audycja nagrana z radia - proszę przewinąć do właściwego momentu
W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić? » Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.
Komentarz
Przyzwyczajeni do postulatu „bądź dobry dla innych” oraz wychowani przez słuchanie Ewangelii, dość łatwo staniemy po stronie Jezusa i uzdrowionego. Człowiek cierpiał, Jezus przecież mówi o sobie, że jest Panem szabatu, więc wszystko można pogodzić i logicznie wytłumaczyć. Czego więc nie rozumieją faryzeusze? Choć ich potępiamy, to wbrew pozorom między nimi a nami różnica nie jest aż taka duża, jak mogłoby się wydawać. Żeby zrozumieć cierpiącego człowieka, trzeba go zauważyć i empatycznie stanąć przy nim. Niestety łatwiej koncentrować się na Bogu, którego nie widać, niż wysilać się w przyjmowaniu nieraz ukrytej biedy i cierpienia braci obok nas.
komentarz: Magdalena Jóźwik
Pokaż rozważanie
Ukryj





