X
 

Jezus powiedział do swoich uczniów:„Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”.

    Łk 12,49-53

Komentarz

 Jakżesz to niedobrze brzmi: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam”. Prawda, że można uznać to prawie jak wezwanie do wojny religijnej?  Czy tylko to znaleźć można w Ewangeliach? Antropolog kultury Marvin Harris przedstawił zestawienie, w którym pokazuje „dwuznaczności Ewangelii”. Przytacza  św. Mateusza (10, 34) – „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. drugi” (Nie przyszedłem przynieść pokoju ale miecz”, czy fragment św. Łukasza (22,36), „Kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz, a kupi miecz”. I zderza je amerykański antropolog z innymi, nie dającymi się według niego z nimi pogodzić, fragmentami – „Bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną” (Mt 26, 52), „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój” (Mt 5,9) czy „Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu jeszcze Mt5, 39).  Co do diagnozy sprawa wydaje się jednak dość jasna: chrześcijaństwo przyniosło rozłam w świecie. Ale też przyniosło przesłanie: zło dobrem zwyciężaj. Zgoda, a Bóg wtedy rękę poda – pisał Aleksander Fredro. Bądźcie jednym w Jezusie Chrystusie. Zgoda, jedność, jednomyślność – sielanka. Taki jest stan postulowany, pożądany, ale… Ale pospolitość skrzeczy. Podziały - i idące z nimi tak często w parze konflikty - to wszak zwykła ludzka historia. Jezus, przyjęcie Jego nauki, to wybór, wybór bynajmniej nie powszechny; rozumienie tej nauki – to także zarzewie sporów; Chrystusowy krzyż jest znakiem, któremu sprzeciwiać się będą. Tak, świat nigdy w niczym nie przypominał i nie przypomina sielanki. Novum, jakie wnosi chrześcijaństwo, to przekonanie, zło trzeba i można zwyciężać dobrem. Nikt pewnie nie zaprzeczy, że trudny i wymagający to sposób wojowania.


komentarz : Krzysztof Łęcki

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


„Przyszedłem rzucić ogień na ziemię”

              „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął”... Pan pragnie naszej czujności, oczekiwania w każdym momencie przyjścia Zbawiciela... Ale ponieważ zysk jest skąpy i niewielka zasługa, kiedy to obawa cierpienia przeszkadza w zagubieniu się a nie miłość, która ma wartość nadrzędną, sam Pan... rozpala nasze pragnienie zdobycia Boga, mówiąc: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię”. Nie, rzecz jasna, nie ogień, który niszczy, ale ten, który prowokuje dobrą wolę, który czyni lepszymi złote wazy z domu Pana, spalając siano i słomę (1Kor 3,12nn), niszcząc płonną skałę świata, zgromadzoną przez upodobanie w ziemskich przyjemnościach, dzieło ciała, które musi przeminąć.

     To ten boski ogień płonął w sercach proroków, jak deklaruje Jeremiasz: „Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień” (Jr 20,9) Ponieważ istnieje ogień Pański, o którym powiedziano: „Ogień idzie przed Jego obliczem” (Ps 97,3) Sam Pan jest ogniem, jak mówią, który: „płonie, ale nie spala się” (Wj 3,2) Ogień Pański jest wiecznym światłem, od tego ognia zapalają się lampy wierzących: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie” (Łk 12,35) Dni tego życia są jeszcze nocą, lampa jest potrzebna. To ten ogień, który sam Pan złożył w uczniach z Emaus, wedle ich świadectwa: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał ?”(Łk 24,32) Dowiadujemy się od nich z całą pewnością, jakie jest działanie tego ognia, które oświetla głębię serca człowieka. To dlatego Pan przybędzie w ogniu (Iz 66,15), aby zniszczyć zło w momencie zmartwychwstania, napełnić swoją obecnością pragnienia każdego i skierować swoje światło na zasługi i tajemnice.

Św. Ambroży (ok. 340-397), biskup Mediolanu, doktor Kościoła
Komentarz do Ewangelii św. Łukasza 7, 131nn; SC 52



Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.

    Mt 22, 14


         Słowa te odebrały już niejednemu otuchę, a to dlatego, iż wielu wypacza ich sens. I to aż po dzień dzisiejszy ! Albowiem wielu dziś jeszcze mniema, że wprawdzie mnóstwo jest wezwanych do nieba, lecz nieliczna tylko gromadka tam wejdzie, większość zaś ludzi pójdzie na wieczną zatratę.

         Tymczasem zapamiętaj sobie dobrze, iż jest tu mowa o godach wiary. Chrystus zwraca się do Żydów i woła do nich: Ty drobny izraelski narodzie - mało - zostałeś wybrany, zostałeś uprzywilejowany przed innymi narodami, byś prawdziwą wiarę przyjął i potomnym przekazał. Potem zostaną i inne ludy - wielu, co według greckiego tekstu znaczy wszyscy - do tej samej powołane wiary. Słowa Zbawiciela nie mają żadnego związku z niebem i piekłem.

         Jeżeli chcesz głębiej w tę kwestię wniknąć, jeśli chcesz się jej dokładniej przyjrzeć, to zwróć baczną uwagę, że pośród wielu, wielu zaproszonych na weselne gody jeden jedyny tylko znalazł się, który nie był przyobleczony w godową szatę, który nie był w stanie łaski uświęcającej ! Tylko do tego jednego odnosił się straszny wyrok: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności ! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów (Mt 22, 13). Jeden tylko wśród tylu ! Nie dręcz się więc zbytnią trwogą. Nie wyrywaj też nigdy słów Pisma św. z kontekstu. Połóż wreszcie ufność w Bogu miłosiernym, w doniosłości i skuteczności dzieła odkupienia, w potędze miłości Odkupiciela. Wszystko to nie dopuści, by szatan zbierał plon dusz. W żaden sposób !

         Pamiętaj też na budzące ufność słowa Zbawiciela: A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich - zauważ dobrze: wszystkich ! - do siebie (J 12, 32). W jaki sposób, to pozostaw temu, który rozporządza tysiącami sposobów i dróg. Pan już potrafi dotrzymać swego słowa. Powtarzaj więc raz po raz: Złożyłem w Panu całą nadzieję; On schylił się nade mną i wysłuchał mego wołania (Ps 40, 2).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.