X
 

Jezus powiedział do tłumów: „Podobne jest królestwo niebieskie do sieci zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?” Odpowiedzieli Mu: „Tak jest”. A On rzekł do nich: „Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare”. Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

    Mt 13,47-53

Komentarz

 Jakoś chyba za szybko odpowiadają uczniowie Jezusowi na zadane przez Niego pytanie. I – jak na moje ucho - zbyt pewnie, i zbyt jednoznacznie. „Tak jest” – to odpowiedź, która, gdy rozpisana jest na wiele głosów, przywołuje na myśl dyscyplinę prawie-że wojskową. A przecież to, że Jezus zadał takie właśnie pytanie naprowadzać powinno na myśl, że uznał, iż zrozumienie Jego słów wcale proste nie jest. Nie było to pytanie retoryczne, nie było to pytanie konwencjonalne. Czy może się mylę? Może dwa tysiąclecia wcześniej przypowieści, takie jak ta „O sieci” były czytelne. A jednak – skąd w takim razie to pytanie Jezusa? Zresztą wcześniej w Ewangelii św. Mateusza czytamy jak to po usłyszeniu przypowieści „O siewcy” uczniowie pytają Jezusa: „Czemu w przypowieściach mówisz do nich?”. Słyszą w odpowiedzi, że przypowieści są dla tych, którzy „otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją”. Czy zatem idzie o to, że Jezus zakładając, iż Jego uczniowie, także otwartymi oczami nie widzą, ale mają (przynajmniej?) rozumieć Jego przypowieści? A może to pytanie skierowane było nie tylko do ludzi sprzed dwudziestu stuleci, ale także i do nas? I jeszcze ta liczba mnoga w pytaniu. Nie - „zrozumiałeś to wszystko?”. Ale właśnie – „Zrozumieliście to wszystko?”. Oczywiście, Jezus mówi do swoich uczniów, nie do pojedynczego ucznia. Ale jest chyba jeszcze coś. Podziały wśród chrześcijan wynikały (i wynikają) także z powodu różnego rozumienia Chrystusowego przesłania.  Stąd w pytaniu Jezusa – „Zrozumieliście to?” Słychać też może i całkiem uzasadnioną troskę. Nie ten najlepiej służy kto rozumie – tak kończy swój wiersz zatytułowany „Miłość” Czesław Miłosz. Jezusowi wyraźnie chodzi jednak o to, by go właściwie rozumieć.


komentarz : Krzysztof Łęcki

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Naśladować cierpliwość Pana

              Nasz Pan był niezrównanym modelem cierpliwości: znosił „diabła” wśród swoich uczniów aż do Męki (J 6,70) Powiedział: „Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa” (Mt 13,29-30) Przepowiedział, że sieć - symbol Kościoła - wyciągnie na brzeg, to znaczy, aż do końca świata, wszelkiego rodzaju ryby, dobre i złe. Dał poznać na wiele sposobów, otwarcie lub w przypowieściach, że zawsze będzie istniała mieszanka dobrych i złych. A jednak głosi, że trzeba czuwać nad rygorem w Kościele, kiedy mówi: „Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata” (Mt 18,15)..

     Lecz dzisiaj spotykamy ludzi, którzy trzymają się jedynie surowych zasad, nakazują karę dla wichrzycieli, wołają: „nie dawajcie psom tego, co święte”, „niech ci będzie jak... celnik” ten, który gardzi Kościołem, żądają, żeby odciąć od ciała jeden z członków powodujących zgorszenie (Mt 7,6; 18,17; 5,30) Nich niewczesna gorliwość wzbudza duży niepokój w Kościele, bo chcieliby wyrwać chwast przed czasem, a ich zaślepienie sprawia, że sami stają się wrogami jedności Jezusa Chrystusa...

