X
 

Gdy Jezus przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć: «Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?» A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: «Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń». Rzekł do nich: «Idźcie». Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.

    Mt 8, 28-34

Komentarz

Zagłada stada świń, do której dopuścił Jezus, uwalniając dwóch opętanych Gadareńczyków, spowodowała nie tylko materialną szkodę mieszkańców pobliskiego miasteczka. Przede wszystkim ujawniła także całą prawdę o uwikłaniu ludzkich serc – prawdę, bez której nie jest możliwa ich autentyczna przemiana. W efekcie pozornie normalni Gadareńczycy okazali się nie mniej zniewoleni od ich opętanych ziomków. Ci drudzy przyjęli bowiem uwolnienie, ci pierwsi natomiast – odrzucili jego Dawcę. Nie inaczej jest z nami. To przecież w nas tak często Bóg przegrywa ze świnią. Czy to nie my odrzucamy Jezusa, wybierając w zamian materialny dostatek, życiowy dobrobyt i święty spokój? Pozornie wychodzimy mu na spotkanie, w rzeczywistości jednak oczekujemy, że będzie się trzymał z daleka od granic naszych serc. No dobrze, zapyta ktoś, ale czy utrata stada świń pomogła Gadareńczykom zbliżyć się jakoś do prawdy o nich samych? Tego nie wiem. Wiem jednak, że przynajmniej nam może pomóc zbliżyć się do prawdy o nas.


komentarz: Aleksander Bańka

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


„A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani” (Kol 3,15)

              Jest właściwością Boga i Jego aniołów, że w ich zachętach dają prawdziwą radość i wesele duchowe, a usuwają wszelki smutek i zamieszanie, które wprowadza nieprzyjaciel. Jego właściwością natomiast jest walka przeciw takiej radości i pociesze duchowej przez podsuwanie pozornych racji, zawiłości i nieustannych iluzji. Tylko Bóg, nasz Pan, daje pociechę bez uprzedniej przyczyny. Właściwością Stwórcy bowiem jest to, że wchodzi w duszę, wychodzi z niej i powoduje w niej poruszenia, pociągając ją całą do miłości swego Boskiego Majestatu. Mówię, że bez żadnej przyczyny, czyli bez żadnego uprzedniego odczucia lub poznania jakiegokolwiek przedmiotu, dzięki któremu taka pociecha mogłaby nadejść...

     Właściwością anioła złego jest to, że się przemienia w „anioła światłości” (2 Kor 11,14), towarzyszy pobożnej duszy, a potem nakłania ją, aby szła w jego kierunku. To znaczy podsuwa myśli dobre i święte dla takiej duszy sprawiedliwej, a potem powoli stara się dojść do swego celu i wciąga duszę w swoje zakryte sidła i przewrotne zamysły.

     Musimy zwracać baczną uwagę na przebieg myśli. Jeżeli ich początek, środek i zakończenie jest dobre i jeżeli się ku dobru skłaniają, jest to znak dobrego anioła. Jeżeli jednak z przebiegu myśli, które się nasuwają, wynika ostatecznie jakieś zło, rozproszenie lub mniejsze dobro niż to, którego dusza przedtem zamierzała dokonać, albo jeśli to osłabia lub niepokoi duszę albo wprowadza w nią zamieszanie, a pozbawia jej pokoju, ciszy i odpocznynku, które wcześniej posiadała - jest to wyraźny znak, że pochodzi ona od anioła złego, nieprzyjaciela naszego postępu i zbawienia wiecznego…  W tych, którzy postępują od dobrego ku lepszemu, dobry anioł działa słodko, lekko i łagodnie jak kropla wody, która spływa na gąbkę. Zły działa gwałtownie, z hałasem i niepokojem.

Św. Ignacy Loyola (1491-1556), założyciel jezuitów
Ćwiczenia duchowe: Reguły dla większego rozeznawania duchów



Rekolekcje: O grzechu.


         Chodzi o twoją wspaniałą, cenną, jedyną i nigdy nie umierającą duszę. W tym niezachwianym założeniu masz fundament, na którym możesz dalej budować. Logicznie myśląc nasuwa się pytanie: Co też może pogrążyć moją duszę na wieki w nieszczęściu ? Grzech, grzech ciężki. Kto przeciw mnie zgrzeszy, duszę swą rani (Prz 8, 36).

         Czym jest grzech śmiertelny ? Nonsensem !

         Wydziera z duszy najcenniejszy klejnot, pokój: Nie ma pokoju dla bezbożnych (Iz 48, 22). I to z własnej winy. To jest właśnie nonsensem. Tym więcej, że nie ma niczego większego nad wewnętrzny pokój serca, którego nieodrodną siostrą jest radość,.

         Grzech śmiertelny jest źródłem wszystkich nieszczęść. Przypomnij sobie tylko pierwszych rodziców, potop, Sodomę i Gomorę, nieszczęsną Jerozolimę. Grzech czyni ludzi nędznymi (Prz 14, 34). A wojny, zarazy, głód i trzęsienie ziemi, a wszystkie te katastrofy dzisiejszych dni ? Skąd to wszystko ? Grzech czyni ludzi nędznymi. Pomyśl też o tylu nieszczęśliwych rodzinach. Skąd to nieszczęście ? Grzechy przedślubne ściągają nieszczęście i łzy na samo pożycie małżeńskie ! Człowiek sam ściąga na siebie to wszystko. To jest nonsens grzechu.

         Grzech śmiertelny rujnuje samą duszę: Na drodze prawości jest życie, kroczenie po niej jest nieśmiertelnością (Prz 12, 28). Przez grzech śmiertelny zrywasz z Bogiem, odcinasz się od źródła życia łaski. Dlatego sam Pan mówi do takiej duszy: Masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś umarły (Ap 3, 1). Człowiek w grzechu śmiertelnym to żywy, chodzący trup ! Lecz niestety z własnego wyboru. I oto jest nonsens grzechu. Z tego wszystkiego wynika zasada: Precz ze wszystkim, co mogłoby prowadzić do grzechu śmiertelnego ! Obojętne, czy będzie to namiętność, czy lektura, czy znajomość, czy stosunki, czy wreszcie jakiś dom. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne (Ga 6, 8).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.