X
 

audycja nagrana z radia - proszę przewinąć do właściwego momentu

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

    Mk 2, 13-17

Komentarz

Był celnikiem. Wielu uważało go nie tylko za złodzieja, wykorzystującego swoją funkcję do wzbogacenia się, ale i kolaboranta zbierającego pieniądze dla rzymskiego okupanta. Czemu właśnie ktoś taki jak Lewi usłyszał wezwanie Jezusa: „Pójdź za Mną”? Ani wspomniani w tej Ewangelii faryzeusze, ani my dziś nie wiemy najważniejszego – tego, co działo się w sercu tego człowieka. Jezus wiedział. I uznał, że może go powołać do grona swoich uczniów. Nie wyrokujmy więc o naszych bliźnich. Nie widzimy przecież tego, co najważniejsze: ich serc.


komentarz: Andrzej Macura

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają

         Apostoł Paweł powiedział: Zwlekliście z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego (Kol 3, 9-10). Takiego dzieła dokonał Chrystus, powołując Lewiego; przekształcił go i uczynił z niego nowego człowieka. Zatem to prawem nowego człowieka dawny celnik zaprasza Chrystusa na ucztę, bo Chrystus go sobie upodobał i on sam zasługuje na swój udział w szczęściu z Chrystusem. Odtąd szedł za Nim wesoły, szczęśliwy i przepełniony radością. Już nie jestem celnikiem – mówił – nie noszę już starego Lewiego, zwlokłem Lewiego i przybrałem się w Chrystusa. Uciekłem od pierwszego życia; teraz chcę iść za Tobą, Panie Jezu, który uzdrawiasz moje rany. Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód? (Rz 8,35). Jestem przywiązany do Ciebie wiarą, jakby przybity gwoździami, zatrzymują mnie dobre kajdany miłości. Twoje przykazania będą jak rozgrzane żelazo na mojej ranie – zabieg bolesny, lecz uzdrawiający. Usuń zatem, Panie, twoim potężnym mieczem, zgniliznę moich grzechów, przybądź szybko naciąć ukryte namiętności. Oczyść wszelką infekcję nowym lekarstwem. Słuchajcie mnie, ludzie przyziemni, których myśli są przepojone grzechami. Ja, Lewi, również byłem zraniony przez podobne namiętności. Ale znalazłem lekarza, który zamieszkuje niebo i rozsiewa swe lekarstwa na ziemi. On jeden może uzdrowić moje rany, bo On ich nie ma; On sam może uzdrowić serce z bólu i duszę z tęsknoty, bo On zna wszystko to, co jest ukryte.

Komentarz do Ewangelii św. Łukasza 5. 23.27
Św. Ambroży (ok. 340–397)



Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie.

    J 1, 26


         Uważaj, by cię nigdy nie spotkał zarzut św. Jana, że nie znasz Zbawiciela. Otwieraj z miłością serce swoje na jego przyjście. Składaj dowody tej miłości, przekształcając serce swoje na piękny żłóbek dla Bożego Dzieciątka.

         Jaki jeszcze był wygląd betlejemskiej stajni ? Była to w skale wykuta, surowa grota. Wszędzie tylko gołe, ostre kamienie; wszędzie niemiła pustka i skrajne ubóstwo. To był pałac królewski dla Tego, o którym napisano: Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy (Ps 24, 1). Tam postawił sobie tron Ten, na którego biodrze jest wypisane: KRÓL KRÓLÓW PAN PANÓW (Ap 19, 16).

         Było to przecież oburzające. Ty jednak zaniechaj bezowocnego unoszenia się, a zabierz się natychmiast do pracy, by Dziecięciu zamiast gołej, kamienistej stajni zgotować bogato ozdobione cnotami serce. Ćwicz się np. ze szczególną ofiarnością w cierpliwym znoszeniu wszelkich dolegliwości, w poddawaniu się woli bożej w utrapieniach i w miłości nieprzyjaciół. Wyrzecz się aż do świąt Bożego Narodzenia zabaw, palenia papierosów, ulubionej potrawy, odwiedzania gospody.

         Idź znowu w ślady Kościoła św. On rezygnuje z uroczystego i świątecznego stroju, z wesołych pieśni i melodii, z ozdoby ołtarzy i uroczystych ślubów. W tym duchu samozaparcia pracuj i ty. To jest praktyczny ruch liturgiczny ! W ten sposób przystroisz serce swoje na przyjęcie Boskiego Dzieciątka, które przyszło przecież jako dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga (Tt 3, 4).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.