X
 

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».

    Mt 5, 13-16

Komentarz

Sól i światło. Tymi słowami Jezus opisuje rolę uczniów w świecie. Najpierw sól, bo nadaje potrawom smak. I światło, bo rozprasza mrok. Takie jest całe chrześcijaństwo. Nadaje życiu sens i rozjaśnia wszelkie ciemności. Być światłem i solą ziemi nie oznacza bowiem stawiać siebie samych w centrum i żyć na pokaz. Chodzi o to, by w naszym postępowaniu – w słowach i czynach – uwielbiony był sam Bóg. I by inni, nie tyle podziwiali nas, co Bogu samemu, oddawali chwałę i cześć.

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Prawdziwie wierzący rozświetlają świat

         Poprzez wylanie swojego serca prawdziwi wierzący rozważają wielkość wszechmocy Bożej, dostrzegają niestałość swojego ducha i słabość swojego serca i w ten sposób miarkują wszystkie swoje czyny, aby nie stracić gruntu pod nogami, przekraczając należną miarę w sprawach wyższej lub niższej konieczności, tak jak św. Paweł zaleca wiernym: Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu i bez winy, jako nieskazitelne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Pośród niego jawicie się jako źródła światła w świecie. Trzymajcie się mocno Słowa życia (Flp 2,14–16). Człowiek jest jak na rozstaju dróg – jeśli w światłości szuka zbawienia, które pochodzi od Boga, otrzyma je; jeśli wybiera zło, pójdzie za diabłem ku potępieniu. Człowiek powinien znosić swoją naturę i wszystkie jej dzieła bez szemrania, bez zniekształceń grzechu, bez sporów, postępując jak prawdziwy wierzący. Jeśli kocha dobro i nienawidzi zła, nigdy nie narazi na ryzyko swojego wyzwolenia w dniu sądu ostatecznego, kiedy to zostanie oddzielony od wszystkich stworzeń, które zboczyły z drogi dobra, obierając zło. Ci, którzy tak postępują, starając się nikogo nie ranić, żyją jak synowie Boży, w prostocie swoich dobrych uczynków, unikają szemrań i sporów, negatywnych poruszeń, które są udziałem zwykłego świata. Niewrażliwi na sidła kuszenia, budzą szacunek u tych, którzy chwalą ich odwagę pośród pokolenia przewrotnego i zepsutego. W doskonałości swej prawdziwej wiary jaśnieją jak te gwiazdy, których misją jest rozświetlać świat, zgodnie z zamysłem Stwórcy wszechświata. Dzięki nauce wcielonej w życie doprowadzą wielu ludzi do Boga – w taki właśnie sposób Syn Boży, bez grzechu, dał wszystkim światło.

Księga dzieł Bożych, rozdz. 6
Święta Hildegarda z Bingen (1098–1179)



Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie.

    Łk 2, 16


         Wyobraź sobie prostych i pobożnych pastuszków. Ciągnęło ich coś pospiesznie do żłóbka. Lecz nie posługiwali się pięknymi frazesami, ani nie występowali z długimi mowami. Wielbili, radowali się i w swojej prostocie dawali poznać, że kochają Dzieciątko Jezus.

         Upodobnij się i ty do nich i czyń tak samo, całkiem tak, jak w duchu prostych pastuszków czynił to Ojciec Kościoła św. Hieronim. Mieszkał on w pobliżu żłóbka w Betlejem. Przeżywał więc tu zawsze na nowo rzewną scenę, którą nam sam odmalował: +Ilekroć ujrzę miejsce narodzenia mego Zbawiciela, to zawsze prowadzę z nim rozmowę. O, mój Jezu, mówię wtedy, jakże Ci twardo w tym żłóbku, który wybrałeś dla mego zbawienia. Czymże Ci się za to odwdzięczę ? Wtedy doznaję takiego wrażenia, jakby Dziecię odpowiedziało: Niczego nie żądam, jak tylko, byś śpiewał: Chwała na wysokości Bogu ! Wtedy mówię dalej: Ach, miłości moja, ja muszę Ci coś dać. Chcę Ci złożyć wszystek mój majątek.

         Lecz on odpowiada: Niebo i ziemia do mnie należą; niczego nie potrzebuję; rozdaj to między ubogich, a ja przyjmę tak, jakbyś dał mnie samemu. Wtedy znowu mówię: Chętnie to uczynię, ale muszę także Tobie samemu coś dać, bo inaczej umrę z boleści.

         Odpowiada Dzieciątko Jezus: Jeżeliś taki hojny, to ja ci powiem, co możesz mi dać. Daj mi grzechy swoje, daj złe sumienie, daj potępienie ! Ja na to: Cóż ty z tym zrobisz ? A Dziecię mi mówi: Wezmę je na ramiona swoje, gdyż to jest moja chwała, moja chluba, że chcę nosić i zgładzić grzechy twoje. Wtedy ja starzec zaczynam płakać i wołać ze łzami: O Dziecię, kochane Dziecię, jakżeś wstrząsnęło sercem moim ! Weź więc, co moje, a daj mi, co jest Twojego. Wtedy będę wolny od grzechów moich i pewny wiecznej szczęśliwości !+


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.