X
 

Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Rzekła Marta do Niego: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?». Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».

    J 11, 19-27

Komentarz

Przyglądając się historii religii, można odkryć wiele różnych form dążenia człowieka do Boga. Człowiek, będąc stworzonym na obraz i podobieństwo Boże, instynktownie poszukuje swojego źródła, swojej tożsamości. Czuje, że nie jest wyłącznie jednym ze zwierząt. Przejawem tych dążeń były najpierw lokalne wierzenia, obrzędy, ubóstwianie zjawisk natury, aż w końcu pojawiła się idea Boga jedynego i transcendentnego. Ta idea pojawiła się w judaizmie, którego korzeń stanowi objawienie się Boga Jahwe. Przyjście Jezusa jest objawieniem ostatecznym, w którym Bóg wciela się, by żyć pośród nas, by nas nauczać oraz założyć Kościół, którego celem jest dalsze niesienie Prawdy światu. Niosąc tę Prawdę, chrześcijanie nie uważają się za lepszych czy mądrzejszych od wyznawców innych religii, ponieważ Prawda, którą głoszą, nie została przez chrześcijan wypracowana. Ta Prawda przyszła do nas sama w osobie Jezusa, który sam o sobie powiedział, że jest Prawdą. Oznacza to również, że religie nie są sobie równe, bowiem tylko chrześcijaństwo jest założone i prowadzone przez Boga osobiście.


komentarz: Ireneusz Krosny


Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


„Kto we Mnie wierzy, żyć będzie”

              „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki”. Cóż można jeszcze dodać? „Kto we Mnie wierzy, nawet jeśli będzie martwy jak Łazarz, żyć będzie”, bo Bóg nie jest Bogiem martwych, ale Bogiem żyjących. Już na temat Abrahama, Izaaka i Jakuba – patriarchów martwych od dawna – Jezus dał żydom taką odpowiedź: „” (Łk 20,38). Wierz zatem, a nawet kiedy będziesz martwy, to będziesz żył! Ale jeśli nie wierzysz, to, choć żywy, jesteś tak naprawdę martwy… Skąd pochodzi śmierć w duszy? Z braku wiary. Skąd pochodzi śmierć ciała? Z braku duszy. Duszą twej duszy jest wiara.

     „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł w ciele, żyć będzie w swej duszy do czasu, aż jego ciało zmartwychwstanie, by już więcej nie umrzeć. A ktokolwiek żyje w ciele i wierzy we mnie, mimo tego, że musi umrzeć na pewien czas w swoim ciele, nie umrze na wieki ze względu na życie w Duchu i nieśmiertelność zmartwychwstania”.
  
     Oto, co Jezus chciał powiedzieć Marcie… „Wierzysz w to?” „Tak Panie” – odpowiedziała Mu – „Wierzę, że jesteś Chrystusem, który przyszedł na świat. Wierząc w to, uwierzyłam, że jesteś zmartwychwstaniem, życiem i że kto wierzy w Ciebie, nawet, jeśli umrze, to żyć będzie; uwierzyłam, że kto żyje i wierzy w Ciebie nie umrze na wieki”.

Św. Augustyn (354 - 430), biskup Hippony (Afryka Północna) i doktor Kościoła



Rekolekcje: W pogoni za szczęściem.


         Nie można znaleźć szczęścia w rzeczach ziemskich. Pozostaje jeszcze jedynie nadprzyrodzoność, to, co nie przemija, co wieczne. A tym jest Bóg ! Tak być musi. Albowiem duch i serce człowieka są takiej pojemności, że tylko dobro nieskończenie piękne, prawda i dobroć może je zadowolić, tzn. może je uszczęśliwić. A tym jest tylko sam Bóg. Dlatego też woła św. Bernard: Czyżby serce, które samego Boga może ogarnąć, mogło zadowolić się czymś innym, co jest mniejsze od Boga ? - Szczęście ponadto jest zaspokojeniem wszystkich życzeń i potrzeb. A to może Bóg tylko uczynić. Albowiem w Bogu tylko zyskuję i znajduję świat cały, jak trafnie zauważa Alban Stolz.

         Korzystaj z doświadczenia. Piotr znalazł pełnię szczęścia, gdy na Taborze upajał się chwałą Jezusa, gdy równocześnie całkowicie zatopił się w Bogu. Franciszek z Asyżu znalazł pełnię szczęścia, gdy na górze Alwerni tak był zjednoczony z Bogiem, że ledwie był w możności zawołać: Bóg mój i wszystko moje ! Napoleon nie znalazł szczęścia w zdobywczych wyprawach, nie znalazł go w triumfach swych zwycięstw, ani w miłości, ale w młodości swej, gdy z dziecięcym sercem przystąpił do pierwszej Komunii św. i był w błogosławionym zjednoczeniu z Bogiem. Jeśli i ty chciałbyś być szczery, to musiałbyś może także cofnąć się do swojej pierwszej Komunii św. lub do innego jakiegoś religijnego przeżycia, które poruszyło cię do łez, by wskazać na twoją chwilę Taboru, prawdziwego szczęścia.

         O tak, św. Augustyn słusznie woła: Dla siebie stworzyłeś nas, o Boże, i niespokojne serce nasze dopóki nie spocznie w Tobie ! A św. Teresa, swoim aksjomatem trafia w jądro rzeczy: Wystarcza sam Bóg !

         Zaniechaj więc nieporządnego grzebania w rzeczach ziemskich. Zaprzestań uganiać się za ziemskimi marnościami. Stój przy Bogu, wiodąc życie w Bogu i dla Boga. Ustawicznie kieruj igłę magnetyczną serca twego ku Stwórcy. Tęsknij za pełnią szczęścia w Bogu nad gwiazdami. Nie ze zniechęcenia do świata, nie z obawy przed pracą i cierpieniem, lecz z gorącego pragnienia, by znaleźć całkowite szczęście w Bogu i nigdy od niego nie być oddzielonym. Wzdychaj z Apostołem: Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem (Flp 1, 23).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.