X
 

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem”. Lecz On mu odpowiedział: „Człowieku, któż mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?” Powiedział też do nich: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia”. I opowiedział im przypowieść: „Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: «Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów». I rzekł: «Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj».Lecz Bóg rzekł do niego: «Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?»Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem”.

    Łk 12,13-21

Komentarz

 Co to znaczy żyć w pełni, przeżywać swój czas pięknie w oczach Boga? Przecież żyjemy wśród ludzi, odpowiadamy za tych, których kochamy, chcemy zapewnić im bezpieczne jutro. I dlatego, dla nich właśnie, rozpoczynamy kolejny dzień, dbamy o sprawy najprostsze, troszczymy się. I ta intencja jest szczera, nie ma drugiego dna, a jednak tak łatwo zapędzić się w złą ścieżkę. Zagalopować się i zatracić właściwy azymut. Poza tym dbamy też o siebie, nie ma co się oszukiwać, to zupełnie naturalne i właściwe. Należy przecież być odpowiedzialnym za siebie i tych, którzy są od nas zależni. A poza tym jak wiele radości i spełnienia daje nam troska o drugiego. Ale warto się zapytać, gdzie jest ta cienka granica między "dbać i troszczyć się" a "mieć i zabezpieczyć się na każdą ewentualność"? Umiar nie jest ludzką mocną stroną. Pogoń za lepszym jutrem często odrywa nas od życia, najbliższych, przyjaciół. Gubimy między palcami okazję do pobycia z kimś, kto na nas czeka. Bo przecież ilu ludzi sukcesu, panów życia, pozornych szczęściarzy jest w rzeczywistości nędzarzami, a ilu ubogich, zmęczonych codziennością, doświadczanych ludzi jest posiadaczami największego z bogactw – serca pełnego miłosierdzia, wrażliwości i piękna. ( Ci pierwsi zakrzykują swoją samotność, jaskrawi jak papugi, spoglądają na innych z poziomu w ich mniemaniu wyższego i wieczorem, samotnie topią swoją depresję w kieliszku, gdy tymczasem zwykli ludzie rozmawiają przy wspólnej kolacji, milczą razem, śmieją się z wygłupów dzieci, albo po prostu odnajdują swoje szczęście na spotkaniu z Jezusem. )Bo ważne jest, żeby mieć dla kogo żyć i korzystać z dóbr tego świata w konkretnym, dobrym celu. Ważne jest to, żeby działania i zabiegania o sprawy na pewno ważne, nie przysłoniły drugiego człowieka. Najwyraźniej drugiego człowieka widać, gdy świat postrzega się przez pryzmat wiary i dialogu z Jezusem. Ta przyjaźń porządkuje wszystko jak należy.


komentarz : Elżbieta Grodzka

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


„Jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie”

              „Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie” (Mk 13,33) Weźmy pod uwagę to poważne pytanie, która nas wszystkich ściśle dotyczy: co to znaczy czuwać w oczekiwaniu na Chrystusa ? „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie !” (w. 35nn)..

     Wielu ludzi kpi sobie otwarcie z religii..., ale spójrzmy na tych , którzy są umiarkowani i sumienni: posiadają pewne cnoty i uczestniczą w życiu religijnym w pewnym sensie i do pewnego stopnia, ale nie czuwają. Nie rozumieją, że powinni „uznać siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi” (Hbr 11,13), ich los ziemski i ziemskie dobra są jakby przypadkiem ich istnienia, ale w rzeczywistości niczego nie posiadają... Nie ma wątpliwości, że wielu członków Kościoła tak żyje i nie byliby, nie mogliby być gotowi na natychmiastowe przyjęcie Pana, gdyby przyszedł...

     Co za wzruszające i znaczące uświadomienie sobie, że On sam zwrócił naszą uwagę na to konkretne niebezpieczeństwo..., niebezpieczeństwo odwrócenia uwagi uczniów od Niego z błahego powodu. Chroni ich przed troskami, atrakcjami tego świata, uprzedza ich, że świat nie będzie gotowy, kiedy On nadejdzie. Błaga ich z czułością, aby nie wiązali się z tym światem. Ostrzega ich, na przykładzie bogacza, od którego żąda się duszy w nocy, sługi, który jadł i upijał się (Łk 12,45), nieroztropnych panien (Mt 25,2).. Orszak Oblubieńca majestatycznie przechodzi, są aniołowie, są doskonali sprawiedliwi, są dzieci, święci uczeni, święci, ubrani na biało, męczennicy, obmyci z krwi...: Jego Małżonka jest gotowa, przystroiła się (Ap 19,7), ale wielu spośród nas wciąż śpi.

Bł. John Henry Newman (1801-1890), teolog, założyciel Oratorium w Anglii
Kazanie „Watching”, PPS, t. 4, nr 22, passim



Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Przyjdźcie na ucztę !

    Mt 22, 4


         I oto znowu obraz godów weselnych, afirmujący życie. Występują tutaj jednak sympatycy negacji życia, mówiąc: Ależ my musimy przecież dążyć do świętości ! - Oczywiście, nic słuszniejszego. Ale czy świętość i radość życia wykluczają się wzajemnie ? Czy według woli bożej nie brzmi wyraźny rozkaz: Służcie Panu z weselem (Ps 100, 2) ? - Nie zapominajmy również, że nie uczynki płynące z negacji życia, nie surowe praktyki pokutne, posty, czuwania nocne i biczowania wytwarzają w pierwszym rzędzie - świętość, ale przeciwnie, że ochocza, radosna i rozweselająca miłość Boga i bliźniego, proste i wierne spełnienie obowiązków stanowią jej istotę ! - A wzór wszelkiej świętości, Chrystus, wielbiony jest jako uosobienie dobroci i miłości (Tt 3,4).

         Trzeba koniecznie zatrzeć u wrogów chrystianizmu i przeciwników katolickiej ascezy karykaturę świętości, a naszkicować im prawdziwy obraz doskonałości. Bogu chwała, iż przeciwnie, niż dawniej to czyniono, współczesna hagiografia na pierwszy plan wysuwa strony pociągające.

         Ale przecież wszędzie czyha szatan ? - Tak to prawda, że za czasów Chrystusa i apostołów szatan miał szczególną swobodę działania, by tym lepiej i wyraziściej okazała się na nim moc Chrystusa i uczniów jego. Lecz to mnóstwo całe diabełków późniejszych czasów, to po większej części wynalazek chciwej cudów fantazji lub też zjawiska czysto naturalne i stany fizyczne czy psychiczne człowieka. Pewien doświadczony spowiednik naszych czasów wyraził się bardzo dobrze: Zostawmy w spokoju szatana, to i on nam da spokój ! Na Boga, nie dopatrujmy się wszędzie szatana. Królestwo Boże to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym (Rz 14, 17).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.