X
 

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś kamieniami obrzucili. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: „Uszanują mojego syna”. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami?» Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze». Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce». Arcykapłani i faryzeusze słuchając Jego przypowieści poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go ująć, lecz bali się tłumów, ponieważ Go miały za proroka.

    Mt 21, 33-43. 45-46

Komentarz

Pewnie każdy z nas miał już kiedyś ten moment – nagle rozumiem, że właśnie usłyszałem fragment Biblii, który jest skierowany do mnie, że przez ten fragment Bóg chce mi w tym momencie mojego życia coś powiedzieć. Pytanie, które trzeba sobie zadać: co zrobiłem wówczas z tym słowem? Czy dostosowałem do niego moje życie? Jeśli pozostanę tylko na samym odkryciu, że Bóg mi coś powiedział, ale nie wprowadzę żadnych zmian w moim życiu, rodzi się uzasadnione pytanie, po co właściwie Bóg ma do mnie mówić? Święty Jakub w swoim liście pisze: „Jeżeli bowiem ktoś przysłuchuje się tylko słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do człowieka oglądającego w lustrze swe naturalne odbicie. Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był”. Kluczem do dialogu z Bogiem jest właśnie postanowienie, że natchnienia wprowadzę w życie. Oczekuję od Boga wskazówek, ponieważ chcę zmienić moje życie. Można przeczytać całe Pismo Święte, ale na nic się to nie przyda, jak długo nie spowoduje to zmian w moim życiu. Święty Jakub konkluduje: „Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie”.


komentarz: Ireneusz Krosny

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Wydać owoce w Tym, który je wydał w pełni czasów

              „Gronem henny jest mi umiłowany mój w winnicach Engaddi” (Pnp 1,14).. To boskie grono okrywa się kwiatami przed Męką i wylewa swoje wino w Męce... Na krzewie grono nie zawsze jest takie samo, ale zmienia się z czasem: kwitnie, owocuje, dojrzewa, a kiedy jest doskonale dojrzałe, przekształca się w wino. Krzew winny zapowiada zatem swój owoc: nie jest jeszcze odpowiednio dojrzały, aby zrobić wino, ale oczekuje pełni czasów. Jednakże nie oznacza to, że nie może nas rozradować. Bowiem zanim skosztujemy, jesteśmy oczarowani zapachem w oczekiwaniu przyszłych dóbr, a zmysły duszy upajają się wonią nadziei. Ponieważ niezachwiana pewność przyszłej łaski staje się radością dla tych, którzy oczekują wytrwale. Tak się dzieje z gronem winnym, które zapowiada wino, zanim się nim stanie: widząc jego kwat - ten kwiat jest nadzieją - daje nam pewność przyszłej łaski.

      Kto swoją wolę harmonizuje z wolą Pana, ponieważ o niej „rozmyśla dniem i nocą”, staje się „jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną” (Ps 1,1-3) To dlatego krzew winny Oblubieńca, który zakorzenił się w żyznej ziemi Engaddi, to znaczy, w głębi duszy, podlewaniej i użyźnianej boską nauką, wydaje kwitnące i rozwinięte grono, w której może kontemplować własnego ogrodnika i właściciela winnicy. Błogosławiona ta uprawiana ziemia, której kwiat oddaje piękno Oblubieńca ! Ponieważ On jest prawdziwym światłem, prawdziwym życiem, prawdziwą sprawiedliwością... i innymi jeszcze cnotami. Każdy, dzięki swoim uczynkom, może stać się podobny do Oblubieńca. Kiedy spogląda na grono własnego sumienia, widzi tam samego Oblubieńca, ponieważ odzwierciedla światło prawdy w świetlistym i nieskalanym życiu. To dlatego ten żyzny krzew mówi: „Moja winorośl kwitnie i otwiera pączki” (por Pnp 7,13) Oblubieniec osobiście jest tą prawdziwą kiścią, zaczepioną do krzewu, którego krew staje się napojem zbawienia dla tych, którzy radują się w swoim zbawieniu.

Św. Grzegorz z Nyssy (ok. 335-395), mnich i biskup
Trzecia homilia do Pieśni nad Pieśniami



A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę.

    J 19, 2


         Oto trzecia tajemnica bolesnej cząstki Różańca św.

         Czym było cierniem ukoronowanie ? Morzem boleści. Wczuj się głęboko w dojmujący ból Mistrza, gdy długie jak palec ciernie wpijały się w jego skroń, a żołdactwo okrutnymi razami wbijało mu je głębiej i głębiej. Ukłucia jedno przy drugim, rana przy ranie, krew zlewa się strumykami, a wszystko pomnaża boleści !

         Czyżby to była podzięka za wszystkie dobrodziejstwa i miłość ? Słuchaj skargi, jaka wyrywa się z ust dręczonego Zbawcy: Ludu mój, ludu, cóżem ci uczynił ? O, spojrzyj w krwią zalane oczy Mistrza, czy nie wyczytasz z nich zarzutu zwróconego także do ciebie...

         Cierniem ukoronowanie to hańba, jakiej nie masz równej. Z Króla królów i Pana panujących ta zuchwała rota żołdaków robi sobie widowisko, z wiecznej mądrości błazna, a bezkresną wszechmocą bawi się jak piłką. Szydercze okrzyki wdzierają się do jego Boskiego Serca: Witaj królu żydowski !

         Padnij w duchu przed upokorzonym Panem na kolana i skruszonym i współczującym sercem wołaj: O Głowo zraniona i skrwawiona, Głowo bolejąca, Głowo wyszydzona ! O boskie skronie oplecione koroną cierniową ! O Głowo godna innej czci i korony ! Bądź mi po tysiąckroć pozdrowiona !

         Po co to haniebne poniżenie ? O, Pan chciał i musiał odpokutować za upodlenie się człowieka w grzechu, w grzechu nieczystości, w grzechu opilstwa, w grzechu odstępstwa od świętej wiary i Kościoła. Zastanów się przez moment nad sobą samym. Może masz za co przepraszać Pana, może zechcesz zrobić mu jakieś przyrzeczenie. A może będziesz musiał wyznać: Diadem spadł z naszej głowy, biada nam, bośmy zgrzeszyli ! (Lm 5, 16). Złóż za wszelką cenę przyrzeczenie w obliczu Męża boleści, że nigdy już nie będziesz zaliczał się do tych, do których odnosi się ten wyrzut: A człowiek, gdy był we czci, nie poznał; stał się równy bydlętom i im podobny (daw. Ps 49, 13).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.