X
 

Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy. Lecz Jezus, znając myśli ich serca, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: «Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki». Wtedy przemówił Jan: «Mistrzu, widzieliśmy kogoś, jak w imię twoje wypędzał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami». Lecz Jezus mu odpowiedział: «Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami».

    Łk 9, 46-50

Komentarz

Bóg, powołując do istnienia to, co nazywamy światem widzialnym, wiedział, jak się sprawy potoczą. Wiedział, jak zachowa się ulepiony przez Niego z gliny człowiek, w którego tchnął swojego Ducha. Wiedział, że pojawi się wąż, który oszuka człowieka. Wiedział, jak tragiczne będą skutki tego oszustwa. Bóg wiedział, że człowiek zabrnie w końcu w ślepy zaułek, z którego o własnych siłach nie będzie w stanie się wydostać. Wiedział, że będzie trzeba uczynić coś wyjątkowego, by rozwiązać ten węzeł gordyjski. Być może coś bardziej wyjątkowego niż sam akt stworzenia. Próba budowania doskonałego świata bez Boga zawsze kończy się fiaskiem. Bóg uczynił coś, by rozwiązać ten problem. Tym razem w ręce człowieka oddał samego siebie. Patrzę na ukrzyżowanego Chrystusa. Jest mi smutno i wstyd – człowiek potrafi zepsuć nawet Boga. Ale Bóg wykorzystał to zepsucie, by wszystko naprawić. Czekam na świat doskonały. Na królestwo niebieskie. Za tym tęskni serce każdego człowieka. Ale na razie musimy żyć w świecie, który rajem jednak nie jest. Bo, jak to niedawno usłyszałem, niebo będzie później.


komentarz: Adam Szewczyk

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


„Uczcie się ode Mnie” (Mt 11,29)

              Wielcy w wierze w żaden sposób się nie chlubili z posiadanej mocy czynienia cudów. Wyznawali, że nie była to ich zasługa, lecz miłosierdzie Pana wszystkiego dokonywało. Kiedy podziwiano ich cuda, oni odsuwali chwałę ludzką słowami zapożyczonymi od apostołów: „Dlaczego dziwicie się temu? I dlaczego także patrzycie na nas, jakbyśmy własną mocą lub pobożnością sprawili, że on chodzi?” (Dz 3,12). Nikt, ich zdaniem, nie powinien być wychwalany za dary i wspaniałości Boże...

     Ale zdarza się, że ludzie skłonni do zła, naganni w kwestii wiary, wypędzają złe duchy i czynią cuda w imię Pana. Na to się skarżyli apostołowie pewnego dnia: „Mistrzu, widzieliśmy kogoś, jak w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami”. W tamtej chwili Chrystus odpowiedział: „Nie przeszkadzajcie im, bo kto nie jest przeciw wam, ten jest z wami. Ale kiedy na końcu czasów ci ludzie powiedzą: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"” (Mt 7,22nn).

     Ci, których Pan obdarzył chwałą czynienia cudów i uzdrawiania, otrzymali ostrzeżenie, aby się nie wywyższać z tego powodu: „Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie” (Łk 10,20). Sprawca tych znaków i cudów wzywa swoich uczniów do przyjęcia Jego nauki: „Przyjdźcie do Mnie i uczcie się ode Mnie” - nie wypędzania złych duchów przez moc nieba, uzdrawiania trędowatych, przywracania światła niewidomym czy wskrzeszania umarłych, ale mówi: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11,28-29).

Św. Jan Kasjan (ok. 360-453), założyciel klasztoru w Marsylii



Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę.

    Mt 22, 3


         Jak gody są cząstką rzetelnej afirmacji życia, tak i ty powinieneś się opowiedzieć za takim stosunkiem do życia.

         Bezwarunkowo więc należy postawić zasadę: kochajmy życie ! Nie na darmo otrzymał człowiek poczucie prawdy i piękna. Nie na darmo też Stwórca otoczył nas przecudną przyrodą. Ciało ludzkie także nie bez głębokiego sensu jest takim arcydziełem... Czerpmy więc piękno i dobro, gdzie się nam nadarzy sposobność ku temu, nawet z jedzenia i picia. Świętujmy spokojnie nasze uroczystości tak, jak wypadają.

         Ale nie wystarczy postawić sobie zasadę: kochajmy życie ! - A to dlatego, że życie na ziemi nie jest dla człowieka najwyższym i ostatecznym celem. Do wyższych rzeczy jesteśmy stworzeni: Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi - wzywa Apostoł (Kol 3, 2). Praktycznie znaczy to: Nie pogrążaj się w rzeczach ziemskich, w doczesności.

         W pewnych okolicznościach trzeba powiedzieć sobie: Życie poświęcaj dla życia ! Bez wahania więc stosować zaparcie się, wyrzeczenie się życiowych korzyści, życiowych rozkoszy, a nawet własnego życia doczesnego, gdzie tego zachodzi istotna potrzeba, gdzie chodzi o życie właściwe, wieczne. Jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie... Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie (Mt 18, 8-9). Innymi słowy chce ci Jezus powiedzieć: Choćby ci coś tak było miłe jak członek własnego ciała, to jednak precz to odrzuć, gdy tego domaga się życie wieczne ! Wzór takiego postępowania zostawili nam męczennicy. Tu też można w całej rozciągłości zastosować inne powiedzenie Zbawiciela: Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł ? (Mt 16, 26).

         Przy tym jednak pozostaje jeszcze dużo miejsca chrześcijańskiej afirmacji życia. Zwłaszcza że sam Chrystus za nią się opowiedział. On postępuje całkiem inaczej, niż ponury Budda. Budda chce wyrwać się ze świata bytu i dąży do nirwany, do nicości. Chrystus zaś chce świat bytu wypełnić prawdziwym życiem. Sam przecie mówi o sobie: Ja jestem życiem (J 14, 6). A św. Paweł tak mówi o nim: Chrystus Jezus nie był tak i nie, lecz dokonało się w Nim tak (2 Kor 1, 19). I tenże Zbawiciel stanął praktycznie po stronie afirmacji życia. Wszak publiczne życie swoje rozpoczął od godów weselnych. Pierwszy cud jego miał posłużyć do rozweselenia bujnie tryskającego życia. Nieraz brał udział w ucztach. A szczyt życia ludzkiego, jakim jest małżeństwo, podnosi do godności osobnego, specjalnego sakramentu. Swoim wyznawcom przykazuje: Radość moja niech będzie w was, aby radość wasza była pełna (J 15, 11).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.