X
 

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności». Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!» Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb». On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj». Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

    Mt 14, 13-21


komentarz: Ks. Tomasz Jaklewicz

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Jedli wszyscy do sytości

         Widząc, że dzień zbliżał się ku wieczorowi, apostołowie Odkupiciela zbliżyli się do Niego i zawołali: Nauczycielu, dzień się chowa i cały lud jest zmęczony postem; a wiesz, że miejsce jest pustynne. Odeślij ich, zanim zapadnie wieczór, niech idą do wsi i zakupią sobie żywności. Bo oni nie są w stanie pościć tak jak my, którym dałeś siłę, bo Ty jesteś niebieskim chlebem nieśmiertelności. Ty jesteś, z twojej natury, smakiem świata i wszystkich nauczyłeś poznania. Karmiąc lud słowami prawdy, poprowadziłeś ludzi w stronę zbawienia, dając im poznanie sprawiedliwości. Nasycili oni duchowo swe dusze, ale teraz potrzebują zatroszczyć się o ciała… Odeślij ich, bo jesteśmy niespokojni… Pouczałeś uczniów i apostołów o współczuciu dla wszystkich, bo Ty jesteś niebieskim chlebem nieśmiertelności… Kiedy Chrystus usłyszał te słowa, odpowiedział: Mylicie się, bo nie wiecie, że jestem Stworzycielem świata. Ale czuwam nad nim; wiem, czego ci ludzie potrzebują, widzę, że jesteśmy na pustyni i zapada zmrok, ale to Ja ustanowiłem bieg słońca. Znam wyczerpanie tłumu i wiem, co dla nich uczynię. Zaspokoję ich głód, bo jestem niebieskim chlebem nieśmiertelności… Pomnóż także w nas, Zbawicielu, wielość Twoich przebaczeń, a tak jak nasyciłeś tłumy na pustyni Twoją mądrością i nakarmiłeś je przez Twoją moc, nakarm i nas sprawiedliwością, umacniając w wierze, Panie. Nakarm nas wszystkich, Współczujący; daj nam Twą łaskę i przebaczenie win…, bo Ty jesteś jedynym Chrystusem, jedynym miłosiernym, niebieskim chlebem nieśmiertelności.

Hymn 24, Rozmnożenie chleba
Św. Roman Pieśniarz



Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok.

    J 19, 34


         Nabożeństwo do Serca Jezusowego jest środkiem zaradczym na inną chorobę naszych czasów - na brak miłości.

         Pewien mąż stanu wygłosił takie zdanie: W Europie staje się coraz chłodniej ! Wprawdzie mówi się o dobrobycie narodów, o opiece społecznej, o humanitarności i zdawałoby się, że miłość ku ludzkości wlewa się kroplami w stosunki wzajemne. A jednak pozostaje ostatecznie jedno wyznać, co już św. Paweł napiętnował jako największe zboczenie pogaństwa: Ludzie samolubni (2 Tm 3, 2). Albowiem ci, którzy zdają się wlewać humanitarność, kierują się w większej części pobudkami samolubnymi i partyjno-politycznymi. Powszechnie rozbrzmiewa hasło: wojna ! Wojna pomiędzy poszczególnymi klasami, wojna między wielkim a małym, wojna między robotnikiem a pracodawcą, wojna w rodzinach, wojna między narodami. Cóż pomoże tu ONZ, na co przyda się nawet najlepszy ruch pacyfistyczny ?

         W tej przeładowanej swądem prochu atmosferze występuje Mistrz z Boskim Sercem i woła do całego świata: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem (Mt 11, 29). I głośniej jeszcze woła przykładem swego życia, niż słowami. Echo jego przykładu brzmiało: Przeszedł, dobrze czyniąc (Dz 10, 38). On miłował czynnie wszystkich, biednych i chorych, żywych i umarłych, wielkich i maluczkich. On dał to wskazanie: Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie ? (Mt 5, 46). A wśród swych katów błagał: Ojcze, odpuść im (Łk 23, 34).

         Jakże inaczej to brzmi, niż przywykły do tego nasze czasy. Gdyby miłujące, cierpliwe, ciche Serce Boże stało się ośrodkiem czci, to niezawodnie wystarczyłoby, by przyprowadzić do zgody poróżnione narody, by zgasić zarzewie wojny, by ze świata uczynić miasto pokoju, by opromienić wszystko prawdziwym chrześcijańskim duchem braterstwa.

         Przynajmniej ty staraj się zrozumieć tę mowę Serca Jezusowego: Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali (J 13, 34).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.