X
 

Jezus zaczął mówić w przypowieściach do arcykapłanów: «Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. W odpowiedniej porze posłał do rolników sługę, by odebrał od nich część należną z plonów winnicy. Ci chwycili go, obili i odesłali z niczym. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. Posłał jeszcze jednego, tego zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali. Miał jeszcze jednego, ukochanego syna. Posłał go jako ostatniego do nich, bo sobie mówił: “Uszanują mojego syna”. Lecz owi rolnicy mówili nawzajem do siebie: “To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze”. I chwyciwszy, zabili go i wyrzucili z winnicy. Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym. Nie czytaliście tych słów w Piśmie: Kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w oczach naszych». I starali się Go ująć, lecz bali się tłumu. Zrozumieli bowiem, że przeciw nim powiedział tę przypowieść. Zostawili więc Go i odeszli.

    Mk 12, 1-12

Komentarz

Ciągle zapominamy, że jesteśmy na tym świecie czasowo i że tak wiele zostało nam dane do korzystania. Bóg ukształtował naszą przestrzeń skrupulatnie i precyzyjnie. Otoczył ją murem opieki, wyposażył w niezbędne do jej funkcjonowania mechanizmy i ustanowił nad nią straż, by nic złego zagrozić jej nie mogło. Z zewnątrz... Zaufał człowiekowi, pozostawił w jego rękach swoją własność. Nie sprawdzał swoich zarządców, nie przeprowadzał audytów ani kontroli, dał człowiekowi czas. Przychodzi jednak zawsze czas na zebranie owoców, na żniwa. Posyłani kolejno słudzy Pana wracali z niczym bądź przepadali. Górę brała zawsze ludzka chęć przejęcia we własne ręce powierzonej dzierżawy, przekonanie, że bez Boga damy radę. Mój odcinek pracy w Bożej winnicy jest w skali świata króciuteńki, ale dla Boga bardzo ważny, niepowtarzalny, wyjątkowy. Jeśli o tym zapomnę, jeśli odrzucę Jego troskę i obecność, zginę, bo przecież „żyję nie ja, lecz mój Pan”.


komentarz: Elżbieta Grodzka-Łopuszyńska

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 






Komentarz biblisty do pozostałych czytań z dnia

„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia.” (J 15,1)

              (Bóg powiedział do św. Katarzyny): Wiesz,  co robię, jeśli któryś z moich sług chce pójść za doktryną słodkiego Słowa życia? Przycinam je, aby przynosiły dużo owoców, a ich owoce były słodkie i nie zdziczały. Właściciel winnicy przycina odrośle winorośli aby produkowały lepsze wino; czyż nie robię tego samego? (J 15,1). Zsyłając troski, przycinam sługi, którzy są we mnie, aby, kiedy ich cnota jest wypróbowana, przynosili lepszy i obfitszy owoc. Ale tych, którzy nie przynoszą owocu, obcinam i wrzucam do ognia (J 15,6).

     Prawdziwi robotnicy pracują solidnie nad ich duszą; wyrywają z niej miłość własną i uprawiają ziemię ich miłości do mnie. Użyźniają i mnożą siew łaski, którą otrzymali podczas ich świętego chrztu. Uprawiając swoją winorośl, uprawiają także tą, która należy do ich bliźnich; nie mogą robić inaczej. Pamiętaj, że wszelkie zło i dobro czyni się za pośrednictwem bliźnich. W ten sposób jesteście moimi właścicielami winnicy, pochodzącymi ze mnie, wiekuistego właściciela. To ja was zgromadziłem i wszczepiłem w tę winorośl, dzięki jedności ustanowionej z wami... Wszyscy  razem tworzycie jeden krzew...; jesteście zjednoczeni w winorośli mistycznego ciała świętego Kościoła, z którego czerpiecie życie. W tym krzewie jest posadzona odrośl mojego jedynego Syna, w którym powinniście zostać wszczepieni, aby pozostać przy życiu.

Św. Katarzyna ze Sieny (1347-1380), tercjarka dominikańska, doktor Kościoła, współpatronka Europy



Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe.

    Łk 14, 17


         W podobny sposób Kościół zaprosił wszystkich na gody Eucharystyczne. Lecz niestety wielu kierując się uprzedzeniami zadowoliło się Komunią św. wielkanocną, lub ograniczyło się do kilkakrotnych Komunii św. ciągu w roku.

         Mówi się o niemożliwej nowości ! Uprzedzenie ! Gdyż jest wyraźnym obowiązkiem katolika iść za wskazówkami namiestników Jezusa Chrystusa. Za wskazówkami tych, do których odnosi się powiedzenie Zbawiciela: Kto wami gardzi, mną gardzi ! (Łk 10, 16). - Jest też moralnym obowiązkiem często, nawet codziennie przystępować do Stołu Pańskiego ze względu na nieskończoną miłość Jezusa, z której rodzi się Eucharystia - ze względu na jej cel, mianowicie, by nas ściśle zjednoczyć z Chrystusem - ze względu na łatwe warunki: wystarczy mieć łaskę uświęcającą i dobrą intencję - wreszcie ze względu na gorące życzenie Kościoła, tej troskliwej Oblubienicy Jezusa Chrystusa.

         Przeciwstawiać się częstej i codziennej Komunii św. to nic innego, jak przeciwstawiać się samemu Chrystusowi i jego Kościołowi. Szerzyć gorliwie praktykę częstej Komunii św. to także pole prawdziwej akcji katolickiej !

         Bądź też przekonany, że gdybyśmy ze wszystkich tych wysiłków, prac, zjazdów i nakładów, jakich nie szczędzimy na przeróżne współczesne nam prądy, tylko jedną czwartą poświęcili szerzeniu częstej Komunii św. - na pewno więcej byśmy zyskali ! Lecz nasz świat i wielu katolików z nim wolą iść wielkimi krokami, tylko że po bezdrożach ! A potem lamentuje się, że religijność gwałtownie upada ! Wyzbądź się przynajmniej uprzedzeń. Zabiegaj gorliwie w swoim otoczeniu o rzecz zasadniczą. Niechaj inni obradują, a ty przez częstą Komunię św. wprzęgnij się w rydwan katolickiej akcji, katolickiego czynu. Stój przy boku swego Boskiego Mistrza, który woła do ciebie: Jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję (J 15, 14).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.