X
 

Jezus, przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: «Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc u Niego to wszystko?» I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: «Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony». I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.

    Mt 13, 54-58

Komentarz

Niedowiarstwo. Słowo chyba w dzisiejszej Ewangelii najważniejsze. Z jego to powodu Jezus nie zdziałał w Nazarecie żadnego większego cudu. Nie chodzi o to, jakoby niedowiarstwem można było zniweczyć moc Boga. Raczej dlatego, że nie było po co. Największy cud nie przekona przecież takich, którzy wierzyć nie chcą; którzy oczywiste dla ludzi o otwartych umysłach znaki łatwo sobie wytłumaczą zbiegiem okoliczności, oszustwem albo – co też w historii Jezusa się zdarzyło – działaniem mocy demonów. Nie ma sensu rzucać takich pereł przed tych, którzy to wszystko wyśmieją i Bożym wysłańcem i tak wzgardzą. Nie brakuje i dziś ludzi o podobnej mentalności. Wiedzą swoje i nic ich nie przekona. Pytanie, na ile jesteśmy od nich inni. Bo można przecież uważać się za wierzącego, ale do Dobrej Nowiny podchodzić po swojemu, wybiórczo. Jeśli tak jest, to cudów raczej się nie zobaczy.


komentarz: Andrzej Macura

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Z powodu ich niedowiarstwa

        Niektórzy współcześni teolodzy uważają, że ogniem, który spala, a równocześnie zbawia, jest sam Chrystus, Sędzia i Zbawiciel. Spotkanie z Nim jest decydującym aktem Sądu. Pod Jego spojrzeniem topnieje wszelki fałsz. Spotkanie z Nim przepala nas, przekształca i uwalnia, abyśmy odzyskali własną tożsamość. To, co zostało zbudowane w ciągu życia, może wówczas okazać się suchą słomą, samą pyszałkowatością, i się zawalić. Jednak w bólu tego spotkania, w którym to, co nieczyste i chore w naszym istnieniu, jasno jawi się przed nami,  jest zbawienie. Jego wejrzenie, dotknięcie Jego Serca uzdrawia nas przez bolesną niewątpliwie przemianę, niczym «przejście przez ogień». Jest to jednak błogosławione cierpienie, w którym święta moc Jego miłości przenika nas jak ogień, abyśmy w końcu całkowicie należeli do siebie, a przez to całkowicie do Boga. Jawi się tu również wzajemne przenikanie się sprawiedliwości i łaski: nasz sposób życia nie jest bez znaczenia, ale nasz brud nie plami nas na wieczność, jeśli pozostaliśmy przynajmniej ukierunkowani na Chrystusa, na prawdę i na miłość. Ten brud został już bowiem wypalony w Męce Chrystusa. W chwili Sądu Ostatecznego doświadczamy i przyjmujemy, że Jego miłość przewyższa całe zło świata i zło w nas. Ból miłości staje się naszym zbawieniem i naszą radością.

Encyklika Spe salvi, § 47 (© copyright Libreria Editrice Vaticana)
Benedykt XVI



Rekolekcje: O obowiązkach stanu.


         Jeszcze słówko do małżonków. Zwłaszcza do tej pokaźnej liczby, którzy hołdują nadużyciom pożycia małżeńskiego. Co należy o tym sądzić ?

         Jest to zbrodnia przeciw Bogu. Bóg pobłogosławił małżonkom: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się (Rdz 1, 28). Przez to błogosławieństwo włożył Bóg na nich także obowiązek, by przez rodzenie dzieci przysparzali mu wielbicieli i zaludniali niebo.

         Jest to zbrodnią przeciw celowi małżeństwa. Ma ono służyć do podtrzymywania i rozwoju rodu ludzkiego. Następnie także do legalnego zaspokojenia popędu, lecz pod tym warunkiem, że nie uchylisz się od ciężaru, jaki jest związany z błogosławieństwem dzieci ! Abyście zaludnili ziemię (Rdz 1, 28).

         Jest to zbrodnią przeciw Chrystusowi, który podniósł małżeństwo do godności sakramentu: Co Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozdziela (Mt 19, 6), Przeciw Chrystusowi, który swoją miłością ku Kościołowi chciał być przedziwnym wzorem serdecznego zjednoczenia w miłości małżonków. Dlatego też czytamy u Apostoła: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej ! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie (Ef 5, 21).

         Jest to zbrodnią przeciw sumieniu. Ono, jak uczy doświadczenie, nie da się zabijać na dłuższą metę. Ale wołać będzie głośno na małżonków, którzy bezczeszczą sakrament małżeństwa: Posłuchaj mię, a pokażę ci, którzy to są, nad którymi czart przemóc może, Ci bowiem, którzy w małżeństwo tak wstępują, że Boga od siebie i od serca swego wyrzucają, a swej lubości tak dosyć czynią, jako koń i muł, które rozumu nie mają, nad tymi czart ma moc (daw. Tb 6, 16). Innymi słowy znaczy to: ludzie tacy popełniają grzech ciężki ! To samo mówi sumienie tym małżonkom, którzy ważą się na spędzanie płodu: Nie zabijaj ! (Wj 20, 13). Albowiem tacy małżonkowie są mordercami ! Mordercami swoich własnych dzieci !

         Jest to zbrodnia przeciw ludzkości i ojczyźnie, które są skazane przez postępowanie takich małżonków na wymarcie. Dlatego też przeklina ich Bóg: Biada temu, kto mówi ojcu: Coś spłodził ? albo niewieście mówi: Co urodziłaś ? (Iz 45, 10).

         Jest to słowo Boga, a więc i przykazanie Boga: We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane (Hbr 13, 4). Od tego nie może dyspensować żaden papież. To Słowo Boże, a więc z świętą bojaźnią należy je przyjąć: Gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg (Hbr 13, 4).

         To Słowo Boże i dlatego jest źródłem przeobfitej pociechy: Niewiasta zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci (1 Tm 2, 15).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.