X
 

Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: „Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo gleba nie była głęboka. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. I dodał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli razem z Dwunastoma, o przypowieści. On im odrzekł: „Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana tajemnica”. I mówił im: „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo. A oto są ci posiani na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich. Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością; lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. 

    Mk 4,1-20

Komentarz

Ewangeliczna przypowieść ukazuje dziś siewcę, który sieje ziarno słowa. Ale oprócz ziarna posiani zostają także ci, którzy je przyjmują. Słowo-ziarno nie jest jakimś przygodnym odpryskiem Bożej łaski, ale sposobem, w jaki sam Bóg ofiaruje się człowiekowi, bez względu na to, na jakiej glebie serca przyjdzie mu spocząć. A kim są słuchający słowa i kto ich posiał? Jezus nie mówi tego wprost. Wskazuje jednak, że owoce słowa zależą od nastawienia naszego serca. Jeśli pozwolimy się uwikłać w światowe troski, jeśli damy posłuch podszeptom diabła, jeśli ulegniemy żądzom i bogactwu lub w ucisku okażemy się niestali, wówczas słowo zmarnieje w nas i obumrze, nie wydając spodziewanego owocu. Jednak gdy zostanie właściwie wysłuchane i przyjęte, wówczas wyda owoc obfity. Sposób, w jaki słucham i przyjmuję słowo, zależy ode mnie. To ja decyduję, jaką ziemią chcę być. Bóg bowiem w swym ziarnie nigdy nie odmawia mi siebie. To wyłącznie ja mogę posiać siebie na ziemię, która odmówi przyjęcia ziarna.


komentarz: Aleksander Bańka


Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Wydać plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny

              Bracia, istnieją dwa rodzaje pól: jedno jest polem Boga, drugie polem człowieka. Masz swoją posiadłość, a Bóg swoją. Twoją posiadłością jest ziemia, a posiadłością Boga twoja dusza. Czy słuszne jest uprawianie własnych pól, a zaniedbywanie Bożych ? Troszczysz się swoją ziemię, a nie troszczysz o własną duszę. Czy chcesz uporządkować twoją posiadłość, a zostawić odłogiem pole Boże ? Czy to sprawiedliwe ? Czy Bóg zasługuje, żebyśmy zaniedbywali naszą duszę, którą On tak kocha ? Cieszysz się, widząc twoją posiadłość w dobrym stanie, ale dlaczego nie płaczesz, kiedy dusza stoi odłogiem ? Pola naszych dóbr pozwolą nam żyć kilka dni na tym świecie, a troska o duszę da nam życie bez końca w niebie...

     Bóg raczył powierzyć nam duszę jako swoją posiadłość: zróbmy zatem wszystko, z Jego pomocą, aby zastał ją dobrze uprawianą i uporządkowaną, kiedy przyjdzie ją odwiedzić. Niech znajdzie tam żniwo, a nie ciernie, wino, a nie ocet, zboże raczej niż kąkol. Jeśli znajdzie wszystko, co Mu się spodoba, da nam w zamian wieczną nagrodę, a ciernie zostaną spalone w ogniu.

Św. Cezary z Arles (470-543), mnich i biskup
Kazania do ludu, nr 6; CCL 103



Matko łaski Bożej, módl się za nami !


         Oto drugi tytuł, którym wysławiamy Bogarodzicę. Ponieważ Maryja urodziła nam Jezusa, który przyszedł nie z mocą ziemską, nie jako surowy sędzia, lecz przeciwnie - jako dobroć i zbawienie ludzkości, jako uosobiona Łaska Boża. Jest więc ona całkiem słusznie Matką łaski Bożej. Jest nią Maryja z innego jeszcze tytułu. Pisze o tym św. Ambroży: Została ona nazwana łaski pełną z przysługującego jej całkowicie prawa; gdyż ona sama otrzymała łaskę, której nie dostąpiło żadne inne stworzenie. Została albowiem napełniona Sprawcą łaski, Bogiem samym. Najświętsza Panna ma także matczyny wpływ na Jezusa, krynicę wszelkich łask. Ona prosi właśnie jako Matka i dlatego prośba jej staje się rozkazem. Powiedziała tylko Nie mają już wina (J 2, 3), a Jezus natychmiast uczynił swój pierwszy cud !

         Do św. Bernarda przyszedł raz wielki grzesznik. Zrozpaczony myślał: Niepodobna, bym znalazł jeszcze łaskę u Boga. Lecz św. Doktor odrzekł mu: Obawiasz się, czy znajdziesz jeszcze łaskę u Boga, w takim razie ufaj, że znajdziesz ją u Maryi ! To otworzyło mu oczy na Matkę łaski Bożej i dokonało cudu. Nieszczęśliwy nabrał otuchy, nawrócił się i jeszcze w godzinę śmierci wielbił Maryję jako Matkę łaski bożej.

         Pamiętaj i ty także o Matce łaski bożej, gdy ogarniać cię będzie zwątpienie na widok ciężkich grzechów, gdy szatan będzie próbował pogrążyć cię w małoduszności.

         Mów wtedy z prostotą dziecięcą: O Maryjo, łaski pełna, Matko miłosierdzia, spojrzyj, jak obarczony grzechami jęczę w niewoli szatana ! Ach, zlituj się nade mną, o Matko Jezusowa, wstawiaj się za mną !

         Pamiętaj o Matce łaski bożej, gdy zasępi ci czoło troska o zbłąkaną duszę syna, córki, lub jakiegoś biednego grzesznika, którzy zeszli na manowce. Nigdy nie zaniedbuj zwracać się z serdeczną prośbą do Maryi, nawet wtedy, gdy pomoc nie przyjdzie natychmiast. Wystarczy, gdy przyjdzie przed śmiercią. W takich chwilach nie zapominaj nigdy o tym zapewnieniu z ust anioła: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga (Łk 1, 30).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.