X
 

Jezus powiedział: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”.

    J 15, 1–8

Komentarz

Nie chodzi tylko o to, aby przynosić owoce. Chodzi o to, aby owoce były obfite. Właśnie to sformułowanie – owoc obfity bądź obfitszy – trzykrotnie pojawia się w dzisiejszym fragmencie Ewangelii według św. Jana. Jezus posługuje się nim przede wszystkim dla ukazania troski i chwały swego Ojca. Ojciec uprawia winny krzew i troszczy się o żywe latorośle, pielęgnując je, aby rodziły jak najobfitsze owoce. Ich owocowanie przynosi Mu chwałę, a latoroślom – daje szczególne prawo do proszenia Go o wszystko. „Poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” – zachęca Jezus, podając jednak zarazem swoiste warunki tak rozumianej prośby i jednocześnie – warunki możliwości obfitego owocowania: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”. I właśnie ta prawda – prawda o konieczności trwania w Jezusie winnym krzewie – stanowi samo serce dzisiejszego ewangelicznego fragmentu; ona też jest najgłębszą racją owocowania latorośli. „Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – podkreśla Jezus […] – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie”. Pojawi się jednak pytanie, o jakie trwanie Jezusowi chodzi. Można bowiem trwać w winnym krzewie w sposób bezowocny, tak jak trwają te latorośle, które choć zewnętrznie przynależą jeszcze do winnego krzewu, wewnętrznie są już praktycznie martwe. Owszem, winny krzew podtrzymuje je przy życiu, a one czerpią z jego soków – nierzadko kosztem innych latorośli – jednak ich życie jest pozorne. W rzeczywistości bowiem latorośle te są jałowe i bezpłodne, trwając w winnym krzewie ciałem a nie sercem. Dlatego muszą zostać odcięte. Tak też uczyni z nimi Ojciec, odcinając je i odrzucając, aby uschły, a następnie – wrzucając do ognia, aby spłonęły. Ten plastyczny obraz może frapować. Jezus zdaje się bowiem sugerować, że Ojciec nie będzie tolerował w winnym krzewie latorośli byle jakich, ale skupi się na tych, które owocują – które poszukują więzi z Jezusem i pragną stać się Jego uczniami. Te właśnie latorośle będzie z miłością oczyszczał, pielęgnując je, aby wydały owoc jak najobfitszy. Taka jest bowiem, w gruncie rzeczy, najgłębsza natura chrześcijaństwa. Ono nie znosi bylejakości, ponieważ albo obfituje, albo nie ma go wcale. Uczniem Jezusa nie można być tylko ciałem, przyznając się do Niego wyłącznie formalnie. Chrześcijaństwo to nie partia, do której przynależę, lub organizacja, z którą się identyfikuję na mocy takiego czy innego zaświadczenia, legitymacji lub ideowej deklaracji. Chrześcijaństwo, to sam Jezus Chrystus, który w swym niepojętym miłosierdziu pozwala nam w sobie trwać, a przede wszystkim – pragnie trwać w nas. Niech nas to uczy pokory. Wszak bycie autentycznym uczniem Chrystusa, to nie dziejowa konieczność; to przywilej, zaszczyt i łaska.  


komentarz : Aleksander Bańka

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Św. Brygida, kobieta modlitwy za Kościół w swoich czasach

              Kiedy Brygida została wdową, rozpoczął się drugi okres w jej życiu. Nie wyszła powtórnie za mąż, postanawiając pogłębiać więź z Panem poprzez modlitwę, pokutę i dzieła miłosierdzia. Również wdowy chrześcijańskie mogą zatem znaleźć w tej świętej wzór do naśladowania. Brygida bowiem po śmierci męża rozdała swoje dobra ubogim i, choć nigdy nie złożyła ślubów zakonnych, zamieszkała w cysterskim klasztorze w Alvastrze. Tu zaczęły się jej objawienia Boże, które miała do końca życia...

     Lektura tych Objawień pobudza... do refleksji nad wieloma ważnymi kwestiami. Często powraca w nich na przykład opis, bogaty w bardzo realistyczne szczegóły, męki Chrystusa, którą św. Brygida otaczała zawsze szczególnym kultem, widziała w niej bowiem nieskończoną miłość Boga do ludzi. W usta Pana, który mówi do niej, śmiało wkłada ona takie wzruszające słowa: «O przyjaciele moi, tak bardzo kocham moje owce, że gdyby to było możliwe, chciałbym umrzeć jeszcze wiele razy za każdą z nich, taką samą śmiercią, jaką przypłaciłem odkupienie ich wszystkich» (Revelationes, Księga I, rozdz. 59) Również bolesne macierzyństwo Maryi, dzięki któremu stała się Ona Pośredniczką i Matką Miłosierdzia, jest tematem często przewijającym się w Revelationes.

     Obdarzona tymi charyzmatami, Brygida była świadoma, że był to dowód szczególnego upodobania ze strony Pana: «Córko moja — czytamy w pierwszej księdze Revelationes — wybrałem cię dla siebie, kochaj mnie całym swoim sercem... bardziej niż wszystko, co istnieje na świecie» (rozdz. 1) Brygida wiedziała zresztą dobrze i była o tym głęboko przekonana, że każdy charyzmat ma służyć budowaniu Kościoła. Z tego właśnie powodu niejedno z jej objawień skierowane było — w formie upomnienia, dość surowego — do współczesnych jej wierzących, w tym także do władz kościelnych i politycznych, aby konsekwentnie żyli po chrześcijańsku; czyniła to zawsze jednak w postawie szacunku i pełnej wierności Magisterium Kościoła, a zwłaszcza Następcy apostoła Piotra.

Benedykt XVI, papież od 2005 do 2013
Audiencja generalna z 27/10/2010 (© copyright Libreria Editrice Vaticana)



Rekolekcje: Ku Bogu !


         Po tych poważnych rozmyślaniach musi dusza znowu odetchnąć. Powinna zwrócić się do Boga, którego właściwością jest ustawicznie litować się i przebaczać. O tak, jakże dobry jest Bóg ! Także dla grzeszników. I właśnie dla grzeszników !

         Weź do ręki Pismo Święte i czytaj w Starym Testamencie, Pan cierpliwy, bogaty w życzliwość, przebacza niegodziwość i grzech (Lb 14, 18). - Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła (Ps 144, 8). Nad wszystkim masz litość i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili (Mdr 11, 24). - Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości i wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy (Mi 7, 19).

         Bierz Nowy Testament i czytaj. Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony (J 3, 17). - Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło (Łk 19, 10). - Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy. Nie chce bowiem niektórych zgubić (2 P 3, 9). Według obliczeń św. Romualda cztery piąte Pisma św. wypełniają cytaty o miłosierdziu Bożym !

         Dlaczego więc patrzeć na Boga tylko jako na sprawiedliwego, zagniewanego i karzącego Sędziego ?

         Spiesz zatem z głęboką, dziecięcą ufnością, do Boga, Ojca miłosierdzia. Im bardziej przygniatają cię grzechy, im bardziej słabości i namiętności chciałyby cię pogrążyć w zwątpienie, tym ufniej uciekaj się do niezmierzonego jak sam Bóg jego miłosierdzia i wyrozumienia. To daleko milsze jest Bogu, niż gdy z małoduszności i zwątpienia upadasz zmiażdżony na duchu. Albowiem wyraźnie stoi w Piśmie Św.: Raczej chcąc się chlubić, niech się szczyci tym, że jest roztropny i że Mnie poznaje, iż jestem Jahwe, który okazuje łaskawość (Jr 9, 23).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.