X
 

Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»

    Mk 4, 35-41

Komentarz

Noc, gwałtowny wiatr i  wzburzone jezioro; przestraszeni uczniowie i Jezus śpiący w tyle łodzi. Podobnie wygląda czasem nasze życie. Bywa, że w życiowych zawieruchach z wyrzutem pytamy Boga, czemu nasz los jest Mu obojętny.


komentarz: Andrzej Macura

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Jezus spał w tyle łodzi na wezgłowiu

         Moja droga Matko, powinnam wspomnieć Ci o rekolekcjach, które poprzedziły moją profesję. Nie przyniosły mi one żadnej pociechy; oschłość zupełna, prawie opuszczenie, były moim udziałem. Jezus, jak zwykle, spał w swojej małej łódeczce. Ach! wiem doskonale, jak rzadko dusze dopuszczają, by mógł w nich spać spokojnie. Jezus jest tak zmęczony nieustannym dawaniem i pogonią za duszami, że chętnie korzysta ze spoczynku, jaki Mu ofiarowuję. Nie obudzi się zapewne przed moimi wielkimi rekolekcjami w wieczności, ale to, zamiast mnie smucić, sprawia mi ogromną radość. Doprawdy, daleko mi do świętości; już to jedno jest wystarczającym tego dowodem. Zamiast cieszyć się z mojej oschłości i przypisać ją mojemu brakowi żaru i wierności, winnam trapić się, że zasypiam (od 7 lat) podczas modlitwy i dziękczynienia. Jednak się nie smucę! Sądzę, że małe dzieci podobają się swoim rodzicom zarówno wtedy, kiedy śpią, jak i kiedy nie śpią; myślę też, że lekarze, chcąc zrobić operację, usypiają swoich chorych. Wreszcie sądzę, że Pan wie, z czego jesteśmy utworzeni, pamięta, że jesteśmy prochem (Ps 103,14). Moje rekolekcje poprzedzające profesję, podobnie jak i wszystkie następne, odznaczały się wielką oschłością. Mimo to Dobry Bóg pokazał mi jasno – sama nie wiem jak i kiedy – sposób, jak podobać się Jemu i pełnić najwyższe cnoty. Zauważyłam niejednokrotnie, że Jezus nie chce dawać mi nic na zapas; karmi mnie z chwili na chwilę i to pożywieniem zawsze nowym, a ja znajduję je w sobie, nie wiedząc, skąd się tam wzięło. Sądzę całkiem po prostu, że to sam Jezus, ukryty w głębi mego biednego serca, porusza mnie łaską, podsuwając mi to, czego w danej chwili ode mnie oczekuje, abym robiła.

Dzieje duszy A, 75 v° - 76 r°
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus (1873–1897)



Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch.

    Mt 2, 16


         Co ostatecznie zaszkodziło tym niewinnym dziatkom, że ich wymordowano ? Życie doczesne, które i tak prędzej czy później musieli utracić, wymienili na chwałę na ziemi i szczęście wieczne w niebie. Pozdrawiaj małych męczenników z Kościołem św.: Chwała wam, kwiaty męczenników Jezusa ! Jak sroga burza łamie ledwie rozwinięte pąki róż, tak wróg Chrystusa gasi już pierwsze promyki waszego życia. O jakże rozkosznie bawisz się teraz koroną i palmą na ołtarzach, milutki hufcu, któryś pierwszy został srogo zgnieciony dla Chrystusa.

         Czy w obliczu tych małych bohaterów i ich niewypowiedzianego szczęścia będziesz się jeszcze trwożył uciskiem i prześladowaniami ? Słuchaj raz jeszcze, co mówi Mistrz, pamiętaj dobrze kogo błogosławi: Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Mt 5, 10). Naturalnie, nie wolno nam prowokować prześladowań. Ale gdy mimo wszystko przyjdą, to niech twoje serce wypełni się wtedy wspaniałomyślnością. Pamiętaj, że cierpisz dla Chrystusa. Dla tego Chrystusa, który powiedział: Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi (J 15, 19).

         Czcij także te dzieciątka betlejemskie. One swoją śmiercią zasłoniły przecież życie Zbawiciela, a zarazem rozgłosiły jego przyjście. Tak więc stały się te niewiniątka Aniołami Stróżami i apostołami Boskiej Dzieciny. Nadto zostały zamordowane tylko ze względu na Jezusa, są więc pierwszymi świadkami, którzy przypieczętowali krwią początek misji Jezusa, są pierwocinami męczenników ! Wyproś sobie u nich choć odrobinę ducha męczenników.

         Zachęć się też do szukania pomocy u wszystkich w pierwotnej niewinności, otrzymanej na chrzcie św. zmarłych dzieci. Są to Święci przy tronie Boga i wstawiennicy tych wszystkich, którzy z ufnością uciekają się do nich. O jakże mało rodziców pamięta o tym ! Jeżeli sam masz braciszka, czy siostrzyczkę w niebie - wzywaj go każdego dnia ! Wołaj raz po raz inwokacją z litanii do Wszystkich Świętych: Wszyscy Święci niewinni Młodziankowie, módlcie się za nami !


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.