X
 

Po opuszczeniu synagogi w Kafarnaum Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosił Go za nią. On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: «Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany». I głosił słowo w synagogach Judei.

    Łk 4, 38-44

Komentarz

Dzisiejszy fragment Ewangelii zadziwia pełnymi mocy znakami, które dokonują się na oczach tłumów. Oto bowiem Jezus rozkazuje chorobom i ustępują, wyrzuca złe duchy i są Mu posłuszne, nakłada na chorych ręce, a ci zostają uzdrowieni. Gdy jednak odchodzi wreszcie na miejsce pustynne, a spragnione Jego obecności tłumy chcą Go zatrzymać, odmawia, tłumacząc, że także innym miastom musi głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym. Nie został bowiem posłany dla samych spektakularnych znaków, ale właśnie dla głoszenia. Znaki są przede wszystkim po to, aby potwierdzać prawdę Jego natchnionych słów. Tak ma być również z nami. My także jesteśmy powołani do tego, aby odważnie obwieszczać nadejście królestwa Bożego. I nie wymawiajmy się tym, że brakuje nam mocy Syna Bożego. Jego królestwo to On sam. Jeśli przyznamy się do Niego, On przyzna się do nas i dokona przez nas wielkich dzieł. Pytanie tylko, czy potrafimy zdobyć się na to, aby z ufnością i bez lęku ogłaszać wszystkim chwałę Jego imienia.


komentarz: Aleksander Bańka

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


„Wyszedł i udał się na miejsce pustynne”

              Ty jesteś moim schronieniem i mocą, prowadź mnie, jak niegdyś Twego sługę Mojżesza, w głąb pustyni, gdzie płonie krzew, ale się nie spala (Wj 3) Tam, gdzie dusza...,  ogarnięta ogniem Ducha Świętego, staje się żarliwa jak płonący serafin i oczyszcza się, ale nie spala.

     Tam, gdzie nie można przebywać, gdzie trzeba zdjąć sandały przeszkód cielesnych, aby iść naprzód..., tam jest Ten, który nie pozwala się ujrzeć takim, jakim jest, ale jednak można Go usłyszeć, kiedy mówi: „Jestem, który jestem !” Tam trzeba sobie zasłonić twarz, by nie spoglądać bezpośrednio na Pana, ale trzeba ćwiczyć ucho, w pokorze i posłuszeństwie, aby usłyszeć, co Pan Bóg do niego szepcze.

     W międzyczasie, Panie, „ukryj mnie w głębi swego przybytku”, kiedy nadejdą złe dni, „w swoim namiocie mnie ukryjesz przed sporem języków” (Ps 26,5; 30,21) Ponieważ Twoje jarzmo jest słodkie, a Twoje brzemię lekkie (Mt 11,30) - położyłeś je na mnie. A kiedy dajesz mi odczuć dystans między Twoją służbą, a służbą świata, łagodnym głosem pytasz się mnie czy przyjemniej jest służyć Tobie, Bogu żywemu, czy obcym bogom (por. 2Krn 12,8) Uwielbiam zatem tę dłoń, która ciąży na mnie... i mówię ci: „Już wystarczy tej dominacji innych panów, niż Ty ! Tylko do Ciebie chcę należeć, przyjmuję Twoje jarzmo. Twoje brzemię mi nie ciąży: ono mnie podnosi”.

Wilhelm od św. Teodoryka (ok. 1985-1148), benedyktyn, potem cysters
Modlitwy medytacjyne, IV, 155



Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi.

    Mt 6, 26


         Bóg to twój Ojciec i Ojciec wszystkich ludzi. Dlatego też z ojcowską pieczołowitością stara się o ciebie i wszystkich. Wytacza się przeciw tej prawdzie różnorodne zarzuty.

         Jeżeli Bóg ma o wszystko staranie, dlaczegoż tyle ubóstwa, nędzy i głodu ? Posłuchaj. Przede wszystkim powiedział Chrystus: Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6, 33). A więc stój wiernie w szeregach sług bożych, trzymaj się z dala od grzechu ! A dalej przemawia wiekowe doświadczenie: Byłem dzieckiem i jestem już starcem, a nie widziałem sprawiedliwego w opuszczeniu ani potomstwa jego, by o chleb żebrało (Ps 37, 25). Niemało rodzin obdarzonych licznym potomstwem, wielu uczciwych ludzi ustawicznie to stwierdza. A może mniema się, że Bóg zobowiązany jest żywić także wszystkich wykolejeńców i grzeszników ? - Zresztą i tak czyni Bóg więcej, niż należałoby się tego spodziewać. Daje on przecież światło słoneczne i deszcz także tym, którzy obrażają go, daje im czas do nawrócenia i nie karze ich natychmiast, ani tak, jak na to zasługują.

         Ale przecież tyle cierpienia ? - Posłuchaj. Źródłem cierpienia jest albo zła wola samych ludzi, albo też pochodzi ono z ręki Boga.

         Źródłem cierpienia jest zła wola samych ludzi. Pomyśl tylko o tym mnóstwie chorób, które są smutnym następstwem rozpusty, nieumiarkowania, gniewu i które zakażają całe pokolenia. Pomyśl o licznych wojnach, które miały swoją matkę nie gdzie indziej jak w zazdrości, zawiści, dumie i chciwości. W większości więc cierpień musi Bóg zawołać do człowieka: Ty jesteś zatraceniem swoim z własnej winy ! (Oz 13, 9).

         Cierpienie może pochodzić z ręki Boga. Powodzenie, bogactwo, zdrowie według proroczych przewidzeń Wszystkowidzącego byłyby dla ciebie tym, czym jest dla dziecięcia ostry nóż. Wyszłyby ci one na zgubę. Czego ty oczywiście nie widzisz. Ale Bóg wie o tym doskonale. Dlatego zsyła ci ubóstwo, chorobę, cierpienie i w ten sposób pozwala dojrzeć dla szczęśliwej wieczności. Ileż w tym z jego strony ojcowskiej miłości ! Skończ więc już raz z nieuzasadnionymi skargami i oskarżeniami ! Czy bierze, czy daje, jest on zawsze Ojcem, który nas miłuje !

         Tak więc pozostanie na wieki prawdą, co mówi Pismo św.: Wielkie są dzieła Pańskie. Dzieła rąk Jego to wierność i sprawiedliwość (Ps 111, 2.7).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.