audycja nagrana z radia - proszę przewinąć do właściwego momentu
Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».
Komentarz
Był celnikiem. Wielu uważało go nie tylko za złodzieja, wykorzystującego swoją funkcję do wzbogacenia się, ale i kolaboranta zbierającego pieniądze dla rzymskiego okupanta. Czemu właśnie ktoś taki jak Lewi usłyszał wezwanie Jezusa: „Pójdź za Mną”? Ani wspomniani w tej Ewangelii faryzeusze, ani my dziś nie wiemy najważniejszego – tego, co działo się w sercu tego człowieka. Jezus wiedział. I uznał, że może go powołać do grona swoich uczniów. Nie wyrokujmy więc o naszych bliźnich. Nie widzimy przecież tego, co najważniejsze: ich serc.
komentarz: Andrzej Macura
Pokaż rozważanie
Ukryj





