją znalazł pijącą ze źródła u podnóża góry Horeb, zamiast się złościć, wzruszył się głęboko: „Byłaś spragniona, dlatego szukałaś wody”. Wziął owieczkę na ramiona i przyniósł do stada. Bogu spodobała się postawa Mojżesza. To ona zbliżyła go do miejsca, w którym Bóg przebywał. On przebywa w miłosierdziu. Jest dobrym Pasterzem.Mojżesz spotkał Boga w „niecodziennym zjawisku”, w krzewie pustynnym, który płonął, lecz się nie spalał. Ten ciernisty krzak i Boża obecność pośród raniących gałęzi pokazują, na czym polega Jego miłość. Ten sam żydowski midrasz tak sparafrazował wydarzenie spod góry Horeb. Mojżesz, pasąc owce, myślami był ciągle przy swoich braciach, okrutnie traktowanych przez Egipcjan. Co się z nimi stanie? – zadawał sobie bez przerwy pytanie. Czy wytrzymają? Czy wskutek cierpień nie zginą? Kiedy tak rozmyślał, ukazał się przed nim gorejący krzak ciernisty. „Mojżeszu – rozległ się głos Boga – czy myślisz, że zapomniałem o swoich dzieciach? Czy nie czujesz, że ich ból jest moim bólem? Popatrz, skąd ukazuje ci się Moja chwała. Z ciernistego krzaka. Z moimi dziećmi dzielę ból”. Ostatecznym spełnieniem tej opowieści będzie Chrystus na krzyżu.Mojżesz martwił się, czy udręczeni ludzie będą w stanie rozpoznać Boga: „Gdy mnie zapytają, jakie jest Jego imię, cóż im mam powiedzieć?”. – „Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was”. Bóg nie potrzebuje filozoficznych dowodów. Daje się poznać jako JESTEM. Jestem z tobą w twoim bólu, w twoim grzechu, w twojej chorobie. Na pytanie: gdzie spotkałeś Boga, wielu mi odpowiada: w szpitalu, w wypadku, gdy mój syn umierał, gdy bardzo zgrzeszyłem i wydawało mi się, że już mnie nie ma. Wtedy Bóg stanął przy mnie i dał mi znać, że JEST. •

ks. Robert Skrzypczak

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Może wyda owoc : naśladować cierpliwość Bożą

        Umiłowani bracia, Jezus Chrystus, nasz Pan i Bóg nie zadowolił się nauczaniem cierpliwości słowami, ale ukazał ją także czynami... W chwili Męki i krzyża - ileż obraźliwych zniewag wysłuchał cierpliwie, ile raniących kpin wycierpiał. Został opluty ten, który własną śliną otworzył oczy niewidomemu (J 9,6)...; ukoronowany cierniem, który koronuje męczenników wiecznym kwieciem, bity dłońmi po twarzy, który przyznaje prawdziwe palmy zwycięzcom; obnażony z szat, który przyodziewa innych nieśmiertelnością; karmiony goryczą, który daje pokarm niebieski; napojony octem, który pozwala pić z kielicha zbawienia. On - niewinny, On - sprawiedliwy, lub raczej On - sama niewinność i sprawiedliwość, jest zaliczony w poczet złoczyńców. Fałszywe świadectwa tłamszą Prawdę; sądzi się Tego, który ma sądzić; Słowo Boże jest prowadzone na ofiarę, milcząc. Następnie, gdy gwiazdy znikają, żywioły się burzą, ziemia się trzęsie... On nie mówi, nie rusza się, nie objawia swego majestatu. Aż do końca znosi wszystko z niewyczerpaną stałością, żeby pełna i doskonała cierpliwość znalazła swoje dopełnienie w Chrystusie. Po tym przyjmuje jeszcze łotrów, jeśli się nawracają i powracają do Niego; dzięki cierpliwości..., nikomu nie zamyka swego Kościoła. Tych przeciwników, tych bluźnierców, wiecznych wrogów Jego imienia nie tylko ogarnia przebaczeniem, jeśli żałują za swoje winy, ale i przygarnia ich do Królestwa niebieskiego. Co można by zacytować bardziej cierpliwego lub życzliwego? Ten sam, który przelał krew Chrystusa jest ożywiony krwią Chrystusa. Taka jest cierpliwość Chrystusa, a gdyby nie była tak wielka, to Kościół by nie miał apostoła Pawła.

Dobrodziejstwa cierpliwości, 7
Św. Cyprian (ok. 200-258)



Raz wyrzucał złego ducha u tego, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić.

    Łk 11, 14


         Jest to obraz oniemiałego grzesznika przed trybunałem pokuty.

         Dopuścił się ciężkiej winy, ale nie może zdobyć się na to, żeby wyznać swoje grzechy szczerze na spowiedzi. W takim usposobieniu kryje się w głębi coś naprawdę zdrowego. Każdy wstydzi się złego; a poczucie wstydu jest czymś szlachetnym. O tym wiedział także Zbawiciel. Dlatego zlecił sprawowanie świętego sakramentu pokuty ludziom, ludziom, którzy sami są ułomni i grzeszni. I zamknął im usta świętą pieczęcią ! Tak zwaną sakramentalną pieczęcią. Rozciąga się ten sekret na wszystko, co wyznaje się spowiednikowi w celu uzyskania rozgrzeszenia.

         Do milczenia zobowiązuje każdego kapłana prawo natury. Żąda ono, by nie publikować tego, co zostało powierzone w sekrecie. Kto igra z zaufaniem, ten stanie przed sądem ludzi.

         Do milczenia zobowiązuje spowiednika prawo kościelne. Odnośny przepis prawa kanonicznego brzmi: Pieczęć sakramentalna jest nienaruszalna; niech więc spowiednik strzeże się z całą sumiennością, by ani słowem, ani znakiem, ani żadnym innym sposobem, ani też z jakiegokolwiek powodu nie wyjawił grzesznika. Ten sam Kościół św. ustanowił też najsurowsze kary na duchownego, któryby świadomie i dobrowolnie uchylił tajemnicę spowiedzi. Wpada taki w ekskomunikę, zastrzeżoną samemu papieżowi.

         Do milczenia zobowiązuje spowiednika prawo boże. Gdyż niewątpliwie Chrystus nie ustanowiłby sakramentu pokuty, gdyby równocześnie nie zobowiązał kapłanów do najściślejszego zachowania sekretu. Dlatego Bóg, skoro powierzył już ten ciężki obowiązek kapłanom, daje im także łaskę, aby raczej znosili więzienie, męczeństwo i śmierć, niż wyjawili tajemnicę spowiedzi. Przypomnij sobie tylko św. Jana Nepomucena i tylu, tylu innych męczenników kapłańskiej tajemnicy spowiedzi.

         Czy ma więc sens pozwolić sobie zamknąć usta szatanowi przy spowiedzi ? Czy ma więc sens przemilczać to, co powinno być wyznane, czyli grzechy ciężkie ? Wyrzuć wszystko z duszy ustami, a zapanuje w niej pokój ! Słusznie mówi mędrzec: Nie wstydź się wyznać swych grzechów (Syr 4, 26).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.