X
 

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić? » Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

    Mk 3, 1-6

Komentarz

Dobro człowieka jest pierwszym podstawowym prawem – przypomina nam dziś Jezus. Nie zachowanie zasad. Niektórym brzmi to może wręcz bluźnierczo, ale tak właśnie uczył nasz Mistrz: człowiek przed zasadami. Oczywiście gdy zachowanie zasad i dobro człowieka stają do siebie w opozycji, warto się zastanowić, czy przypadkiem to pierwsze nie będzie jednak ważniejsze. To znaczy, czy zachowanie zasady nie przyniesie większego dobra niż jej złamanie. Trudno na przykład zgadzać się na oszczerstwa, kradzieże, cudzołóstwo czy nawet zabójstwa i tłumaczyć to rzekomą troską o dobro człowieka; tego „biedactwa” oszczercy, złodzieja, cudzołożnika czy mordercy, dla którego dyskomfortem jest już to, że nie pochwalamy jego złych czynów. Ale czy zawsze i na każdego grzesznika trzeba ciskać gromy? Czy czasem litościwe milczenie albo hojne przebaczenie nie przynoszą więcej dobra niż sztywne trzymanie się zasady, że grzesznych trzeba koniecznie upominać? Dlatego warto pamiętać, że nie o szanowanie zasad w tym wszystkim chodzi, ale o prawdziwe, mądrze rozumiane dobro człowieka. Bez tego łatwo zamienić się w bezdusznego legalistę.


komentarz: Andrzej Macura

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 



              Jezu, Prawdo Wiekuista, Żywocie nasz, błagam i żebrzę miłosierdzia Twego dla biednych grzeszników. Najsłodsze Serce Pana mojego, pełne litości i miłosierdzia niezgłębionego, błagam cię za biednymi grzesznikami. O serce Najświętsze, Źródło Miłosierdzia, z którego tryskają promienie łask niepojętych na cały rodzaj ludzki, błagam Cię o światło dla biednych grzeszników. O Jezu, pomnij na gorzką Mękę Swoją i nie dozwól, aby ginęły dusze odkupione tak drogocenną Krwią Twoja Najświętszą.

     O Jezu, kiedy rozważam wielka cenę Krwi Twojej, cieszę się z jej wielkości. Bo jedna kropla wystarczyłaby za wszystkich grzeszników. Chociaż grzech jest przepaścią złości i niewdzięczności, jednak cena jest położona za nas nigdy nieporównana – dlatego niech ufa dusza wszelka w Męce Pana, niech ma w Miłosierdziu nadzieję. Bóg nikomu Miłosierdzia Swego nie odmówi. Niebo i ziemia może się odmienić, ale nie wyczerpie się Miłosierdzie Boże. (por. Mt 24,35) O, co za radość się pali w sercu moim, kiedy widzę tę niepojętą dobroć Twoją, o Jezu mój. Pragnę przyprowadzać wszystkich grzeszników do stóp Twoich, aby wysławiali przez nieskończone wieki Miłosierdzie Twoje.

Św. Faustyna Kowalska (1905-1938), zakonnica



Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.

    J 2, 5


         To matczyne napomnienie Najświętszej Maryi Panny powinni sobie zapamiętać ci przede wszystkim, którzy zamierzają wstąpić w związek małżeński. Powinno ono brzmieć stale w uszach i w sercach wszystkim małżonkom i tym, którzy chcą żyć kiedyś w stanie małżeńskim. Zwłaszcza dziś, kiedy tak zastraszająco szerzy się zbezczeszczenie i rozluźnienie świętego węzła małżeńskiego. Małżeństwo, to połączenie mężczyzny z niewiastą w celu dalszego rozwoju rodu ludzkiego, jest fundamentem i korzeniem ludzkości. Jeśli będzie ono zmurszałe, to siłą rzeczy także ród ludzki nie będzie dobry. Chrystus sam głosi prawo dziedziczności: Każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce (Mt 7, 17).

         A jednak wstępuje się w stan małżeński, tak jak gdyby się szło na kiermasz - bez rozmysłu, lekkomyślnie, bez modlitwy, bez zdania sobie sprawy z odpowiedzialności. Przy tym, zdając się na Boże miłosierdzie, zapomina się o słowach, które po tysiąckroć już się spełniły: grzechy przed małżeństwem ściągają nieszczęście i brak błogosławieństwa na małżeństwo ! I płyną potem łzy prawie zawsze na próżno, bo - za późno ! Nie chcieli słuchać, więc muszą znosić ciężary. Wielu już pogrążyło się w skrajnej nędzy, ponieważ wcześniej czynili, niż pomyśleli !

         Dlaczegoż jest dziś tak wiele nieszczęśliwych małżeństw ? Ponieważ skojarzyła je lekkomyślność, grzech i życie marnotrawne ! Każdy jest także w tej niezwykle poważnej sprawie kowalem własnego szczęścia i nieszczęścia.

         Musisz więc zawsze pamiętać o tym napomnieniu: Przeto roztropni bądźcie i czuwajcie w modlitwach (1 P 4, 7).

         Roztropnie jest myśleć o tym, że małżeństwo to krok do szczęścia lub nieszczęścia doczesnego i wiecznego. Czuwać i modlić się, żeby Bóg i Matka Najświętsza mogli udzielić swego błogosławieństwa. Czyń to, co Jezus przez usta swego kapłana tak często i prawie natarczywie ci poleca. A normą twego postępowania niech będą piękne słowa młodych małżonków Tobiasza i Sary: Bośmy synowie świętych, a nie możemy się tak złączyć jak narody, które nie znają Boga (daw. Tb 8, 5).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.