X
 

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go». Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi». Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów». Do setnika zaś Jezus rzekł: «Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś». I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Potem wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: «On przyjął nasze słabości i dźwigał choroby».

    Mt 8, 5-17

Komentarz

Jezus uzdrawia: syna setnika z Kafarnaum, teściową Piotra, opętanych. Chrystus dostrzega nas z naszymi słabościami i chorobami, chce nam pomóc. Kiedyś, jeszcze przed seminarium, byłem na rekolekcjach w Taizé. Miałem wtedy nogę w gipsie. Upał, masywny polski gips z lat 90. i spotkanie z bratem Rogerem, założycielem tamtejszej wspólnoty. Można było wówczas podejść do indywidualnego błogosławieństwa. Tego dnia nie miałem już sił, by o kulach wejść w tłum oczekujących. Wtedy brat Roger podniósł nagle wzrok znad kłębiących się koło niego ludzi. Dostrzegł mnie, stojącego samotnie z tą zagipsowaną nogą. Przeprosił stojących przy nim, podszedł do mnie, pobłogosławił i wrócił. Jezus troszczy się o tych, którzy się źle mają. Czasem posługuje się przy tym innymi ludźmi. Czasem chce również posłużyć się tobą i mną.


komentarz: Ks. Marek Porwolik

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu… w królestwie niebieskim

         Ten, który jest obrazem Boga niewidzialnego (Kol 1,15), Chrystus jest człowiekiem doskonałym, który przywrócił synom Adama podobieństwo Boże, zniekształcone od czasu pierwszego grzechu. Skoro w nim przybrana natura nie uległa zniszczeniu, tym samym została ona wyniesiona również w nas do wysokiej godności. Albowiem On, Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękoma pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał, urodzony z Maryi Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu (Hbr 4,15). […] Chrześcijanin zaś, stawszy się podobnym do obrazu Syna, który jest Pierworodnym między wielu braćmi, otrzymuje pierwociny Ducha (Rz 8,23), które czynią go zdolnym do wypełniania nowego prawa miłości. Przez tego Ducha, będącego zadatkiem dziedzictwa (Ef 1,14), cały człowiek wewnętrznie się odnawia aż do odkupienia ciała (Rz 8,23). Chrześcijanina przynagla z pewnością potrzeba i obowiązek walki ze złem wśród wielu utrapień, nie wyłączając śmierci, lecz włączony w tajemnicę paschalną, upodobniony do śmierci Chrystusa, podąży umocniony nadzieją ku zmartwychwstaniu. Dotyczy to nie tylko wiernych chrześcijan, ale także wszystkich ludzi dobrej woli, w których sercu działa w sposób niewidzialny łaska. Skoro bowiem za wszystkich umarł Chrystus (Rz 8,32) i skoro ostateczne powołanie człowieka jest rzeczywiście jedno, mianowicie boskie, to musimy uznać, że Duch Święty wszystkim ofiaruje możliwość dojścia w sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w tej paschalnej tajemnicy.

Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes § 22 (© Libreria Editrice Vaticana)
Sobór Watykański II



W owym dniu będziecie prosić w imię moje.

    J 16, 26


         Znów mowa o modlitwie w Imię Jezusowe. A wtedy modlisz się w Imię Jezusowe, jeśli się tak modlisz, jak Jezus.

         Jezus modlił się pobożnie. I ty także powinieneś być na modlitwie myślą przy Bogu. To należy do istoty modlitwy, która jest obcowaniem duszy z Bogiem, podniesieniem ducha do Boga, rozmową serca z Bogiem. W ten sposób modlił się Zbawiciel, ilekroć usuwał się w zacisze na modlitwę. Tak modlił się, całkowicie w Bogu zatopiony i z oczyma podniesionymi w niebo w wieczerniku i Ogrodzie Oliwnym. Mógł literalnie powiedzieć o sobie: Z głębokości wołam ku tobie, Panie (Ps 130, 1). Wprawdzie nie zawsze od ciebie to zależy, by uniknąć roztargnień, lecz nie wolno ci także ściągać je na siebie i przygotowywać im grunt przez rzucanie oczyma tu i tam, przez lekkomyślność i tym podobne uchybienia. Inaczej ściągniesz na siebie zarzut Pański: Ten lud czci mię wargami swymi, ale serce jego daleko jest ode mnie (Iz 29, 13).

         Jezus modlił się z ufnością. Taka jest jego modlitwa przed wskrzeszeniem Łazarza: Ojcze, wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz (J 11, 42). A co za ufność przebija z jego arcykapłańskiej modlitwy ! Wprost wyczuwa się jej wysłuchanie. Oto wytyczna dla ciebie. Zwłaszcza, że ten sam Zbawca dał przyrzeczenie: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie (Mk 11, 24).

         Jezus modlił się wytrwale. Podnoszą to jednomyślnie ewangeliści przy jego modlitwie w Ogrójcu: Modlił się... Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa (Mk 14, 35.39). On zaś jeszcze usilniej się modlił (Łk 22, 43). Ten sam Zbawiciel dlatego tylko wysłuchał prośby niewiasty chananejskiej, że wytrwale błagała. Niech ci to posłuży za wzór. Wtedy Bóg także z powodu twojego natręctwa wstanie i da czego ci potrzeba (Łk 11, 8).

         Jezus modlił się z poddaniem się. Ojcze, nie jak Ja chcę, ale jak Ty (Mt 26, 39). Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich ! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie (Łk 22, 41). Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie ! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie ! (Mk 14, 36).

         Czyń i ty podobnie. Nie sądź, że Bóg zawsze musi wysłuchać tej właśnie twojej prośby. On wie lepiej, co dla ciebie pożyteczniejsze. Powtarzaj sobie zawsze: Bóg tak zrządził, więc mi wystarcza !

         Idź w końcu do Mistrza i mów jak dziecię: Panie, naucz nas modlić się ! (Łk 11, 1).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.