     Strzeżmy się, aby nie wpuszczać do naszych serc tych zarozumiałych myśli, starając się odseparować od grzeszników, aby się nie zbrukać w kontakcie z nimi, pragnąc stworzyć grupę uczniów czystych i świętych. W taki sposób tylko rozerwiemy jedność, pod pretekstem nie obcowania ze złymi. Wręcz przeciwnie, przypomnijmy sobie przypowieści z Pisma, natchnione słowa, uderzające przykłady, gdzie jest nam ukazane, że źli byli zawsze obok dobrych w Kościele, aż do końca świata i do dnia sądu, a ich uczestnictwo w sakramentach nie przynosiło szkody dobrym, jeśli tylko ci nie brali udziału w ich grzechach.    

Św. Augustyn (354 - 430), biskup Hippony (Afryka Północna) i doktor Kościoła
Wiara i uczynki, rozdz. 3-5



Rekolekcje: Nie pomnażaj sobie grzechów.


         Chodzi tu w pierwszym rzędzie o szóste przykazanie. Zapamiętaj sobie następujące wytyczne:

         Po pierwsze: w ciele ludzkim nie ma nic nieczystego. Jest ono we wszystkich częściach wielkim arcydziełem Stwórcy. Nie możesz zatem ani zobaczyć ani dotknąć czegoś nieczystego, ale możesz patrzeć na coś lub dotykać w nieczystym zamiarze. Różnica jak niebo a ziemia ! Stąd wynika, że procesy rodzajowe same w sobie nie mają nic wspólnego z nieczystością. Dlatego też o tego rodzaju rzeczach całkiem otwarcie, po prostu i naturalnie mówiła matka Machabeuszów, mówił archanioł Gabriel, Najświętsza Maryja Panna i św. Elżbieta. Tak samo niewinnie każe o tym mówić Kościół w Zdrowaś Maryjo. Nie są to rzeczy, z którymi można by się pokazywać całemu światu, lub traktować je z jakimś cynicznym poniżeniem, ale z drugiej strony nie trzeba być względem nich ustosunkowanym małostkowo i drażliwie. Albowiem sam Bóg tak je urządził. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre (Rdz 1, 31).

         Po drugie: ciałem ludzkim powinniśmy się zajmować tylko z rozumnie uzasadnionych przyczyn. I to tak względem siebie jak i innych. Dlaczego tak kategoryczne nie ? Dlatego, że mamy wrodzoną skłonność do złego, która nam w ciele ludzkim każe upatrywać nie tyle dzieło boże, ile przedmiot czysto zmysłowy. Zatem ostrożnie i umiarkowanie z patrzeniem na ciało i dotykaniem go. Ostrożności i umiarkowania wobec nagich obrazów i figur. Ostrożności i umiarkowania przy naszych współczesnych modach. Nie nagość sama w sobie jest grzeszna, ale nasze ustosunkowanie się do nagości. Za rozumne przyczyny należy uważać mycie się, kąpiel, obsługę chorych i dzieci i godziwe wzajemne dotknięcia małżonków. Wielu nadużyć uniknie się, jeśli się postawi zasadę św. Pawła: Dla czystych wszystko jest czyste (Tt 1, 15).

         Po trzecie: grzeszy się przeciw szóstemu przykazaniu przez nieczyste zamiary. Jeśli się pragnie myślą, pożądaniem, dotknięciem doznać nieczystej rozkoszy, lub przewiduje się, że się ona rozpali, wtedy trzeba się liczyć z grzechem. Pożądliwość gdy pocznie, rodzi grzech (Jk 1, 15).

         Po czwarte: także do grzechu przeciw szóstemu przykazaniu wymaga się znanych nam już trzech elementów. A ilekroć nie ma świadomości całkowitej lub złej woli, nie ma grzechu ciężkiego. Zwłaszcza u dzieci. U dorosłych zaś czysto fizjologiczne procesy w półśnie nie mają nic wspólnego z grzechem i należy je uważać za całkiem naturalne funkcje organizmu, który spontanicznie wyzbywa się zbytecznych sił.

         W kwestiach tych trzeba się trzymać zasady: Nie chciej niczego złego ! Ale też nie dopatruj się tam diabła, gdzie go nie ma ! Niemądry głupotą się cieszy, rozumny idzie prawą drogą (Prz 15, 21).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.