X
 

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie». Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.

    Mk 16, 15-20

Komentarz

Wydaje się tak proste, że aż niemożliwe. Biblijny opis stworzenia jako poetycka metafora jakoś się broni. Ale żeby traktować go dosłownie, to już przesada. Z dziełem odkupienia to samo. W to, że był ktoś taki jak Jezus, że żył i umarł na krzyżu, można uwierzyć. Ale że po trzech dniach leżenia w grobie tak po prostu zmartwychwstał? Za proste. Przegadałem z przyjacielem parę godzin na temat uzdrawiania: kładziesz ręce, wzywasz Jezusa i choroby nie ma. Po prostu. Takie rzeczy się dzieją. Skoro Jezus zapowiedział, że będą się działy, to trudno się dziwić, że tak jest. A jednak się dziwimy. Kościoły na Mszach uzdrowieniowych pękają w szwach. Ale pękają też przychodnie lekarskie i apteki. Jezus uzdrawia, ale nie zawsze. Tak myślimy. Dlaczego? Chce, byśmy byli chorzy? Nie wierzę. Chce, byśmy uwierzyli, że może nas uzdrowić. To jest klucz do wszystkiego. Nałożenie rąk i słowa modlitwy to za mało. Jezus zapowiedział apostołom, że będą im towarzyszyć znaki: wyrzucanie złych duchów i uzdrawianie. Zaznacza jednak: „tym, którzy UWIERZĄ”. Proste? Proste.


komentarz: Adam Szewczyk

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Święty Marek przekazuje wiarę apostołów całemu światu

              Kościół rozprzestrzeniony po całym świecie, aż do krańców ziemi, przejął od Apostołów i ich uczniów wiarę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, „który stworzył niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co się w nim znajduje” (Wj 20,11; Dz 4,24); i w jednego Jezusa Chrystusa Syna Bożego, wcielonego dla naszego zbawienia; i w Ducha Świętego, który zapowiedział przez proroków Boży plan zbawienia i przyjście na świat umiłowanego Jezusa Chrystusa, naszego Pana, Jego narodzenie z Dziewicy, Jego mękę i zmartwychwstanie, cielesne wstąpienie do nieba i Jego przyjście z nieba w chwale Ojca dla odnowienia wszystkiego i wskrzeszenia wszystkich ludzi, aby przed Chrystusem Jezusem naszym Panem, Bogiem, Zbawcą i Królem, zgodnie z wolą niewidzialnego Ojca, „zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych i wyznał Go wszelki język” (Flp 2,10-11), i aby dokonał sprawiedliwego sądu nad wszystkim...

     Skoro Kościół otrzymał tę naukę i tę wiarę, jak to powiedzieliśmy, rozprzestrzeniony po całym świecie troskliwie jej strzeże, jakby zamieszkując w jednym domu; podobnie też wierzy, jakby miał jedną duszę i jedno serce, zgodnie to głosi, naucza tego i przekazuje, jakby miał jedne usta. Albowiem, chociaż na świecie różne są języki, to jednak jedna jest i ta sama moc tradycji. I nie inaczej wierzą, i nie inaczej uczą te kościoły, które zostały założone w Germanii, i te, które istnieją w Irlandii, i te, które istnieją wśród Celtów, i te, które są na Wschodzie, i te, które są w Egipcie, i te, które są w Libii, i te, które zostały założone w środku świata [Ziemi Świętej]; jak słońce, dzieło Boga, jedno i to samo jest na całym świecie, podobnie i przepowiadanie prawdy wszędzie jaśnieje i oświeca wszystkich ludzi, którzy chcą dojść do poznania prawdy.

Św. Ireneusz z Lyonu (ok. 130 - ok. 208), biskup, teolog, męczennik
Przeciw herezjom, I, 10,1-3



Panno łaskawa, módl się za nami !


         O dobroci Matki naszej opowiada nam Ewangelia. Przecież miała całkowitą swobodę, co do zgody na propozycję Bożą. Lecz Ona ją przyjmuje, nie zważając wcale na związane z tym duchowe i fizyczne ofiary; w swej dobrotliwej miłości mając jedynie na względzie nasze odkupienie. Następnie udaje się w uciążliwą podróż przez góry, mimo że w błogosławionym stanie godną była szczególnego poszanowania, by wyręczać z dobroczynną miłością Elżbietę. W Kanie spieszy z pomocą biednym ludziom, wybawia ich z kłopotliwego położenia i skłania - z dobroczynnej miłości - Syna swego do pierwszego cudu. Zapewne Jej to miłości łaskawej zawdzięcza łotr na krzyżu i tylu, tylu innych łaskę nawrócenia i królestwo niebieskie.

         Jeżeli już na ziemi Niepokalana dawała przy każdej nadarzającej się sposobności dowody swej łaskawej miłości, to jakże dopiero musi troszczyć się o swe dzieci z nieba ? Z nieba, skąd nasze nędze i potrzeby tak dokładnie widzi i poznaje. Dlatego też pisze św. Bernard: O Błogosławiona, któż zmierzy ogrom Twej dobroci, kto przebieży jej długość, kto obejmie jej szerokość, kto ośmieli się ogarnąć jej głębię i wysokość ? Ja jednak ośmielam się podać jej rozmiary. Szczytem sięga ona nieba, gdzie troszczysz się o nasze zbawienie. Głębią opiera się o ziemię, nawet o przepaść piekielną, gdyż Ty poskramiasz moce piekielne i wyrywasz im dusze, które już uważały za swoje. Długość i szerokość sięga tam gdzie sięgają krańce ziemi, ponieważ Ty swoją dobrocią wszędzie działasz. Niechaj te słowa znowu spokojnie działają na twą duszę !

         Jaką więc miłością powinieneś ponownie zapłonąć do naszej Pani ! Uciekaj się zawsze do Jej łaskawości. Błagaj Ją wraz z Kościołem: Pomnij o nas o Matko - Dziewico przed obliczem Boga i wstawiaj się łaskawie za nami, by raczył gniew Swój od nas odwrócić !


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.