X
 

Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Rzekła Marta do Niego: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?». Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Albo:

Ewangelia (Łk 10, 38-42)

Jezus w gościnie u Marty

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

    J 11, 19-27

Komentarz

Dwie siostry Łazarza, Marta i Maria. Nie wiemy, czy były do siebie zewnętrznie podobne, bo Pismo Święte nic na ten temat nie wspomina, ale wiemy, że charakterologicznie były diametralnie różne i, jak można wnioskować ze słów Marty: „Panie, (…) powiedz jej, żeby mi pomogła”, nie zawsze zgodne. A jednak Jezus przyjaźnił się i z jedną, i z drugą. A musiała to być głęboka przyjaźń, sądząc po radości ich spotkania, nawet w obliczu domowej tragedii. Każda z niewiast uczestniczyła w spotkaniu z Jezusem całą sobą, a jednak inaczej. Energiczna i zatroskana o wiele spraw Marta była w ciągłym ruchu. Maria, wyciszona, skupiona i małomówna, przylgnąwszy do Jezusa, słucha, nic nie mówi. Każda z nich była sobą, każda na swój sposób czyniła owo spotkanie wyjątkowym. Dlatego i jednej, i drugiej Jezus poświęca uwagę i słowo. Jesteśmy różni, inaczej widzimy wiele spraw, mamy swój styl życia, ale jeśli czynimy to w imię Jezusa i dla Niego, będziemy czerpać z Jego miłości, bo miejsca przy stole eucharystycznym jest dosyć dla wszystkich.


komentarz: Elżbieta Grodzka-Łopuszyńska

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu

               Marta i Maria był siostrami, blisko związanymi nie tylko więzami krwi, ale też dzięki pobożności. Obie przywiązane do Pana, jednym sercem zaczęły Mu służyć w czasie Jego ziemskiego pobytu. Marta przyjęła Go, jak się zazwyczaj przyjmuje podróżnych. Jednakże to była służąca, przyjmująca swego Pana, chora - Zbawiciela, stworzenie - Stworzyciela... Pan bowiem zechciał przyjąć postać sługi, aby Jego słudzy mogli Go karmić...

      Oto zatem Pan, przyjęty jak  gość. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi (J 1,11-12). Tak przyjęci słudzy stali się braćmi, tak uwolnieni więźniowie stali się współdziedzicami. Ale niech nikt spośród was nie mówi: Błogosławieni, którzy mieli szczęście przyjąć Chrystusa we własnym domu! Nie smuć się, nie rozpaczaj, że  urodziłeś się w epoce, gdzie nie możesz widzieć Pana na żywo. Nie zabrał ci swojej łaski, bo powiedział: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40).

Św. Augustyn (354 - 430), biskup Hippony (Afryka Północna) i doktor Kościoła



Arko przymierza, módl się za nami !


         W skrzyni Starego Zakonu naród izraelski przechowywał tablice przykazań, otrzymane na Synaju, różdżkę Aarona i naczynie z manną (Wj 25). Przecudny to symbol naszej niepokalanej Pani ! Ona kryła w arce duszy swojej prawdziwą mannę, Chrystusa, który równocześnie był istotnym pasterzem i samym prawodawcą.

         Oprócz tego uwielbienie to wyraża dar świętej bojaźni, dzięki której Maryja z pełnym czci lękiem szanowała i strzegła prawa bożego.

         Szkoda, że słowo bojaźń boża pojmujemy zwykle w zbyt ciasnym sensie. Myślimy wtedy tylko o karzącej i mszczącej sprawiedliwości Najwyższego. A przecież bojaźń w rozumieniu Pisma św. jest to pobożna i wzniosła cześć i uszanowanie dla wszystkowiedzącego i najświętszego Boga i stąd płynące życie bogobojne, tzn. miłe Bogu.

         Taka święta bojaźń boża przepełniała i przepromieniała życie Maryi. Zawsze i wszędzie czuła się ona służebnicą Pańską. Zawsze i wszędzie żywiła jedno gorące pragnienie, by się jej stało według jego słowa i woli. Zawsze i wszędzie była wierna prawu, nie szemrała i nie przeciwstawiała się, i to bez względu na to, czy sam Bóg czegoś od niej zażądał, czy też przez cezara Augusta, przez synagogę, czy Piłata.

         Naśladuj Maryję w bogobojnej wierności względem prawa. Nie zapominaj nigdy, że także ciebie Bóg nie chce prowadzić sam osobiście, lecz przez ludzi, których wyposaża swoją powagą. O Kościele nauczającym powiada Jezus: Kto was słucha, mnie słucha; kto wami gardzi, mną gardzi (Łk 10, 16). A o władzy świeckiej tak uczy Apostoł: Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga... Kto więc przeciwstawia się władzy - przeciwstawia się porządkowi Bożemu (Rz 13, 1-2).

         A więc praktyczna bojaźń boża, jak uczy nas przykład Niepokalanej Dziewicy i stosownie do jej ducha, jest tym samym, co wyraża św. Jakub w następujących słowach: Bądźcie więc poddani Bogu ! (Jk 4, 7).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.